17 sierpien 2000
Peru! Udalo nam sie w koncu wydostac z przyruinowej wioski Tiahuanaco, przyjechac do granicy, przejsc ja i znalezc sie po peruwianskiej stronie wioski przygranicznej Desaguadero. Wyglada na to, ze ze stopem w Peru tak samo mniej wiecej, jak w Boliwi, czyli beznadziejnie. Nie dosc, ze ruch znikomy, to nikt sie nie chce zatrzymac, a jak juz sie zatrzyma, to chce kasy, najlepiej w dolarach. Tak wiec nie udalo sie nam odjechac poza wioske nad jeziorem Titicaca z osniezonymi szczytami na drugim brzegu. Moze jutro... Poki co, ciagle zimno. Zatrzymalismy sie w przydroznym hoteliku za 10 soli - 2.50$ ("Sol", czyli Slonce - tak nazywa sie peruwianskia waluta).
Peru



Kinga2005-07-01 18:24:01
Wyświetlono razy (ostatnio: )
i salatki na chodniku na zewnatrz i w momencie, kiedy Chopin skoczyl po cytryne, ktos nam zakosil noz. Coz... Ale opuszczamy juz to okropne miasto.
Jestesmy juz na lodce. Przyjechawszy do portu zostalismy doslownie zaatakowani przez tlum tragarzy-naganiaczy, kazdy usilujacy zaciagnac nas na swoja lodke. Szczesliwym przypadkiem udalo nam sie dostac na te najwczesniej odplywajaca, a ze jest konkurencja cena poszla w dol i kapitan zgodzil sie zabrac nas nie za 60 soli od osoby, a za 100 za nas troje. Nie jest zle. Zainstalowalismy sie luksusowo na gornym prawie pustym pokladzie. Przyjemny domek wsrod skrzynek i plastikowych kanistrow. Tyle, ze bez dachu, ale przestronnie, bez tlumu i scisku jaki panuje pietro nizej, gdzie sto iles hamakow wisi scisnietych jeden kolo drugiego wraz z ich wlascicielami i rodzinami. Na najnizszym pokladzie pod ciezarowka, ktora nasza "Claudia" rowniez wieze, pasa sie dwie kozki. Sa tez kaczuszki w skrzynce i prosiaczki. I skrzynka pelna kurczakow, chyba na obiad. Plyniemy.
7 wrzesien 2000
Pierwszy poranek rejsu na rzece Ucayali. Pierwsza noc, calkiem przyjemna, za nami. Troche podobnie do naszego rejsu Amazonka w Brazyli, tylko standard statku inny. Nie ma zbiornika ze schlodzona czysta woda do picia i plastikowych kubeczkow, porannej kawy, kulturalnych prysznicy. Jedzenie jest wydzielane, a to lepsze sprzedawane, a glebokosc wody sprawdzana jest nieustannie za pomoca zrzuconego na sznurku ciezarka. Ale i tak jest ladnie i ciekawie. Tylko Monika marudzi, ze dzungla malo dzunglowata, a Indianie malo indianscy.
8 wrzesien 2000
Przyjemnie uplywa nam rejs. Zapoznajemy sie powoli z zaloga i pasazerami. Chopin prowadzi juz bez problemu po hiszpansku zazarte dyskusje na tematy filozoficzno-religijno-wegetarianskie z czlonkami dziwnej grupy religijnej - Izraelitami, goscmi z dlugimi wlosami i szatami jak z czasow Chrystusa. Dyskusja zapoczatkowana tym, ze zabili na pokladzie swinie. W garnku
...
Zobacz zdjęcia:
Peru
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:












































