29 lipiec 2000
Pojechalismy! Coz za okrutna to byla jazda. Paragwajskim TIR-em, calutki dzien i pol nocy, podskakujac na wybojach nieasfaltowanej drogi i wdychajac wzbijany pyl. Gdy (na szczescie z rzadka) nadjezdzalo cos z naprzeciwka, czasem trzeba bylo stanac na pare minut, aby poczekac az opadnie troche zaslaniajacy swiat tuman pylu. Do tego godzinami niezmieniajacy sie krajobraz. Droga prosta jak linijka, bez jednego zakretu, bez jednego pagorka, niekonczace sie przestrzenie szarych krzaczorow, po obu stronach drogi, po horyzont. W srodku nocy zostalismy wysadzeni w Boliwii. W jakies malej wiosce przy drodze. Przespalismy sie pod daszkiem i czekamy wlasnie az dogotuje sie nam potrawka. Przez caly wczorajszy dzien glodowalismy, w TIR-ze ciezko gotowac, a na pustkowiu ciezko cos kupic do przekaszenia. Zaraz, jak tylko zlapiemy stopa ruszamy dalej do Sucre, sprawdzic maila, spotkac sie z Monika.
Boliwia



Kinga2005-07-01 18:21:42
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Na mapie to maly kawaleczek, a okazuje sie, ze do Sucre jeszcze jakies 450km i to okropna, piaszczysta droga, przez gory. Wiekszosc ruchu, jaki funkcjonowal tam gdzie czekalismy jechal na Santa Cruz, a w interesujacym nas kierunku nieliczne "floty" (tak nazywa sie tu autobus) oraz osobowe ciezarowki ladujace pasazerow na pake i funkcjonujace jak autobusy. Ale w koncu wyczekalismy sobie samochod, ktory przez pol dnia kretymi, zakurzonymi drogami powiozl nas do Monteagudo, skad juz dzis nie udalo sie nam wydostac. Do Sucre jeszcze 300km i przerazajace 9 godzin (cieazarowka pewnie wiecej).
31 lipiec 2000
Czekamy, ogladajac toczace sie zycie wokol szlabanu przy posterunku policji, gdzie spalismy. Sa to jedyne miejsca z szansa na zalapanie stopa. Indianki w obszernych spodnicach do kolan, warkoczach i kapeluszach sprzedajace z koszykow domowe, plaskie buleczki kukurydziane. Inne, rozkladajace mini stoiska z napojami, z garnkami z goracym jedzeniem. Cierpliwie czekaja siedzacy pod murem, czy na kamieniach biednie ubrani ludzie z tobolkami. Nam tez, z naszymi tobolkami pozostaje tylko czekac.
1 sierpien 2000
To przybylismy do Sucre. Ale co to za podroz byla. Nie 9, a 21 godzin na otwartej pace ciezarowki towarowo-osobowej robiacej za rodzaj autobusu. Pelnej workow i tobolkow, i ludzi. Po nieasfaltowej, zakurzonej, kretej drodze przez gory, powoli, z mozolem piela sie nasza ciezarowka. Ale przez caly dzien jazdy ani chwili sie nie nudzilismy, takie widoki byly. Dookola, oraz na ciezarowce - kolorowe, boliwijskie Indianki w typowych kapeluszach. Tylko pod wieczor zachodzace slonce zabralo ze soba resztki ciepla z tej czesci swiata. Ubrani we wszystkie mozliwe rzeczy i przykryci spiworami skulilismy sie przytuleni na workach i sama nie wiem jak, ale przetrwalismy ponad 12 godzin nocy. Obudzilismy sie ze szronem na spiworach, a kiedy rano dotarlismy w koncu do Sucre, znowu bylo cieplo. Tzn. goraco, tak ze po raz pierwszy chyba od
...
Zobacz zdjęcia:
Boliwia
Boliwia - wybierz obszar, który cię interesuje:









































