EGIPT 2004
Egipt 2004

Mm12005-06-21 19:23:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
i przechodzimy na drugą stronę torów do kas biletowych. Miły urzędnik pozwala nam zostawić plecaki. Teraz musimy dostać się do miasta. Idziemy na skróty, potem schodami w górę na estakadę i zatrzymujemy busa. Jedziemy do świątyni Horusa. Bilet wstępu 20ŁE, ale udaje nam się nabyć go za 10ŁE. Nie honorują legitymacji. Zwiedzamy świątynię szybkim tempem i łapiemy pick-upa z powrotem na dworzec. Kupujemy bilety za śmiesznie małe pieniądze i czekamy na peronie. Mamy nadzieję, że policja nas nie odstawi jak piszą w przewodniku. Przygląda nam się 5-ciu policjantów, o czymś rozmawiają przez telefon, ale na szczęście nic się nie dzieje. W pociągu jemy małą przekąskę: konserwę i chrupki i popijamy wodą. Nie decydujemy się wysiąść w Kom Ombo, ponieważ robi się ciemno. Pociąg jedzie cały czas przez pustynię tuż nad samą życiodajną rzeką. Czasem widać jakąś wieś i dzieci grające w piłkę. Obserwując życie przy rzece, można zrozumieć jak cennym jest ona darem. I przekonać się zarazem jak cenna jest zwykła, mała szklanka wody. Jedziemy do końca, ale tuż przed stacją końcową jest awaria i stoimy prawie godzinę. Szukamy hotelu, dosyć długo chodząc wzdłuż bazaru, jednak jak dla nas wszystkie są za drogie. Hotel Keykeny, który poleca nam przewodnik jest bardzo drogi – pokój 3-osobowy 10 euro. Wracamy więc do hotelu, który oglądaliśmy na początku. Pokój jest dosyć przytulny, z łazienką i o dziwo czystą pościelą i ciepłą wodą. Bazar jest bardzo długi i ciągnie się kilka kilometrów. Przechadzając się po nim szukamy czegoś do jedzenia. Znajdujemy kofte kebak. Na koniec idziemy na fajkę. W palarni sziszy jak zwykle mnóstwo ludzi - nie tylko miejscowych. W hotelu mamy nawet Internet. Znowu idziemy późno spać.
Dzień 4 (poniedziałek 2.02.04) Asuan
Pobudka przed siódmą i typowe śniadanie (serek, dżem, chleb i herbata). Idziemy na dworzec kolejowy i kupujemy
...
Julia, 2005-10-29 20:43:51
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:












































Dorotea, 2008-02-02 20:18:12