Most Przyjazni, kilka pieczatek, podmiejski autobus i ladujemy w Vientian, stolicy Laosu. Natychmiast udziela nam sie atmosfera sennosci i spokoju. Zapominamy na chwile o Azji halasliwej, pedzacej za wlasnym ogonem, natarczywej.
Laos
Marzena i Wojtek12005-04-30 23:36:30
Wyświetlono razy (ostatnio: )
miejscem gdzie dwie czesci mostu klaniaja sie sobie ginac w plytkiej rzece. A moze to nie zaniedbanie, bo w tym wlasnie miejscu parkuja taksowki wodne - niezwykle kolorowe traktorki z przyczepka i pomost chyli sie jedynie po to by pasazerowie mogli lagodnie zejsc do postoju.
Niedaleko mostu wodne taksowki zamieniaja sie nagle w ladowe i tylko napisy na przyczepach oferuja podwiezienie do najdalszej jaskini, bo sami wlasciciele przygladaja sie nam ziewajac badz tez drzemia.
W miare jak oddalamy sie od rzeki, rzedna domki i pojawiaja sie pola. A na polach pracujacy czlowiek to rzadkosc. Jesli juz jednak tam jest, widac go z 10 kilometrow, bowiem glowe okrywa niewyobrazalnych rozmiarow stozek. Odstaje od mlodego ryzu jak gigantyczny muchomor.
Czasem mijamy ludzii pchajacych w kierunku Vang Vieng wozki pelne dojrzalych ananasow lub malych dzieci. Caly czas towarzysza nam stada motyli a my przescigamy sie w odkrywaniu nowych i coraz to piekniejszych gatunkow. Czasem przemknie jakies dziecie z siatka w reku i chyba tyko od niechcenia zlapie motyla. Bo przeciez tych siatek, o czym przekonujemy sie juz po chwili, uzywa sie na polach ryzowych do lapania zab.
Do jednej jaskini wspinamy sie stromo w gore, przez dzungle. Nagle z rozzarzonego sloncem powietrza trafiamy w zimno, mrok i wilgoc. Dzungla przyprawia nas o dreszcze. Jest odpychajaca, natychmiast po wejsciu, chce sie z niej uciec. Jakze inaczej wyglada z zewnatrz.
Trzymamy sie wydeptanych sciezek. Nie jestesmy pewni czy znajdujemy sie juz na zbombardowanym terytorium. Darujemy sobie wiec wyprawe do niezwykle kuszacego drzewa lychee, stojacego nie dalej niz 200 metrow od naszej sciezki. Niecale pol godziny pozniej zapominamy jednak o naszych obawach i Wojtek zbacza by narwac dzikich cytryn.
Przy jednej z jaskin plawimy sie w malym niezwykle przejrzystym oczku wodnym. Tam tez odkrywamy jakiegos dziwolaga, gigantycznego patyczaka, który pozera male pajaczki i mrowki wspinajace
...
Zobacz zdjęcia:
Laos
Laos - wybierz obszar, który cię interesuje:











































Sylwester, 2008-11-10 11:07:51