9 pazdziernik 2000
Znowu peru. Zwiekszylismy tempo, bo Monika straszliwie sie spieszy, dawno powinna juz byc w Gdansku na uniwersytecie. Bez zadnej kontroli paszportowej przeszlismy granice w Tumbes. Zabrali nas na pake goscie przewozacy cos chyba bardzo nielegalnego, bo stracha mieli strasznego, a nas zabrali chyba, aby odwrocic od siebie uwage. Z nadmorskiej wioski, gdzie nas wysadzili, juz w Peru, ciezarowka powiozla nas przez pare godzin do Sullana. Nocleg na stacyjce benzynowej, dostalismy nawet pokoik z lozkiem.
Ponownie Peru



Kinga2005-07-01 18:25:10
Wyświetlono razy (ostatnio: )
tylko w niedziele przejezdzaja.
30 pazdziernik 2000
Ciezarowki, ciezarowki... Idzie nam sprawniej, niz przypuszczalismy. Wczoraj w nocy po pierwszych kilku nieudanych probach (wszyscy kierowcy chcieli kase) jeden gosc zabral nas na pake swojej ciezarowy i otuleni w spiwory jechalismy cala noc az do Juliaki, niedaleko Puno. Tam sniadanko na rynku ulicznym - goraca "quinua con manzana" do picia i potrawka z quinuy do jedzenia. Pycha. Potem inna ciezarowka paredziesiat kilometrow do Puno. Przyjemne miasteczko nad jeziorem Titikaka. W Puno internet, lunch na markecie i dalej w droge.
Okazuje sie, ze jest kilka drog do przygranicznego miasta Tacna, jednak ta bezposrednia z Puno to piaszczysta droga, ktorej wiekszosc kierowcow woli uniknac jadac dluzsza, ale asfaltowa przez Dersaguadero. Mialam nadzieje, ze nie bedziemy musieli juz wracac do tej okropnej dosyc, zimnej i wietrznej wiochy pod boliwijska granica, przez ktora wjezdzalismy do Peru dwa miesiace temu. A tu okazuje sie, ze niestety. Tylko znowu mamy szczescie. Przy bardzo malym ruchu zatrzymuje nam sie ciezarowka. I w kabinie pedzimy wzdluz jeziora Titikaka i niesamowitych krajobrazoiw do Desaguadero, ktore przejezdzamy i w tej samej ciezarowce do konca dnia spedzamy pare godzin jadac w strone Moquegua. Zatrzymujemy sie na noc w jakiejs wiosce, gdzie lokalny policjant uzycza nam swojego pokoiku, a jutro o piatej rano mamy ruszyc dalej.
31 pazdziernik 2000
Tyle sie wydarzylo. Po ciezkich przejsciach na granicy jestesmy juz w Chile. Ale po kolei.
Rano, po paru godzinach jazdy przez pustynie na pace innej juz, mniejszej ciezarowki docieramy do Tacna - brzydkiego, szarego miasteczka posrodku pustyni. Tu ostatnie zakupy - zaopatrujemy sie na targu w zapas owocow i warzywek, bo w Chile podobno straszne ceny; nieswiadomi ze nie wolno do Chile wwozic zadnych produktow roslinnych. Wymieniamy ostatnie sole. Korzystamy ostatni raz z taniego inetrnetu. I... w
...
Zobacz zdjęcia:
Peru
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























