20 listopad 2000
O statku, niestety mozemy zapomniec. Udalo nam sie wejsc do portu i dostac do samego kapitana poteznego statku, ale powiedzial, ze niestety, po raz pierwszy w tym sezonie maja caly komplet pasazerow na ten rejs i nie ma szans wziac wiecej. A najtanszy bilet kosztuje 250 dolarow, wiec mozemy zapomniec.
Patagonia



Kinga2005-07-01 18:26:57
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.00 z 5.00. 3 głosów oddanych
razie - kilka historii z zycia naszego ostatniego kierowcy, Felixa - poza widzianymi wielokrotnie pojawiajacymi sie i znikajacymi niewyjasnionymi swiatlami na nocnym niebie.
Raz w nocy, jadac wraz z kolega w drugiej ciezarowce, przez argentynskie pustkowia Ptagonii, widza nagle oslepiajace swiatlo z tylu. Komunikuja sie przez radio. Zwalniaja, aby "ten z wielkimi swiatlami" ich wyprzedzil i przestal oslepiac. Nic. Tylko swieci jeszcze bardziej. Hamuja i staja wobec tego na poboczu, i wtedy... swiatlo owszem, wyprzedza ich, ale... w zawrotnym tempie, i ponad glowami. I smigajac blyskawicznie lukiem po rozgwiezdzonym niebie, niknie na horyzoncie.
Innym razem, tez na pustkowiu, tylko w dzien, podczas szalonej ulewy, posrodku pustej autostrady, lapie stopa samotny mezczyzna. Felix zabiera go do srodka, choc gosc moczy mu cale siedzenie i kabine. Mowi, ze tez jest kierowca. Za jakis czas Felix zatrzymuje sie na chwile, aby sprawdzic opony, wraca do kabiny - ani sladu autostopowicza. Ani w kabinie, ani w zasiegu wzroku nigdzie dookola. I... zupelnie suche, czyste siedzenie, gdzie przed chwila siedzial. Potem dowiaduje sie, ze na tej trasie zginal kiedys w wypadku kierowca ciezarowki.
Apropos autostopowiczow zza swiata - tu w Ziemi Ognistej jechala kiedys samochodem mloda para, wziac slub w Ushuaya, panna mloda w sukni, pan mlody w garniturze. Nieszczesliwy wypadek, nie wyrobili zakretu, zgineli w przepasci. Od tej pory spotykaja ich kierowcy w nocy lapiacych stopa. W bialej sukni, garniturze...
28 listopad 2000
Ushuaya wita nas niesamowitymi kolorami zachodzacego slonca odbijajacymi sie w zatoce i kolorujacymi na rozowo osniezone szczyty gor. Ostatnio wszystko tu na poludniu magicznie jakos nam sie uklada. Rano, szukajac zacisznego miejsca na ugotowanie (bo wczoraj znowu bez obiadu, nie bylo jak, jadac do pozna w nocy ciezarowka), rozkladamy sie pod murkiem, kolo jakiegos pustego biura. Po chwili przychodzi czlowiek i zaprasza
...
Zobacz zdjęcia:
Chile
,
Argentyna
Chile - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


























