17 maj 2000
W koncu Brazylia!
Balismy sie troche, czy sprawdza nas na granicy po wenezuelskiej stronie i odkryja, ze przejechalismy przez ich kraj nie tylko bez wizy, ale i bez pieczatki wjazdowej. Okazalo sie, ze ani po jednej, ani po drugiej stronie nikt nie spytal nawet o dokumenty. Ale tym razem sami zglosilismy sie do biura po brazylijskiej stronie po pieczatke do paszportu. Tu okazalo sie, ze wszystkie nasze wysilki wlozone w zaszczepienie sie na zolta febre, oraz otrzymanie wizy (prawie 100 dolarow) okazaly sie bezcelowe. Pani wbila nam pieczatki nie pytajac ani o wize, ani o szczepionke. Ale wazne, ze jestesmy. I tym razem legalnie. Przez trzy miesiace mozemy podrozowac po tym przerazajaco olbrzymim kraju. Inna rzecz, ktora nas troche przeraza to jezyk. Portugalski niby podobny do hiszpanskiego, ale poki co nie rozumiemy wiele, tzn. prawie nic. Dobrze przynajmniej, ze oni rozumieja hiszpanski, ciekawe tylko czy wszedzie, czy tylko tu przy granicy. O.K. czas ruszac. Poki co jest tylko jedna droga na poludnie, potem zastanowimy sie co dalej.
Brazylia



Kinga2005-07-01 18:17:54
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 2 głosów oddanych
z naszej wyspy do centrum. Potem metrem do servasowej pary, ktora nie mogla nas goscic, ale zaprosila na wspanialy lunch. Sonia jest dentystka i umowilismy sie na jutro na dentystyczne spotkanie. Dalej pogoda beznadziejna.
5 lipiec 2000
Dzien u dentystki. Ale nie bylo tak strasznie. Po drodze przeszlismy starowka, gdzie weszlismy na dach palacu Tiradentes, ktory byl przed przeniesieniem stolicy do Brazyli siedziba parlamentu. Niezly widoczek.
6 lipiec 2000
Odebralismy w koncu moje zdjecia. Nie moglam sie doczekac. Jestem pod wrazeniem, tak niezle wyszly. Wilson zabral nas dzis do Ipanema. Spacer po plazy i po ulicach. Zobaczylismy bar, w ktorym przesiadywali autorzy slynnej piosenki "Girl from Ipanema". W nocy bedziemy skanowac zdjecia, co za szczescie mamy, ze Wilson ma skaner.
7 lipiec 2000
Spotkalismy sie dzis z Jarretem, mlodym Amerykaninem tez poznanym przez internet, ktory tu pracuje. Zaprosil nas na sok, pogadalismy, pokazalismy zdjecia i stwierdzil placac za nas wszystkich, ze sa to najlepiej wydane 5 Reali od czasu jak tu przyjechal. Potem - Corcovado. Gora z Chrystusem. Zaczela sie w koncu sensowniejsza pogoda Rio zaczelo odkrywac swoje uroki. Wjechalismy na gore o idealnej porze, kiedy popoludniowe slonce ostatnimi promieniami rozswietlal od tylu Chrystusa oraz cale miato, zatoke, plaze, wyspy. Po czym schowalo sie wsrod super kolorow za gorami, a miasto zaczelo migotac zapalajacymi sie wieczornymi swiatlami i powoli zapadla noc. Widok warty przezycia.
8 lipiec 2000
Co za szczescie, ze trafilismy na Wisona. Lepszego przewodnika nigdzie bysmy nie znalezli. Zafundowal nam dzisial wspaniala wycieczke po miescie i okolicach. Starowka, gdzie stare, kolonialne budynki mieszaja sie z super nowoczesnymi. Kosmiczna katedra bardziej przypominajaca niezydentyfikowany obiekt latajacy. Przejazdzka specjalnym tramwajem. Miejsce widokowe, skad widac i Chrystusa na Corcovado,
...
Zobacz zdjęcia:
Brazylia
Brazylia - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















