EGIPT 2004
Egipt 2004

Mm12005-06-21 19:23:55
Wyświetlono razy (ostatnio: )
zaufania. Zemsta faraona po trochu dopada nas wszystkich. Ale najważniejsze, że nie jest aż tak tragicznie.
Dzień 10 (niedziela 8.02.04) Baharija – Kair
Pokój jest bez okna, więc nie wiadomo która jest godzina. Możemy pospać, transport do Kairu mamy dopiero o 11ej. Śniadanie iście królewskie: herbata, chleb podgrzany, 3 rodzaje sera (feta, „oscypek” i serki do smarowania) miód i dżem. To chyba jakaś promocja lub reklama hotelu. I to wszystko z noclegiem za 10 EŁ, czyli 6zł.
Bus już czeka na nas, ale gospodarz przychodzi na koniec, wygląda na skacowanego, żegna się, a ja mu obiecuję, że podam namiary na jego hotel do Internetu. Zarobić nie zarobił, ale reklama jest. Słowa dotrzymałam. Bus podjeżdża pod sam hotel, zupełnie niepotrzebnie. Ładujemy się do środka. Jeździmy po oazie i zbieramy pasażerów. Niektórzy są jeszcze w piżamach, jeszcze nie gotowi. Jeszcze się szykują.....żegnają z najbliższymi. Pożegnanie matki z synem na długo pozostanie nam w pamięci. Kiedy wreszcie jest komplet, ruszamy. Droga przez pustynię biegnie wzdłuż torów, po których jeszcze jeżdżą pociągi. Zatrzymujemy się tylko jeden raz, w „zajeździe”, okna przyciemnione, bo nie myte od nowości. Można coś zjeść, skorzystać z WC lub zapalić sziszę. Można też skierować swoje modły w stronę Mekki. Do Kairu przyjeżdżamy gdzieś około 18ej i lądujemy na przedmieściach Gizy. Teraz to dopiero zaczyna się dżungla, nikt nie mówi po angielsku, a musimy się dostać do centrum Kairu...... Kair to miasto, w którym mieszka około 18 milionów ludzi, a w ubogich dzielnicach na kilometr kwadratowy przypada 100 000 osób. Jak się później okaże, Kair ma wiele twarzy. Splatają się tutaj starożytne piramidy w Gizie ze wspaniałymi muzeami i meczetami, luksusowymi hotelami oraz dzielnicami biedy i nędzy, gdzie nie prowadza się wycieczek, a indywidualny turysta prowadzony jest wzrokiem miejscowych
...
Julia, 2005-10-29 20:43:51
Zobacz zdjęcia:
Egipt
Egipt - wybierz obszar, który cię interesuje:












































Dorotea, 2008-02-02 20:18:12