6 dni w dżungli
majkl85 Wyświetlono: razy 2012-02-21 17:17:54![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:1.57 (205 głosów) |
Brazylia - epicentrum światowego futbolu, stolica karnawału, Mekka dla wielbicieli kawy, raj dla fanów nurkowania, a przede wszystkim – ojczyzna tysięcy gatunków dzikich zwierząt, znanych nam dotąd tylko z filmów przyrodniczych na BBC.
Szersza relacja dostępna na stronie http://brazylia.fototheka.pl.
Naszą podróż zaczęliśmy planować w lutym 2010 roku w jednym z warszawskich pubów. Początkowo ustaliliśmy kierunek: ruszamy do Brazylii. Umówiliśmy się, że przy kolejnym spotkaniu każdy wypisze kilka miejsc, które chciałby w tym kraju odwiedzić. Brazylia to piąty pod względem powierzchni kraj na świecie, toteż geograficzna rozpiętość miejsc była niesamowita. Okazało się jednak, że na każdej z kartek znalazła się na pierwszym miejscu amazońska dżungla. Chcieliśmy zobaczyć ją na własne oczy i przeżyć przygodę, którą zapamiętamy do końca życia.
Jungle, welcome to the jungle
Naszymi przewodnikami po buszu będą Rambo i Tarif. Ten pierwszy - na oko już dobrze po 60-tce - już na samym początku sprawia wrażenie człowieka nie do zdarcia. Widać, że do dżungli wybiera się co najmniej tak, jak my do supermarketu - minimum dwa razy w tygodniu. Tarif jest z kolei młodszy od nas, pochodzi z Arabii Saudyjskiej i doskonale mówi po angielsku. Kiedyś przyjechał zobaczyć dżunglę i pozostał w Manaus, pracując jako przewodnik. Obaj wyglądali tak, jakby właśnie wybierali się do piekarni po bułki. Zapomnijcie o strojach rodem z Indiany Jonesa albo "Survivor man". Prawdziwi twardziele chodzą po dżungli w klapkach. Czasami nawet bez nich. Nie sztuką jest bowiem nie dać ugryźć się tarantuli - sztuką jest dać się ugryźć i znieść to z godnością.
My jednak przed wyjazdem z Polski zakupiliśmy ciężkie "traktory".
Dwoma samochodami podjechaliśmy do przystani. Przy brzegu stał prom, którym przeprawiliśmy się w szóstkę na drugą stronę Rio Negro. Po drugiej stronie rzeki, na lokalnym bazarze nasi przewodnicy zrobili podstawowe zakupy, które pozwolą nam przeżyć w dziczy - paleta jaj, kurczaki, ryż, owoce... i najważniejsze - dwa dwudziestolitrowe baniaki wody. Po zakupach wsiedliśmy do jeepów, którymi zawieziono nas nad jedno z dorzeczy Rio Negro. Na brzegu stało wąskie i długie czółno - nasz główny środek transportu przez najbliższe 6 dni.
Do czółna zamontowany był silnik spalinowy, dzięki któremu przemierzaliśmy dorzecza w dość żwawym tempie. Mimo szybkiego tempa podróży, spędziliśmy na łódce kilka godzin. Do przepłynięcia było wiele kilometrów. Siedzieliśmy zafascynowani widokami i rozkoszowaliśmy się chwilą, na którą czekaliśmy od lutego. Słońce piekło niemiłosiernie, jednak niezrażeni wystawialiśmy dziarsko nasze blade twarze w jego stronę.
| Oceń relację |
REKLAMA
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




























