EGIPT 2004
Egipt 2004

Mm12005-06-21 19:23:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
głodni i czy to menu nam odpowiada. A głodni byliśmy, głodni egzotyki w każdej postaci. Egzotyka, ach ta egzotyka, człowiek by łyżkami ją jadł. Andrzej i Roman na początku z lekkimi oporami po raz pierwszy próbują jej pałaszując falafel, a ja patrzę, żałując jedynie, że jestem na diecie. W końcu o 8.30 przyjeżdża autobus, do którego wciskamy się z wielkim trudem. Siadam w przejściu na podłodze opierając się o nogi jakiegoś faceta. Andrzej i Roman przez cały czas stoją czekając, aż ktoś wysiądzie i zwolni miejsce - wreszcie zmęczeni zajmują jedno na zmianę. Staramy się zasnąć; dopiero co było ciepło a już jest zimno. Następna rzecz do której będziemy przyzwyczajani – temperatura i jej kaprysy. W nocy okrutnie zimno a w dzień upał. W porcie Safaga mijany pierwszy posterunek policji. Potem będzie ich już tylko więcej. Za oknami choć ciemno rysują się ledwo widoczne kontury surowej pustyni. W połowie podróży robi się luźniej i możemy sobie wygodnie usiąść. Pasażerowie są sympatyczni - próbują z nami nawet nawiązać konwersację. Jeden z Arabów składa mi konkretną ofertę matrymonialną. Taka ich natura. Po długiej i męczącej podróży, około 2.00 w nocy przyjeżdżamy na miejsce. Spotykamy dwóch Szwedów, którzy postanawiają z nami poszukać jakiegoś hotelu. Miasto jest już pogrążone we śnie i tylko jasno oświetlone drzewa wzdłuż Nilu, opasane kolorowymi światełkami możemy poobserwować, a także mnóstwo policji, i taksówek, i mnóstwo światła. Wszystko jest oświetlone, i meczety, i domy, i wszystkie inne budynki. Wchodzimy do pierwszego spotkanego po drodze hotelu i dzwonimy do innych. Znajdujemy miejsce w hotelu Nefretiti w samym centrum miasta. Po obejrzeniu pokoi decydujemy się na pozostanie. Pokój jest w miarę czysty i co istotne - z własną łazienką. Na dobranoc palimy sziszę (fajkę wodną).
Dzień 2 (sobota 31.01.04) Luxor
Budzimy się
...
Julia, 2005-10-29 20:43:51
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:












































Dorotea, 2008-02-02 20:18:12