9 pazdziernik 2000
Znowu peru. Zwiekszylismy tempo, bo Monika straszliwie sie spieszy, dawno powinna juz byc w Gdansku na uniwersytecie. Bez zadnej kontroli paszportowej przeszlismy granice w Tumbes. Zabrali nas na pake goscie przewozacy cos chyba bardzo nielegalnego, bo stracha mieli strasznego, a nas zabrali chyba, aby odwrocic od siebie uwage. Z nadmorskiej wioski, gdzie nas wysadzili, juz w Peru, ciezarowka powiozla nas przez pare godzin do Sullana. Nocleg na stacyjce benzynowej, dostalismy nawet pokoik z lozkiem.
Ponownie Peru



Kinga2005-07-01 18:25:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
przejezdzajaca taksowke i niedoszli rabusie porzucili swoj lup i znikneli. Taksowkarz za darmo podwiozl nas na stacyjke benzynowa pare km poza miatem. Udalo sie. Wyszlismy z tego calo. Ale musimy bardziej uwazac. Ze stacji zabrala nas ciezarowka, ktora az do polnocy wlokla sie do Nasca. Ale sie dowlokla. Tylko po dzisiejszej akcji w Ica, nie chcielismy juz spac w miescie gdzies na zewnatrz. Ochroniarze strzegacy cala noc ryneczek miejski uzyczyli nam schronienia w swoim obszernym dzipie, gdzie z tylu okazalo sie akurat wystarczajaco miejsca do polozenia sie dla nas dwojga.
15 pazdziernik 2000
No to siedzimy juz przy dobrej drodze, odbijajacej od Panamericany w gory. Wiodacej az do Cusco. Jedyny problem, ze poki co jezdza tu same lokalne taksowki. Podobno sa tez ciezarowki, tylko zadna jeszcze nie przejechala. Pozostaje nam czekac. A tak chcemy juz jechac. Nad naszymi glowami przelatuje samolocik wracajac z turystami znad lini i obrazkow, ktore widzielismy juz pare tygodni temu. Wieczor. Puquillo. 170 km od Nasca. Tyle tylko dzis zrobilismy jadac od poludnia ciezarowka, ktora zgodzila sie zabrac nas do Cusco. I tak mamay szczescie, bo powiedziano nam, ze ciezarowki do Cusco wyruszaja z Nasca dopiero poznym popoludniem, a my znalezlismy jedna jadaca "od razu", tzn. zdazylismy jeszcze zjesc, ciezarowka zmienic kolo i ruszylismy. Powoli pod gore, przez polpustynne, gorzyste krajobrazy. Po raz ktorys juz mamy okazje poznac doglebniej zycie kierowcy ciezarowki w Peru. Zycie nie do pozazdroszczenia. Zarabiaja wprawdzie wiecej niz przecietny robotnik (niecale 100$ za jakis 10-dniowy kurs), ale kosztem zabojczych godzin i zabojczych warunkow pracy. Prowadzac dzien i noc, spiac po dwie godziny na dobe, i tak wiele dni pod rzad. Po beznadziejnych, nieasfaltowanych peruwianskich drogach. Dojechalismy pod wieczor do "peaje" na pustkowiu, powyzej 4000 mnpm, gdzie wokol tylko pasa sie alpaki. I stanelismy. Okazalo sie, ze nie maja (nasz kierowca i pomocnik)
...
Zobacz zdjęcia:
Peru
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























