SYRIA, JORDANIA, JERUZALEM, BEJRUT
Bliski Wschód 2005

Mm12005-06-21 19:51:19
Wyświetlono razy (ostatnio: )
przede wszystkim umyć bo od 2-ch dni nie myliśmy się. Jesteśmy źli i zmęczeni. Jest jakiś Turek, który mówi po niemiecku. I jakoś mogę się z nim dogadać. Okazuje się, że nie ma bezpośrednio autobusu ani z Damaszku ani z Aleppo do Istambułu, zimą Z Antakyi odjeżdżają autobusy do Aleppo o 7-ej i 8.30.
Obudziliśmy się wcześnie, bo straszny ruch w hotelu i na targu. Nie dało rady dłużej spać
Szukam fajki i wreszcie jakiś bywalec z restauracji, kelner zaprowadza nas do miejscowej kafeterii i jest fajka ( 2.5TL). Jestem szczęśliwa, że mogę zapalić już po raz ostatni.
Roman próbuje dodzwonić się do Polski. Komórka już od Jeruzalem poprzez Amman i Damaszek i Antakye, nie działa. Nie da się wysłać sms-a. Dzwonił do 4 osób w Polsce ale nikt nie odbiera. Próbujemy w innym miejscu, udaje mi się uzyskać połączenie za 0.5TL. Wyjeżdżamy punktualnie i jedziemy przez Iskenderum, Adanę, Aksaray, Ankarę i Istambuł. Najpierw wzdłuż wybrzeża M. Śródziemnego do Iskenderum, mnóstwo gai pomarańczowych, przejazd przez góry.
W okolicach Adany – morze pomarańczy. Autobus często się zatrzymuje, co 2-3h.
W strugach deszczu wjeżdżamy do Ankary. Tu krótki postój. Wyjście z wc – bramka jak do metra, więc za darmo się nie da skorzystać. Toalety na parkingach są drogie , nawet do pół $.
Dzień 16
Istmbuł – Frankfurt - Warszawa
Punktualnie o 6-ej rano jesteśmy w Istambule. Na szczęście nie leje, choć są kałuże. Agencja oferuje nam przewóz do dzielnicy Aksaray. Po chwili jednak, kiedy zaczynają pakować sterty worków i kartonów, rezygnujemy bo nie wiadomo, kiedy odjadą i gdzie nas wysadzą w dzielnicy Aksaray w Istambule. Jedziemy metrem do centrum i tu chcemy zostawić bagaż w jakimś hotelu lub knajpie. Udaje się to dopiero za szóstym podejściem. Zaczyna padać deszcz. Zwiedzamy Błękitny Meczet, już jest otwarty, i odbywamy spacer w deszczu nad Bosfor i Złoty Róg. Niestety pada coraz więcej już jesteśmy przemoczeni. Chciałam, aby Romek choć trochę zobaczył Istambułu, ale pogoda pokrzyżowała nasze plany. Musimy zrezygnować i wrócić po bagaż i jechać na lotnisko. Dobrze że jest metro, jest prosto, szybko i tanio. Tu przebieramy się w suche ubrania.
W Burger Kingu na lotnisku kupuję kawę za 3.5TL – zdzierstwo. W ogóle ceny są tu straszne: piwo – 4TL. W sklepie bezcłowym też są ceny nie dla nas Polaków, na stadionie można kupić taniej. Lot do Frankfurtu mija mi bardzo szybko na rozmowie z miłą Turczynką (nawet nieźle mówi po niemiecku), a Romanowi smacznie się śpi. Na lotnisku we Frankfurcie mamy tylko tyle czasy, aby zmienić terminal i już rozpoczyna się boarding. Również ten , już ostatni odcinek podróży mija bardzo szybko, jak zresztą cała ta podróż. Na lotnisku czeka na nas „komitet powitalny”.
Zobacz zdjęcia:
Turcja
,
Syria
,
Liban
,
Jordania
,
Izrael
Turcja - wybierz obszar, który cię interesuje:


















































