• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Tatry - październik 1999

darmo Wyświetlono: 460 razy 2005-06-23 20:40:07
  Ocena:2.60 (110 głosów)


Tatry - październik 1999
http://studweb.euv-frankfurt-o.de/~euv-5701/index.html

Mając zamiar zdobyć Wielki Mięguszowiecki 2438 m. n.p.m.
planowałem z kumplem Bartkiem przenocować w namiocie
na Przełęczy pod Chłopkiem (ok.2300 m.) by następnego dnia
na luzaka zdobyć sobie te fajna górkę. Pewni siebie na luzaka ze śpiewem na ustach ruszyliśmy w góry. Nie oczekiwaliśmy większych trudności no bo w końcu byliśmy na Mont Blanc co wedle nas w wystarczającym stopniu uprawniało nas do bagatelizowania Tatr. Wspinaczka na przełęcz,
która miała być spacerkiem zamienia się w wielogodzinną gehennę.
Nie przypuszczaliśmy, ze na początku października może napadać Tyle śniegu i ciężko płaciliśmy teraz za nasza lekkomyślność.Jako ze byłem juz wcześniej na przełęczy dwa razy prowadzę cały czas ale mgła jest tak wielka, ze tracimy totalnie orientacje. Jednak godzina po godzinie w śniegu po kolana odnajdujemy stopniowo szlak. Z Kazalnicy miało juz być łatwo, ale tam to dopiero zaczęła się jazda. Pobiliśmy chyba rekord zgubienia się na tak małym odcinku do czego walnie się przyczyniłem. Zaczynamy mieć juz wszystkiego dosyć, tym bardziej, ze robi się coraz mniej bezpiecznie. Przepaść pod nami nie wygląda gościnnie. Potężna wichura i mgła – tak przełęcz broniła się przed nami. W końcu docieram wykończony na przełęcz. Bartka jeszcze nie widać wiec zabieram się sam za rozbijanie namiotu. Wiatr jakby
specjalnie starał mi się przeszkodzić. Z najbliższej okolicy zbieram spore głazy do których mocuję namiot. O wbiciu śledzi w ogóle niema mowy. Jest straszliwie zimno. Jak ostatni laik ubrałem tylko dżinsy, które od wielu godzin mokre ziębiły mi nogi. Taka jest cena głupoty. W bezruchu smagane wiatrem nogi marzną straszliwie. Rozkładam śpiwór i staram się zrobić coś do jedzenia. Czekam na Bartka ale cos go ciągle nie ma a juz zrobiło się ciemno!! Biorę
latarkę i daje znaki Bartkowi, który gdzieś tam powinien być. W końcu dochodzi. Jest podobnie jak ja strasznie zmęczony. Wskakuje zaraz do namiotu. Namiot malutki, wszędzie pełno śniegu. Jest mi bardzo zimno. Bartek ma dobre wodoodporne ciuchy z innej epoki.

Ja w moich brudnych spodniach wyglądam żałośnie. Mam wybór
albo spać w mokrych dżinsach albo w cieniutkich rajstopach.
Wybieram to drugie. Kładziemy się ale o spaniu nie ma mowy.
Krotko mówiąc przeżyliśmy najgorszy nocleg w życiu. Skuleni
w małym namiocie targanym przez wichurę doprowadzało nas do
szału. Mokre było wszystko od śpiworów do majtek włącznie.
Zmęczone 8-mio godzinną wspinaczką mięśnie powodowały bardzo
bolesne kurcze co trwało cala noc. Temperatura tymczasem spadla poniżej -10 C i wszystko zaczęło zamarzać. Co pewien czas musieliśmy rozcierać zmarznięte stopy, gdy zaczęliśmy tracić w nich czucie.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju