20 listopad 2000
O statku, niestety mozemy zapomniec. Udalo nam sie wejsc do portu i dostac do samego kapitana poteznego statku, ale powiedzial, ze niestety, po raz pierwszy w tym sezonie maja caly komplet pasazerow na ten rejs i nie ma szans wziac wiecej. A najtanszy bilet kosztuje 250 dolarow, wiec mozemy zapomniec.
Patagonia



Kinga2005-07-01 18:26:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
i zaprasza nas do srodka. Na gorze jest puste mieszkanko, kuchenka, goracy prysznic. Javier mowi, ze jak skonczymy, zeby przyjsc do biura obok, gdzie sprzedaje samochody, skorzystac z internetu. Czego nam wiecej trzeba...?
Po poludniu dopiero ruszamy do Ushuaya. 200 km przez coraz to wspanialszy krajobraz. O zachodzie slonca docieramy do najbardziej poludniowego miasta swiata. Czilijczycy co prawda, chcac byc lepsi, zbudowali osade na wyspie odrobine dalej na poludnie, ale nie wiem, czy mozna to nazwac miastem. W Ushuaya, pierwsza rzecz - idziemy do portu. Slyszelismy, ze jest tu pare rosyjskich statkow, ktore woza bogatych turystow w rejs na Antarktyke. Nie mamy parudziesieciu tysiecy dolarow na zbyciu, ale zawsze mozna pogadac z kapitanem, moze daloby sie na statku popracowac.
Rozmawiamy w porcie ze spotkanym czlowiekiem. Dowiadujemy sie, ze jeden z rosyjskich statkow wyplynal dzis rano. Inny wraca i wyplywa 1 grudnia - za trzy dni. Chyba poczekamy. Poki co, czlowiek zaprasza nas na swoj rybacki stateczek na kawe. Tam rozmawiamy do pozna w nocy. Opowiada nam o morzu, wielorybach, delfinach, pingwinach, oraz... o swoich przezyciach z podrozy poza cialem. Zostajemy zaproszeni do spedzenia nocy na statku. Dostajemy wlasna, przytulna kabine z lozkiem.
29 listopad 2000
Spokojny, leniwy dzien w Ushuaya. Przyjemne, ladnie polozone miasteczko, zatoka, osniezone gory, lodowce. 30 lat temu Ushuaya byla mala wioska. Port i jakies 2000 mieszkancow. Teraz jest sporym, szybko rozwijajacym sie miastem. Najsmutniejsze jest to, ze w paredziesiat lat po przybyciu bialego czlowieka nie istnialo juz zadne z mieszkajacych w tych rejonach spokojnie od tysiecy lat plemion.
Chcielismy dzis odpoczac, dlugo i spokojnie sie wyspac. Tyle, ze ciezko cos tu znalezc, a ze nie wieje i nie jest za bardzo zimno, rozkladamy sie w spokojnym parczku. Niestety, okazuje sie, ze zle wybralismy miejsce, bo zaczyna padac. Od gory chroni nas nasza folia, tyle
...
Zobacz zdjęcia:
Chile
,
Argentyna
Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




























