20 listopad 2000
O statku, niestety mozemy zapomniec. Udalo nam sie wejsc do portu i dostac do samego kapitana poteznego statku, ale powiedzial, ze niestety, po raz pierwszy w tym sezonie maja caly komplet pasazerow na ten rejs i nie ma szans wziac wiecej. A najtanszy bilet kosztuje 250 dolarow, wiec mozemy zapomniec.
Patagonia



Kinga2005-07-01 18:26:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
wedrowki. My tylko na jeden dzien. Przy takim wietrze mala przejemnosc z wedrowania, ale zobaczyc bylo warto.
5 grudzien 2000
Raz na wozie, raz pod wozem... Wczoraj udalo nam sie dotrzec i za darmo zobaczyc park Torres del Paine w Czile. Dzis nie udalo nam sie dostac, ani w zwiazku z tym zobaczyc parku Los Glaciares w Argentynie. Coz, bywa i tak. Pusta droga w strone lodowca od czasu do czasu przejezdzaja wylacznie turystyczne busiki. Bez szans. Moze gdybysmy poczekali ze dwa, trzy dni... Nie starczylo nam tym razem cierpliwosci.
Wczorajsza noc spedzilismy w domu u pracownika wbijajacego pieczatki wjazdowe i wyjazdowe do paszportow, w przygranicznym Cerro Castillo. Rano wbil nam po pieczatce wyjazdowej, po czym pogadal z kierowca turystycznego autobusu, aby zabral nas do El Calafate. Szczescie, bo niewiele ta droga z Czile do Argentyny jezdzi. Luksusowy przejazd przez pustkowia do El Calafate. I na tym nasze szczescie sie konczy na dzien dzisiejszy. Nie tylko nie zabralismy sie w strone lodowcow, ale przeszedwszy miasteczko i stanawszy na drodze wyjazdowej, w strone Rio Gallegos, stoimy, stoimy, az do wieczora. Zrywa sie znowu wiatr i robi sie pozno, wiec dajemy spokoj i chronimy sie w pustym, budujacym sie na pustkowiu domu, jeszcze bez drzwi i szyb w oknach, ae zawsze od wiatru troche chroni. Jakos przetrwamy noc.
6 grudzien 2000
Argentyna. Nie jest juz tak latwo ze stopem, jak w Czile. Jest... beznadziejnie. Calutki dzien stalismy na drodze wyjazdowej z El Calafate. A samochody tylko smigaly. Sporo lokalnego ruchu, ale sporo tez jadacych dalej. Nic, nieczuli jacys ludzie. Czy moze to znak, ze nie powinnismy wyjezdzac z el Calafate nie odwiedziwszy pobliskich (ok. 80 km) lodowcow...? Czy moze, jak to bywa czesto - czekalismy na odpowiedniego stopa. Pod wieczor nagle, zatrzymal sie nam samochod. Z mama (Liliana) i corka (14-letnia Gala z niebieskimi wlosami) wracajacymi do domu - do Puerto San Julian. Nie wiem
...
Zobacz zdjęcia:
Chile
,
Argentyna
Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























