• Relacji z podrózy: 17485
  • Zdjęć: 123998
  • Podróżników: 30195
  • Porad: 18811
  • Postów: 124347
  • Tematów: 11298

Od Bangkoku do Złotego Trójkąta.

henq Wyświetlono: razy 2012-04-09 09:34:05
  Ocena:1.98 (200 głosów)


Relacja z wyprawy trampingowej do Tajlandii i Laosu - styczeń, luty 2012.
Dzień I
W Bangkoku jesteśmy o 8-mej rano. Odprawy, kontrole trwają około 1,5 godzimy. Najpierw jedziemy szybką koleją do centrum, a potem taksówką do hotelu New Merry V Guesthouse. Znajduje się on w dzielnicy turystycznej, której jakimś centrum jest ulica Khaosan. Są tu liczne hotele, kramy wzdłuż ulicy i rozmaite jadłodajnie.
Zakwaterowujemy się do pokoi i odpoczynek. Koło 1330 idziemy wymienić pieniądze na bahty w relacji 1USD=30 BHT i potem idziemy na przystań nad główną rzekę Chao Phraya. Płyniemy w górę rzeki takim tutejszym tramwajem (bilet 15 batów).
Wysiadamy na przystani w rejonie Zgromadzenia Narodowego. Co jakiś czas widzimy przy ulicach wielkie portrety panującego króla Ramy IX. Do budynku parlamentu nie wchodzimy kierując się od razu do pałacu Vimanmek, starego pałacu królewskiego, który jest zbudowany z drewna tekowego. Jest to tajska świętość. Zwiedzać można tylko we właściwym, skromnym ubraniu. Żadnych odsłoniętych nóg czy ramion. Na miejscu można kupić specjalne chusty (40-100 bahtów).
Fotorelacja 1
W końcu i tak nie poszedłem do tego tekowego pałacu, gdyż trzeba było oddać do przechowania plecaki, aparaty, a nawet komórki. Oglądanie gablot, bez możliwosci zrobienia zdjęcia mniej mnie interesuje i wolałem pospacerować na zewnątrz. Ci, ktorzy weszli do środka, po 5-ciu minutach byli już na zewnątrz.
Wracamy łodzią do hotelu i mamy trochę czasu wolnego. Idę zwiedzić okolicę i po drodze kupuję cienki notesik za 7 bahtow, bo swój zostawiłem w Ełku.
Wieczorem udaliśmy się do dzielnicy czerwonych latarni. Jedziemy najpierw autobusem, potem kolejką, bo to jest dość daleko. Dzielnica ta to głównie domy z pokazem różnych tańców erotycznych i mnóstwo straganów z najróżniejszymi towarami. Średnio interesujące. Mieliśmy kłopot z powrotem, bo autobusy przestały jeździć i musieliśmy wrocić taksówkami.
Dzień II
Z rana kompleks pałaców królewskich Grand Palace i świątynia Szmaragdowego Buddy -Wat Phra Kaeo. Tłumy ludzi. Mnóstwo rozmaitych rzeźb a przede wszystkim rozmaitego rodzaju potwory, które miały strzec tych świątyń. Przeważają kolory pastelowe ze szczególnym uwypukleniem złotego.
Gdy dotarliśmy do świątyni Leżącego Buddy(Wat Pho) skończyła się "pora sucha" i lunął deszcz. Chyba z godzinę czekaliśmy aż przestanie. Pojawiły się kobiety sprzedające parasolki (50 - 100 batów) i miały powodzenie. Na nogach mam sandały kempingowe i mogę chodzić po najgłębszych kałużach.
Potem przepłynęliśmy łodzią na drugi brzeg Chao Praya do świątyni Wat Arun (świątynia Świtu). Strome schody prowadzą prawie do szczytu. Z najwyższego, dostępnego tarasu jest piękny i rozległy widok na Bangkok, Chao Praya i świątynie po drugiej stronie rzeki.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje

TajlandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju