• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 54753
  • Porad: 18827
  • Postów: 209722
  • Tematów: 86790

Nowa Zelandia butostopem.

maksok1 Wyświetlono: razy 2017-01-25 19:08:53
  Ocena:1.00 (4 głosy)


Nowa Zelandia
Nowa Zelandia buto stopem.

Moi rodzice zjechali kiedyś Polskę autostopem, zawsze chciałem zasmakować tej przygody więc gdy planowałem wyjazd do Nowej Zelandii to zapadła decyzja na właśnie taką formę transportu. Głównym celem był treking licznymi szlakami południowej wyspy ale aby się do nich dostać zdałem się na życzliwość lokalnych kierowców. Dzięki temu mogłem cały dobytek mieć w plecaku, być w jak najbliższym kontakcie z krajem i jego ludnością i otworzyć drzwi nieoczekiwanym przeżyciom.
Oczywiście wygody będą nieczęste ale za to o tyle słodsze. Miałem cztery tygodnie samotnej wędrówki więc aby zabić czas decyzja padła na szlak Te Araroa biegnący z południa na północ obu wysp przez trzy tysiące kilometrów. Zacznę w Arrowtown usytuowanym w centralnym południu wyspy i ruszę na północ.
Na szlaku jest kilka osób dzięki bliskiemu miastu, ale z przebytym dystansem robi się pustawo. Mijam opuszczoną osadę górniczą Macetown i podążam doliną rzeki Arrow w kierunku górskiej chaty Rose. Nadchodzi ulewa zmuszająca do rozbicia namiotu przed dotarciem do wygodnego lokum.
Całą noc deszcz a poranny marsz zaczyna się śliskim, trawiastym stokiem. Stare buty ze zdartą podeszwą sprawiają że często upadam. W chacie tylko robię przerwę i podążam granią na pagórki dające ładne widoki. Na noc chata Highland Creek gdzie jestem jedynym gościem.
Nawet po wieczornym posiłku jestem głodny, ostatnio straciłem dużo wagi i mój organizm domaga się kalorii których niestety z uwagi na ciężar ze sobą nie niosę. Następnego dnia mijam ponowną chatę i rozbijam się na wspaniałym miejscu nad małym strumieniem. Kąpiel w bardzo zimnej wodzie dobrze orzeźwia strudzone ciało. Zaczynam się nudzić a to dopiero początek mojej wędrówki, mam nadzieję że oswoję się z tą nową sytuacją.
Przed miastem Wanaka mijam pole namiotowe, i rozbijam się nad jeziorem obok małej altany. Mam widok górzystej okolicy jeziora, własną plażę, ciszę, spokój i nudę. Na szczęście pękła mi łyżka więc większość popołudnia spędzam na struganiu nowej. Choć nie ładna i niezgrabna to zdaje egzamin i przez długi czasu noszę ją w plecaku, na koniec pozostawiając ją w starej górskiej chacie.
Wanaka i wyżerka aż do bólu brzucha, spędzam w okolicach kilka dni zwalczając kontaktem z ludźmi doskwierającą nudę.
Woda już się grzeje na kuchence w chacie Pakituhi. Wanaka też się znudziła więc ruszyłem w drogę, samotność mniej doskwiera więc stopem dojechałem do szlaku i zacząłem się piąć wzwyż. Pod wieczór dołącza miła rodzina przerywając monotonię mego żywota. Oboje rodziców pracuje na pobliskim ranczu i stanowią utożsamienie lokalnej ludności. Przyjaźni, szczerzy, pomocni, pracowici i jakby nie skażeni zachodnim materializmem.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


Nowa ZelandiaWybierz obszar który Cię interesuje

Nowa ZelandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju