Most Przyjazni, kilka pieczatek, podmiejski autobus i ladujemy w Vientian, stolicy Laosu. Natychmiast udziela nam sie atmosfera sennosci i spokoju. Zapominamy na chwile o Azji halasliwej, pedzacej za wlasnym ogonem, natarczywej.
Laos
Marzena i Wojtek12005-04-30 23:36:30
Wyświetlono razy (ostatnio: )
co my im. Nie trafiamy wiec na linie ognia pomiedzy zbuntowanych Hmongow i wojsko w tej tzw. “wojnie opiumowej”.
Samo Phonsavanh jest niestety kolejnym brzydkim miasteczkiem, a ze blisko stad do granicy wietnamskiej do zludzenia przypomina koszmarne miasteczko-wioski po tamtej stronie.
Wybieramy sie na 20 kilometrowy spacer do slynnych kamiennych sloi. No coz, kregi sa duze, oczywiscie kamienne, jest ich duzo i ... troche to nudne. Wszystko owiane tajemnica i odwiecznym sporem, czy sluzyly do pochowku, czy tez do produkcji wina. Troche sa jednak za duze jak na urny, chyba, ze wstawiano tam calego nieboszczyka. Naszym zdaniem sluzyly do pedzenia bimbru ryzowego.
Aby zrekompensowac sobie te nude, w drodze powrotnej zbaczamy w polna droge i tak krazymy pare godzin ,od jednej wioski do drugiej, ogladajac przedziwne obrazki. Mijamy domki w syberyjskim stylu. Serce podskakuje radosnie i az nam sie chce krzynac “zdrastwujcje”, ale nie widac nikogo procz jednej, calkiem laotanskiej babinki. A potem sie zaczyna. Leje, domki na luskach, dzieci w ogrodkach bawiace sie przy olbrzymich bombach. Njamniesze z dzieciakow obwieszone sa amuletami z pior, kamieni, klow. Czy maja je uchronic przed niewypalami, strzelanina, czy przed zlymi duchami, kto wie. Mijamy gromady nastolatkow wracajacych z pola, ladne, schludne, ubogie podworka.
Phonsavanh również jest pelne lusek. Sa bombowe plotki, lawki, hustawki wspierajace sie na luskach. Bomby leza, stoja, strasza, smiesza. To jakas groteska. Bomba wydaje sie byc modnym elementem podworka, restauracji, czy sklepu.
Zachodzimy do szpitala ufundowanego przez Mongolie (?!?). Lekarz opowiada, ze w okolicy Phonsavanh dochodzi do 50 wypadkow rocznie. Ofiarami sa glownie dzieci i kowale.
Odwiedzamy lokalne biuro MAG i dowiadujemy sie, ze najwiecej niewypalow pozostalo w wiosce Tha Chok. Wybieramy sie tam lokalnym “pickuptobusem” i trafiamy w niwyobrazalne “zlomowisko”.
...
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Sylwester, 2008-11-10 11:07:51