NOCNY RAJD PO GÓRACH ŚWIĘTOKRZYSKICH<br />
Relacja z XXIV Rajdu Geografa - 23/24 listopad 2004


Ewka2005-06-21 12:52:56
Wyświetlono razy (ostatnio: )
map tyle teorii a szlaki i tak swoje. Zresztą, możliwość dezorientacji to główna atrakcja w Górach Świętokrzyskich niezależnie od pory dnia (nocy) i roku.
Drogę dodatkowo ubarwiały przeszkody w postaci powalonych drzew, zapewne w wyniku wichury sprzed kilku dni. Ktoś jednak śmiał twierdzić, że to sprawka i robota organizatorów...”no bo jak to tak , żeby drzewo na środku drogi było, no jak to...?!” – mruczał pod nosem Jegomość.
Jeszcze przed wejściem na asfaltowy odcinek naszej trasy zarządziliśmy krótki postój na uzupełnienie płynów. W Słowiku szlak prowadzi przez przejazd kolejowy, który jednak nie przywitał nas z otwartymi ramionami-zaworami. Czekamy więc ze śniegowymi kulkami na powód naszego opóźnienia z zamiarem zemszczenia się. Po 15 minutach tracimy nadzieję na atak śniegowy i ruszamy przez tory mimo opuszczonych zaworów (bo ileż można czekać). Niech nam Pan wybaczy... Końcówka kolumny musiała zdrowo przyśpieszyć, ponieważ ni stad ni zowąd pociąg jak spod ziemi wyrósł. Po dokonaniu bilansu zysków i strat w ludziach, stwierdzeniu, że nadal nie wiadomo czemu jest nas 26, ruszamy dalej, tym razem za przewodnikiem – ochotnikiem. Nowy przewodnik wciąga nas na Patrol ale nas nie dociąga... po drodze jest świetne miejsce do urządzenia konkursu lepienia bałwana. Dzielimy się więc na grupy, wybieramy sędziego i heja! Do roboty! Potem trudno było odróżnić bałwanów żywych od nieżywych ale jakoś sędzia wyłonił zwycięską grupę, która ulepiła bardzo oryginalnego bałwana-kobietę. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcie i trzeba iść dalej bo mokro w butach. Konkurs był bardzo wyczerpujący dlatego rezygnujemy z Patrolu i skracamy drogę do Bialogonu.
Wiatr jakby silniejszy, tym razem nieźle daje nam po oczach, śnieg jak padał tak pada dalej...
Przez Białogon idzie armia różnej wielkości bałwanów. Ciekawe co ludzie o nas myślą... Świat jednak w oczekiwaniu na apokalipsę wolał położyć się spać niż patrzeć za okno. Może to i dobrze bo ktoś gotów byłby uznać nas za Jeźdźców...
Przed kolejnym wejściem do lasu robimy postój na herbatkę i co komu jeszcze zostało. Przy okazji obradujemy nad planowanym jeszcze zanim świat pogrążył się w bieli ogniskiem. Obrady są jednomyślne – wszyscy marzą o ciepłym łóżku i suchych nogach. Ognisko przekładamy na inną porę roku.
Ostatni leśny odcinek pokonujemy w milczeniu. Albo ludność siły opuściły albo mistyka tego miejsca odebrała im słowa... Las jak w krainie Królowej Śniegu. Przechodząc pod białym tunelem gałęzi i konarów, wsłuchujemy się w nocne rozmowy drzew przy tajemniczej muzyce świszczącego wiatru.
Z krainy łagodności wychodzimy na otwarta przestrzeń pod Karczówką, na którą już nie wchodzimy widząc na horyzoncie nasze ciepłe łóżka...
Kilka metrów dalej około godziny 3.00 ogłaszamy zakończenie XXIV Rajdu Geografa. Gratulujemy sobie nawzajem przeżycia apokaliptycznego kataklizmu i życzymy szybkiego pozbycia się wody z butów. Ci, którym wystarczyło rozsądku aby zostać w domu niech teraz żałują, było cudownie!
Gratulujemy i dziękujemy wszystkim uczestnikom Rajdu za stworzenie miłej atmosfery i zapraszamy na kolejne spotkania z naturą.
Zobacz zdjęcia:
Polska
Polska - wybierz obszar, który cię interesuje:













































