• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Norwegia rowerem 2001

wislak Wyświetlono: 1602 razy 2005-06-30 22:25:24
  Ocena:2.39 (59 głosów)


Wokół lodowca Jostedalsbreen
http://www.wisland.republika.pl/



Na przełomie czerwca i lipca 2001 zrobiliśmy górską pętlę, mając cały czas po naszej prawej stronie największy lodowiec na europejskim stałym lądzie JOSTEDALSBREEN.



Suma podjazdów wyniosła 7000 metrów, fajnie, bo było tyle samo zjazdu !!

Pogoda, jak to w Norwegii początkiem lata, dopisała wspaniale. Trasa została pieczołowicie przygotowana na bazie moich poprzednich trzech urlopów w Norwegii i sprawdziła się jako bardzo ciekawa i różnorodna.


Pierwszy dzień, gdzie są Holendrzy?

Z rowerami na dachu, po prawie całodziennej podróży przez Norwegię docieramy autem do Gudvangen. Znajdujemy pole namiotowe, a jego właściciel zgadza się na pozostawienie tutaj auta. W kilka chwil po uzyskaniu tej zgody butelka Johnny Wolkera z bagażnika naszego auta zmienia właściciela. A Dziadek /tak go ochrzciliśmy/ z dumą opowiada, jak ją będzie otwierał na jesiennym polowaniu. Wieczór to tylko odpoczynek przed namiotem. Cały kamping opanowali Holendrzy, którzy są tu chyba stałymi bywalcami. Siedzą właśnie wielkim kołem i próbują się między sobą porozumieć w nieznanym mi języku. My sączymy przypadkowo znalezione w bagażniku piwo, ostatnie rozsądne piwo przez najbliższe dwa tygodnie. Dolina, w której jesteśmy, i która kończy się fiordem, ograniczona jest z dwóch stron pionowymi ścianami, wysokimi na kilkaset metrów. Pionowe ściany przecięte nitkami spadających wodospadów wiszą nam tuż nad głowami. Nagle pada pytanie: gdzie są Holendrzy?. Poszli spać - odpowiadam patrząc na oświetlone słońcem skalne krawędzie naszej doliny. Zegarki pokazują już prawie godzinę po północy. Brak nocy robi wielkie wrażenienie na każdym, kto po raz pierwszy w Norwegii. No cóż, musimy się tu przyzwyczaić do szczelniejszego zamykania oczu.



Dzień drugi, pierwsze poty

Przezornie wczoraj wypatrzyliśmy wypłynięcie naszego promu na godzinę piętnastą.
Całe przedpołudnie bez stresu zwijamy namioty. Sortowanie, pakowanie, jeszcze prysznic za pięć koron. Głowy jeszcze deczko ciężkie, chyba od podziwiania wczorajszego zachodu słońca. Ruszamy trochę niepewnie, wspomagani machnięciami ręki naszego Dziadka. Dopakowani, wiadomo - początek, na full. Dobrze, że pierwszy odcinek to tylko dwa kilometry i w mieścince Gudvangen cumujemy na przystani, mamy jeszcze dużo czasu do przybycia promu. Pierwsze chwile spokoju norweskich fjordów mogę po raz kolejny tutaj przeżyć. Tafla wody, chowająca w sobie setki metrów głębi, wciska się w naszą dolinę. I setki metrów pionowej skały po obu stronach strzelające w górę. Jest cicho, są mewy i ich typowy skrzek. NORWEGIA.

Pojawia się prom, zgrabnie manewruje na wodzie w kierunku przystani.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
NorwegiaWybierz obszar który Cię interesuje

NorwegiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju