23 lipiec 2000
Dotarlismy kolo poludnia do Asuncion. Niedziela, wszystko pozamykane, centrum miasta jakby wymarle. Troche ludzi w parku niedaleko rzeki. Chlopcy graja w pilke. Pomimo zimna kilku boso, kilku w jednym tylko bucie. Z tylu czystego, kulturalnego parku, pod murem pobudowane slumsy z tektury, desek, blachy. W parku w rozstawionym namiocie rozmawiamy z kobieta, matka siedemnastoletniego chlopaka zabitego podczas odbywania obowiazkowej sluzby wojskowej. Na scianach informacje, zdjecia i artykuly o wielu podobnych przypadkach. Kobieta wraz z innymi matkami stara sie doprowadzic do porzadnego dochodzenia i procesu, co nie jest latwe. Wychodzimy wstrzasnieci.
Paragwaj



Kinga2005-07-01 18:19:32
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.50 z 5.00. 2 głosów oddanych
Kiedy na lawce w parku robimy sobie tradycyjne nasze bulki z avocado, pomidorem, sola i curry, zagaduje nas chlopiec. Pyta, czy mozemy dac mu troche curry, bo nie wie co to jest i takiego nie ma. Sol ma w domu, bulki i avocado sobie kupi i chce zrobic sobie identyczne kanapki. Dzielimy sie nie tylko przyprawka, ale i kanapka. Maly pokazuje nam ile pieniedzy zarobil - faktycznie ma wiecej niz my w tym momencie. Sprzedaje na ulicy gume do zucia. Ale chodzi tez do szkoly. Pracuje rano przed i wieczorem po szkole. Chwali sie, ze umie czytac literujac z wysilkiem napis na reklamie Marlboro. Ma 9 lat, siedmioro rodzenstwa i mieszka w slumsach za parkiem.
To tyle, dwa niezapomniane spotkania w Asuncion i jedziemy dalej. Autobus miejski krecac dlugo bocznymi uliczkami wywozi nas poza miasto, tuz przed most na rzece Asuncion, ktory przejedziemy juz jutro, bo dzis juz ciemno. Od gwardi rzecznej dostajemy pomieszczenie z lozkiem, bo na dworze mroz. Wewnatrz tez nie cieplo, ale nie zamarzniemy. Jutro ruszamy w strone Boliwii.
24 lipiec 2000
Paragwaj. Bardzo ladny kraj, piekne krajobrazy, szczegolnie tu, gdzie ludzie mowili, ze nie ma nic, samo pustkowie.
Faktycznie pustkowie. Tuz za Asuncion jeszcze troche domow, potem juz tylko droga. Poki co jeszcze asfaltowa. Poprzez plaska przestrzen, gdzie troche pola, troche krzakow, troche pastwisk z bydlem o poteznych rogach. I ptaki. Roznego rodzaju, roznych kolorow, brodzace w wodzie jakies bocianowate, szybko fruwajace kolorowe malutkie, krazace nad padnietymi zwierzetami czarne padlinozercze. Jest na co popatrzec.
Nie wiem, czy mielismy po prostu szczesliwy dzien, czy Paragwaj jest rzeczywistym rajem dla autostopowiczow, ale nie stoimy tu godzinami na drodze. Zatrzymuja sie chetnie kierowcy ciezarowek. Przejechalismy dzis powoli ponad 300km trzema roznymi ciezarowkami oraz pickup'em, z ktorego jeszcze nie zdazylismy wysiasc, a juz zatrzymalismy kolejny samochod - z brytyjska
...
Zobacz zdjęcia:
Paragwaj
Paragwaj - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj




















