9 pazdziernik 2000
Znowu peru. Zwiekszylismy tempo, bo Monika straszliwie sie spieszy, dawno powinna juz byc w Gdansku na uniwersytecie. Bez zadnej kontroli paszportowej przeszlismy granice w Tumbes. Zabrali nas na pake goscie przewozacy cos chyba bardzo nielegalnego, bo stracha mieli strasznego, a nas zabrali chyba, aby odwrocic od siebie uwage. Z nadmorskiej wioski, gdzie nas wysadzili, juz w Peru, ciezarowka powiozla nas przez pare godzin do Sullana. Nocleg na stacyjce benzynowej, dostalismy nawet pokoik z lozkiem.
Ponownie Peru



Kinga2005-07-01 18:25:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
pomocnik) kasy na oplacenie przejazdu - niecale 5$. Trzeba poczekac na druga ciezarowke tej samej firmy. Kiedy bedzie? "Horita viene", czyli oczywiscie "juz jedzie". Po paru godzinach czekania, nie doczekawszy sie na to "juz", pozyczylismy kierowcy kase i pojechalismy - do Puquillo, gdzie przynajmniej mozna cos do jedzenia kupic.
16 pazdiernik
Wijaca sie w gore i w dol droga (poki co asfaltowa), osniezone szczyty, skaly, doliny, pasace sie stada udomowionych alpak i dzikich vicuni, male gorskie wioski. Jedziemy powoli, ale jest ciekawie. Nasza ciezarowka zabiera po drodze rodzinke indianska wiozaca wory welny i skor do Cusco. Dzielimy wiec i tak juz ciasna kabine z kobieta i jej dwuletnia coreczka. Dowiadujemy sie, ze te skory i welna to tak przy okazji, glownie zajmuja sie przemytem papierosow od kontabandy z Boliwi az do Limy. Kobieta mowi zartem, ze odda mi swoja coreczke - w zamian za jakis maly samochodzik, coby nie musiala sie wiecej ciezarowkami wlec.
Mijamy znak, ze do Cusco jeszcze ponad 500 km. Nie wiem jak i kiedy tam zajedziemy, poruszajac sie tym tempem. Mamy dzis jechac cala noc.
17 pazdziernik 2000
Droga byla powolna, ale piekna - do konca asfaltu. Potem juz tylko powolna i okrutna. Same kamienie i wyboje, a nasza ciezarowka nie wiedziala co to amortyzatory i rzucalo tak straszliwie, ze nie bylo najmniejszej szansy na spanie, czy nawet drzemke. Kazdy metr byl tortura, a kilometrow do przejechania - nie wiem nawet ile. Do Abancay, bo stamtad ma sie podobno zaczac asfalt do Cusco. Meczylismy sie tak cala noc z przerwami tylko, jak ciezarowka nie zmiescila sie tak jak nalezy w most i cos tam sie popsulo. Potem juz rano po raz ktorys zmiana kola. Przed poludniem dopiero dzisiaj dotoczylismy sie do Abancay, gdzie kierowca planowal kilkugodzinny przystanek na kolejne naprawy. Nie mielismy juz wiecej sily na dalsza jazde ta ciezarowka. Pozegnalismy sie, zjedlismy ryz z fasolka na markecie w miasteczku
...
Zobacz zdjęcia:
Peru
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























