Kair, Luxor, Giftun, Quady
aszra Wyświetlono: 3391 razy 2005-06-23 10:20:43![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.52 (91 głosów) |
Wycieczki z przymróżeniem oka;))))
W Egipcie spędziłyśmy razem z koleżanką niezapomniane wakacje. To był mój drugi z kolei pobyt w tym pięknym kraju. Był wrzesień, słoneczko prażyło, woda była cieplutka, a turystów wcale nie ubywało z każdym dniem. Mieszkałyśmy w hotelu 3* no i warunki takie jak najbardziej podstawowe, jedzenie pyszne, pokoje czyste, TV SAT. Spokojnie mogłyśmy oglądać TV polonie no i często włączałyśmy także arabskie MTV na cały regulator, śpiewałyśmy przy tym dosyć głośno, ale ulica przed naszym balkonem była tak ruchliwa, że odgłosy klaksonów zagłuszały nasz piękny śpiew:))
Wycieczki kupowaliśmy u Soni: Kair 2 dni, Luxor 1 dzien, Quady, no i trzy rafy mielismy gratis, bo kupiliśmy pakiet, który kosztował nas 97,5 $. Natomiast wycieczkę na Giftun kupowałyśmy u znajomego, który ma sklep w Sakalli. Przyjechał po nas autobus pod hotel, a w środku siedzieli inni ludzie, którzy wykupili wycieczki u Soni, Omara i innych. Wnioskując można stwierdzić, ze gdziekolwiek wykupi się wycieczkę idzie to wszystko do jednego wora i wszyscy i tak jada razem.
Mimo upływającego czasu i ogromnej liczby turystek (blondynek, brunetek, rudych itp.) w dalszym ciągu nie można się odgonić od uśmiechniętych i chętnych do poznania Arabów:)) Ale to chyba ich cecha charakteru i raczej szybko się nie zmienią:)) Mimo tego, ze dzieje sie to na każdym kroku, jest to bardzo miłe, bo u nas nikt by się nie odważył powiedzieć na ulicy, „jak się masz” itp.:) Najwięcej radości przynosiły nam chyba zakupy, możliwość targowania się, a czasami wystarczyło się ładnie uśmiechnąć i cena spadała w dół:)) To było ciekawe.
Jeżeli chodzi o turystów, można tam spotkać całą gamę języków, ale chyba najwięcej jest ludzi z Rosji. Raczej nie mile ich wspominamy. Miałyśmy „przyjemność” być z nimi dwa razy na rejsie:) … szkoda gadać, cały czas nas deptali, popychali i nawet przepraszam nie usłyszałam, a jak się rzucili na jedzenie... aż się łokciami przepychali:) aż dla mnie zabrakło i musiałam się posilić jakimiś skrawkami ryby:))) Jeszcze nie widziałam żeby ktoś miał taki apetyt:) No i tak to z nimi było, ale szybko o tym zapomniałyśmy, a później śmiałyśmy sie z tego:)
Jeżeli chodzi o Giftun...hm...mieliśmy malutką przygodę, bo nam sie łódź zepsuła:) i musieliśmy przechodzić na pokład innego statku, dobrze, ze nie byliśmy sami na morzu:))) Oprócz tego jeszcze takie wygłodzone, bo jak już pisałam Ruski nam zjadły obiad!!!:)
Natomiast fajnie było w Kairze, bo tym razem pojechałam na 2 dni. Mieszkałyśmy w hotelu 4* z widokiem na piramidy, no i jeden wieczór miałyśmy wolny, czyli mogłyśmy jechać do miasta, iść na „lightshow piramidy i sfinks”, które kosztowało 40 LE, no ale my postanowiłyśmy z koleżanką, ze sie przejdziemy i popatrzymy z daleka na piramidy.
| Oceń relację |
EgiptWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

















