12 styczen 2000
Juz w El Salvador. Tak sie wszystko szybko potoczylo, ze przejechalismy z zachodu na wschod prawie cala Gwatemale i wczesnym popoludniem znalezlismy sie juz w kolejnym kraju. Tylko... jestesmy tu chyba nielegalnie, bo na granicy powiedziano nam, ze potrzebujemy wize. To wiedzielismy, tylko myslelismy, ze bedzie mozna bez wizy tranzytem, tak jak przez Belize. Okazuje sie, ze nie, czy na dzien, czy na miesiac trzeba wize. Zdobyc ja wczesniej, albo zaplacic na granicy po 10 dolarow od osoby. Chopin chcial z Salvadoru w zwiazku z tym zrezygnowac i przejechac prosto do Hondurasu z powrotem przez Gwatemale. Ja nie chcialam z powodu glupich papierow czy kasy omijac kraju. O.K. mozemy zaplacic, tylko... nie przyjmuja czekow podroznych, graniczni wymieniacze pieniedzy czekami nie sa zainteresowani, jedyny na granicy bank tez czekow nie wymienia. Podobno w miasteczku, jakies 10 kilometrow od granicy sa banki. Wiec idziemy. Nikt nam papierow nie sprawdza, przechodzimy granice bez problemu, choc bez pieczatki w paszporcie. I nie bedziemy sie juz wracac, aby zaplacic urzedasom 20$. Zamieniamy reszte Quetzali na Colony, lapiemy stopa do pierwszego miasteczka i kupujemy sobie na targu wspanialego arbuza (za jakies 20 centow!), ktore najwyrazniej sa wlasnie w sezonie. Potem jeszcze na rynku tortillas (niesamowicie grube, tak jak nigdzie wczesniej), Chopin z bananami, ja z avocado. Gdy wychodzimy ponownie na stopa, aby dojechac nad ocean, zatrzymuje sie gosc mowiacy niezle po angielsku z mocno amerykanskim akcentem i zaprasza nas na noc do siebie, tzn. do domu swoich tesciow, bo sam mieszka w Stanach, przyjechal tylko z narzeczona, aby wziac tu slub. Wyjechal w 81 rku z cala rodzina, podczas okrutnej wojny, aby uniknac pewnej smierci, bo dowiedzieli sie, ze mieli zginac. Posluchalismy troche o wojnie, o okropnych czasach. Poznalismy liczna rodzinke bujajaca sie leniwie w hamakach przed domem.
El Salvadoe - Kostaryka



Kinga2005-06-30 20:46:23
Wyświetlono razy (ostatnio: )
nie wiedzac dokladnie dokad, ale o to nigdy nie trzeba sie martwic. Zawsze jesli jest droga dokads sie dojedzie. Amerykanin, ktory sie dla nas zatrzymuje zabiera nas kilkadziesiat kilometrow na poludnie, na inna plaze. Brad, jak wiekszosc tutejszych turystow przylecial tu na dwa tygodnie. Ale bardzo w porzadku gosc, tez podrozuje bez ustalonego planu, podobnie jak my, z ta roznica, ze on wynajetym samochodem i generalnie ma kase. Z usmiechem daje parenascie dolarow lapowki policjantowi za niewypisanie mu mandatu za brak pasow bezpieczenstwa, mowiac "I honor his need to make a living" (szanuje jego potrzebe zarobienia na zycie). Po drodze zaczyna sie psuc samochod, zwalniac, zwalniac, w koncu staje. Ale od czego mamy Chopina? Zajrzal tu i tam, cos podotykal, postukal i... samochod rusza idealnie. Brad z wdziecznosci zaprasza nas na plazy na piwo (mnie na napoj ze swiezej papai).
22 styczen 2000
Noc z przygodami, malo przespana, bo jakis lokalny koles usilowal dobrac sie do naszych plecakow. I to nie raz, a trzy razy w nocy probowal. Nie udalo mu sie, bo byly razem z nami pod moskitiera, spiete razem i uslyszalam halas. Potem Chopin zastawil je jeszcze suchymi palmowymi liscmi, mala barykadka. Jak zauwazyl go po raz trzeci, pogonil go troche i koles juz nie wrocil, ale popsul nam troche noc. Teraz Chopin odreagowuje plywajac juz chyba z godzine w wodzie, a ja siedze w cieniu palmy i obserwuje plazowy swiat.
Wieczor. Czasem spi sie na pieknej plazy z szumem fal, czasem przy stacji benzynowej z szumem przejezdzajacych pojazdow na pobliskiej autostradzie. Nie udalo sie nam dojechac dzisiaj pod wulkan Arenal nad jeziorem o takiej samej nazwie. Stop czasem jest troche wolniejszy, boczne drogi nie zawsze asfaltowe, do tego jeszcze dluga kolejka samochodow czekajaca na prom na druga strone Golfo de Nicoya. Zatoke przekroczylismy o zachodzie slonca i po zmroku dotarlismy na te stacyjke Shell'a z mila lazienka i terenem z przycieta trawka na
...
Zobacz zdjęcia:
Salwador
,
Gwatemala
,
Belize
Salwador - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj






















