EGIPT 2004
Egipt 2004

Mm12005-06-21 19:23:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
radości. Gospodarze są bardzo mili, jednak musimy już wracać. Arab odprowadza nas do drogi i jedziemy do Abu Sir. Tu musimy trochę poczekać aż uzbiera się cały mini bus. Po raz pierwszy wróciliśmy w to samo miejsce. Obserwujemy życie uliczne. Woły, kozy, dzieci i tak dalej. Jedziemy dosyć długo do Kairu, są korki, ruch straszny, wysiadamy koło Muzeum Egipskiego. Idziemy coś zjeść, potem fajka, Internet i do hotelu po bagaż. Tu się przebieram, jest mi zimno, nie sądziłam, że tak może być zimno. Jedziemy taxi na dworzec autobusowy (5LE). Czekamy godzinę i jest – luksusowy z WC, rozkładane siedzenia. Ruszamy punktualnie. Jest zimno. Znowu marznę, jak zwykle.
Dzień 14 (czwartek 12.02.04) Hurghada
Po całonocnej podróży „cumujemy” o 6-ej w Hurghadzie. Po wyjściu z autokaru dopada nas horda naganiaczy, która na widok nowo przybyłych turystów ożywia się niesamowicie, a na twarzach widzimy pojawiającą się radość. Nie wiedzą oni tylko, że niektórzy kończą podróż i znają tajniki ich rzemiosła. Postanawiamy się nie dać i iść sami, ale nam się to nie udaje. Właściciel hotelu i tym razem wygrał. Lądujemy więc w taksówce, która nas zawozi do hotelu „See Wave” za 10 LE od osoby. Standard hotelu jest w miarę przyzwoity a do morza bardzo blisko. Obiecanego pokoju nie możemy jednak zająć, bowiem musimy poczekać, aż wywalą Japońca z naszego apartamentu. A obiecany cudowny widok na morze jest, ale nie z pokoju, a z dachu hotelu. Na dzień dobry dostajemy herbatę. W cenie hotelu jest też śniadanie, ale ponieważ nie wykupujemy wyjazdu na rafy (żądają 100LE od osoby), śniadanko okazuje się fatamorganą. Jemy więc kisiele i zupki, bierzemy prysznic i idziemy „na miasto”. Przechadzając się po uliczkach wołają do nas po czesku i po rosyjsku. Dla turystów zdążyli już wybudować mnóstwo hoteli i sklepów, a naganiacze opanowali już podstawowe zwroty i po polsku, i po
...
Julia, 2005-10-29 20:43:51
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:
















































Dorotea, 2008-02-02 20:18:12