• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 54644
  • Porad: 18827
  • Postów: 209678
  • Tematów: 86764

Saue pod Tallinem

henq Wyświetlono: razy 2015-09-18 09:27:41
  Ocena:3.00 (16 głosów)


Podróż do Estonii. Pobyt na kempingu w miejscowości Saue pod Tallinem.
Na kemping Vanemoise w Saue (Estonia) dojeżdżamy bez problemów. Kemping przyzwoity, ale jeszcze się rozbudowuje - drzewa jeszcze nie urosły. Standard sanitariatów przyzwoity - wszystko nowe. Za 7 dni płacę 86 euro (chyba zniżka dla emerytów, bo normalna cena za tydzień I za 2 osoby to 110 euro). Nasz namiot na razie samotny, ale jest kilka kamperów - głównie z Finlandii i jeden z Niemiec.
Cofamy czas o 1 godzinę. Po śniadaniu spacer do miasta (10 min). Jest tu przystanek kolei, z którego będziemy jeździć do Tallina.
Po południu idziemy znakowanym szlakiem z pół godziny aż do wykopalisk. Niestety, zaczyna kropić wiec zawracamy. Zdążyliśmy. Zaczęło mocniej padać, gdy byliśmy już w namiocie.
W części przylegąjacej do kempingu trwają przygotowania do jakiegoś koncertu. Po 20-tej zaczął się koncert. Dowiedzieliśmy się, że gra jakiś popularny zespół estoński (bilety były po 17 euro). Muzyka spokojna, publiczność zasłuchana, długo oklaskuje wykonawców. Prawie punktualnie o 22-giej skończył się koncert i publiczność grzecznie rozjechała się do domów.
Pogoda się znowu poprawiła. Zrobiło się cieplej - nawet można zdjąć kurtkę (rano było 11 stopni!!!). Koło 17-tej od wschodu nadciągnęła ciemna chmura, błyska, a potem pojawia się piękna tęcza. Spodziewaliśmy się burzy i schowaliśmy się w samochodzie. Jednak tylko intensywniej popadało i wróciło wszystko do normy.

Dzień na zwolnionych obrotach. Koło 10-tej idziemy zwiedzać Saue. Najpierw dzielnica najnowsza - bloki 4-piętrowe, ulice szersze, chodniki, trawniki. W tej części miasta jest trzeci supermartket i nic więcej. Jakieś drobne zakłady. To jest miasto-sypialnia. Domki jednorodzinne - starsze - mniejsze, nowsze - większe. Sklepów prawie nie widać - wszyscy pewnie zaopatrują się w Tallinie.
Odkrywamy jeden mały kościółek. Na tablicy ogłoszeń rozkład nabożeństw - odbywają się raz w tygodniu, w niedziele. Ulice prawie puste. Idą dwie panie z pieskiem, więc pytamy o najkrótszą drogę na kemping. Nie orientują się dokładnie, ale pokazują drogę - tu spędzają tylko weekendy. Okazała się ze 3 razy dłuższa niż powinna. Widać, że miasta nie znają lepiej od nas.
Po 16-tej w ośrodku obok ma być wesele i zjawiają się pierwsi goście. Państwo młodzi to tutejsi Rosjanie. Wszystko odbywa się w części przeznaczonej na takie imprezy - specjalna sala jest pod dachem.
Mimo chłodu druhny ubrane są bardzo lekko, z wiankami na głowach. Natomiast drużbanci w koszulach i krawatach, bez marynarek. Goście weselni siedzą na rozstawionych w dwa rzędy ławkach czekając na młodą parę. Wreszcie są. Przechodzą przez szpaler gości do miejsca, gdzie czekają druhny i drużbanci.
Urzędnik w garniturze i pod krawatem udziela im ślubu - chyba po estońsku, bo nic nie rozumiemy. Trwa to dość długo.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


EstoniaWybierz obszar który Cię interesuje

EstoniaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju