English  |
Odyssei.com - strona głównaOdyssei ZDROWIEOdyssei POGODAOdyssei KUCHNIE ŚWIATAOdyssei KULTURA ŚWIATAOdyssei KOCHAM GÓRYOdyssei GMINY POLSKIEOdyssei VIDEOOdyssei WYCIECZKIOdyssei Tanie LatanieOdyssei PRACA ZA GRANICĄOdyssei FORUM
Odyssei.com - strona główna
Szukaj


Strona główna » Boliwia » Boliwia

29 lipiec 2000

Pojechalismy! Coz za okrutna to byla jazda. Paragwajskim TIR-em, calutki dzien i pol nocy, podskakujac na wybojach nieasfaltowanej drogi i wdychajac wzbijany pyl. Gdy (na szczescie z rzadka) nadjezdzalo cos z naprzeciwka, czasem trzeba bylo stanac na pare minut, aby poczekac az opadnie troche zaslaniajacy swiat tuman pylu. Do tego godzinami niezmieniajacy sie krajobraz. Droga prosta jak linijka, bez jednego zakretu, bez jednego pagorka, niekonczace sie przestrzenie szarych krzaczorow, po obu stronach drogi, po horyzont. W srodku nocy zostalismy wysadzeni w Boliwii. W jakies malej wiosce przy drodze. Przespalismy sie pod daszkiem i czekamy wlasnie az dogotuje sie nam potrawka. Przez caly wczorajszy dzien glodowalismy, w TIR-ze ciezko gotowac, a na pustkowiu ciezko cos kupic do przekaszenia. Zaraz, jak tylko zlapiemy stopa ruszamy dalej do Sucre, sprawdzic maila, spotkac sie z Monika.


Boliwia

Wycieczki, Zwiedzanie ... Autostop
Doświadczony globtroterDoświadczony globtroterDoświadczony globtroterDoświadczony globtroter Kinga
2005-07-01 18:21:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )

raz pojawialy sie, raz znikaly. Pojawialy sie nieistniejace jeziora wyraznie odbijajace w swojej tafli gory w odali. Widac poruszajace sie powietrze. Ciezko to wszystko opisac.
Nasyciwszy sie nieziemskimi widokami wrocilismy do Uyuni, bo stad bardziej mozemy liczyc na zabranie sie w strone La Paz. Choc moze to nie byc latwe. Jest stacyjka kolejowa (gdzie wlasnie rozsiedlismy sie w poczekalni i Monika gotuje), sa czasem jakies pociagi. Towarowy nikt nie wie, kiedy przejezdza, a na osobowy nas nie stac. Ale bedziemy probowac pogadac z motorniczym, czy konduktorem. Odjazd o odjazdowej godzinie - 1:30 w nocy!

11 sierpien 2000
Udalo sie! Na nasze szczescie maja tu taki sam system jak w Polsce. Mozna zamiast kupowac drogi bilet dogadac sie z konduktorem. Zaplacilismy jedna trzecia ceny (5$ za nas troje - nie jest zle). Jechalismy az do rana. W wagonie pelnym Indian, Indianek i ich nieskonczonej ilosci workow, tobolkow i pakunkow. Znalazl sie kawalek miejsca. Jechalismy chyba cala noc przez niezmieniajace sie pustkowie - boliwijskie Altiplano - ponad 3000mnpm. Niewidocznymi szparami wlatywal tylko pustynny pyl. I zimno. Rano pociag skonczyl bieg i wysadzil nas w Oruro, ponad 3700m. Niewielkie, przyjemne miasteczko, 90% ludnosci czystej krwi Indianie. Znalezlismy sobie tani hotelik z cieplym prysznicem (bardzo juz potrzebowalismy!), bo ciagle za zimno, aby nawet myslec o spaniu na zewnatrz.

12 sierpien 2000
Nie dojechalismy do La Paz. Zanim wygrzebalismy sie Oruro, spedzajac po drodze troche czasu na tanim internecie, zrobilo sie juz popoludnie. Na szczescie jest juz dobra, asfaltowa droga, nawet jaki taki ruch. Spimy w przydroznej wiosce Patacamaya.

13 sierpien 2000
La Paz. Jak wiekszosc latynoamerykanskich stolic, miasto kontrastow: banki, kina, McDonald's, obok tradycyjnie ubranych Indianek z niemowletami w kolorowych chustach na plecach sprzedajacymi na ulicach wszystko, od roznego rodzaju ziol, amuletow, plodow z suszonych lam, po plastikowe, zachodnie smieci.

14 sierpien 2000
Zalatwilismy w stolicy wize do Peru i mielismy dojechac do slynnych ruin Tiahuanaco, ale jak zwykle zanim wydostalismy sie z miasta zrobilo sie pozno. Nie dosc, ze ze stopem w tym kraju beznadziejnie, to jeszcze nie wiadomo dokladnie z jakiego powodu byly ostre blokady drog. Zabral nas amerykanski misjonarz, troche nie w naszym kierunku, ale zawsze poza miasto. Nocleg w malej, ciemnej wiosce.

15 sierpien 2000
Z wiochy, gdzie spalismy musielismy wrocic prawie do La Paz, aby pojechac dalej, bo inna droga zaznaczona na mapie okazala sie nieuczeszczana. W ogole ciezka sprawa, bo ruch drogowy sklada sie tu prawie wylacznie z platnych mikrobusikow. A kazdy inny pojazd tez chce kase. Tak wiec posuwamy sie powoli. Ale dotarlismy dzieki naszej wytrwalosci do wioski kolo ruin Tiahuanaco, ktore zwiedzac bedziemy juz jutro.

16 sierpien 2000
Ruiny zajely nam caly dzien. Nie tylko ich zwiedzanie, ale najpierw znalezienie sposobu dostania sie tam, jesli nie za darmo, to przynajmniej po takiej samej cenie jak Boliwijczycy. Nie identyfikujemy sie bogatymi turystami, w zwiazku z tym nie mamy ochoty placic specjalnej, znacznie wyzszej oplaty. W urzedzie miasta znalezlismy dyrektora od spraw kultury, ktory wypisal nam dokument uprawniajacy do znizki. Zwiedzilismy ruiny. Ruiny bardzo waznej, przedinkaskiej cywilizacji Tiahuanaco, troche murow, posagow, bram. Calkiem ciekawie, tyle ze wizualnie nie robia takiego wrazenia, jak wiekszosc ruin z Meksyku, czy Gwatemali.
Zostajemy kolejna noc w tej samej wiosce, tyle ze juz nie w hoteliku, a w opuszczonych przykoscielnych budyneczkach, ktore odkryl Chopin. Jutro juz prosto do Peru.

Strona:  1  2  3  4  5  6  [7]
Oceń ten artykuł:

Dodaj komentarz >>



Zobacz zdjęcia: Boliwia

Boliwia - wybierz obszar, który cię interesuje:

 Boliwia - relacje i reportaże Zobacz zdjęcia: Boliwia - filmy z wakacji Boliwia - porady i wskazówki Zadaj pytanie na temat tego kraju
Boliwia - szczepienia, porady zdrowotne Boliwia - kuchnia, potrawy, alkohole Boliwia - kultura, obyczaje, zabytki  FajnaOferta - wycieczki, last minute Boliwia - pogoda, temperatura, klimat



Odyssei Forum Podrnika










Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:
Odyseusz 2007 Mongolia

Społeczność Odyssei.com
Zobacz, kto był już w tym kraju










  + Przyłącz się do naszej społeczności
  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika

  Wątpliwości? Zapytaj specjalistę!
  » Boliwia

   Zostań doradcą!

  Państwa, o których mowa w artykule
  » Boliwia