Morze Północne czyli norweskie fiordy i szkocka krata
maciek Wyświetlono: 8602 razy 2005-06-22 12:21:19![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.88 (101 głosów) |
jacht: s/y Politechnika (Opal)
trasa: Stavanger (Norwegia) - Bergen - Lerwick (Szkocja) - Fair Isle - Kirkwall - Edynburg - Stromness - Scrabster - Wick - Peterhead - Skagen (Dania)
termin: 07-28.VIII. 1999
Więcej informacji i zdjęć na stronie: www.blue-sails.com
Stavanger. Norwegia.
Za nami 2000 kilometrów nawiniętych na koła naszego Volkswagena Transportera od momentu wyruszenia z Warszawy. Przyjechaliśmy dzień wcześniej niż przewidywała wymiana, więc jako miejsce noclegu trzeba było wziąć pod uwagę samochód i przyczepę. Zanim rzuciliśmy się w objęcia Morfeusza, dużym zainteresowaniem cieszyły się wśród nas łazienki. 10 koron norweskich gwarantowało dostanie się do sanitariatów. Toalety były dostępne, jednak skorzystanie z prysznica (5 min.) umożliwiało kolejnych 10 koron. Na szczęście tuż przy porcie była restauracja ze znanej na całym świecie sieci. Tam można było korzystać z toalet bez ograniczeń.
Wcale niedeszczowe Bergen
Ten "właściwy" dzień zaczął się pracowicie. Cały prowiant znalazł sobie tymczasowe miejsce na pokładzie, stara załoga odjechała i zostaliśmy sam na sam z naszym jachtem. Oficerowie zajęli się "swoimi" sprawami, Pierwszy wziął się za sprawdzanie tajemnych przedmiotów nawigacyjnych, Drugi upychał jedzenie gdzie się tylko dało, a Trzeci badał mocowania na maszcie. Załoga, jak to załoga, coś tam pomogła, coś tam popsuła, a później wyciągnęła oficerów na spacer. Naszą uwagę zwróciły przede wszystkim pomniki, kłócące się z tradycyjnym pojęciem pomnika. Była to na przykład przysadzista kobieta z zakupami, owca z jagnięciem, chłopiec na osiołku na środku ulicy itp.
Nadszedł czas wypłynięcia. Jak się okazało przeszkodą mogła być zwykła skrzynka z prądem. Byliśmy do niej podłączeni. Kluczyk do skrzynki miał pan z obsługi portu, a jego nie było. Ani podany telefon komórkowy nam nie pomógł, ani nawoływania przez UKF-kę. Nadszedł jednak ten moment (następnego dnia), kiedy go ujrzeliśmy. W odpowiedzi na nasze żale, radośnie oświadczył, że przecież jest weekend, dzień wolny. Odczepiliśmy się od prądu i po przeciwnej stronie portu podłączyliśmy się do wody. Trzeba było jeszcze kupić chleb, co również utrudniały nam weekendowe dni. Los był jednak łaskawy. Podeszła do naszego jachtu Polka mieszkająca w Stavanger i po krótkiej rozmowie zaproponowała, ze podwiezie kogoś z nas na stację benzynową, bo tylko tam był otwarty sklep. Jej "norweski" mąż wskazał nam natomiast gdzie można najtaniej kupić ropę do jachtu. Rzeczywiście była tania, nawet tańsza niż w Polsce! W końcu oderwaliśmy się od brzegu...
Wpływamy do fiordu Lysefjorden
Celem naszym był fiord niedaleko Stavanger - Lysefjorden. Znajduje się tam 600 - metrowa, pionowa skała (Pulpit Rock), a na niej mnóstwo turystów, podziwiających fiord z innej niż my strony. Był już wieczór gdy opuszczaliśmy zatokę. Skierowaliśmy się na morze.
| Oceń relację |
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















