Autostopem po Europie
Crossway Wyświetlono: razy 2012-02-13 21:13:26![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.94 (158 głosów) |
Po raz kolejny bez szczegółowego planu podróży, po raz kolejny pakowanie odłożone na ostatnią chwilę. Zaczyna się obiecująco - takie wyprawy zawsze gwarantują niezapomniane przygody.
Dzień 1, 21 lipca 2010
Pociąg z Lublina do Krakowa miał być jedną z niewielu okazji do skorzystania z transportu publicznego. Reszta trasy zależała od nas (tj. mojej skromnej osoby oraz Pawła, towarzysza wyprawy) i od skuteczności łapania "stopa". Za cel podróży obraliśmy Serbię, a dokładniej miejscowość Subotica, w której mieliśmy uczestniczyć w imprezie organizowanej przez znajomych Serbów. Później, jeśli starczyłoby sił i czasu - prosto do Belgradu.
Po sześciu godzinach jakże przyjemnej jazdy polską koleją, docieramy do byłej stolicy. Prosto z dworca (gdzie podczas chwili nieuwagi z premedytacją skradziono nam półtora litra Cisowianki) udajemy się busikiem na wylotówkę w kierunku Zakopanego i pełni optymizmu zaczynamy naszą przygodę....
Zapewne każdy z Was "ubierał" kiedyś choinkę przed świętami Bożego Narodzenia. Każdy z Was pamięta również, że przy takiej okazji zawsze stłucze się jakaś bombka.
I tak jak kolorowa ozdoba choinkowa, tak i trzy-czwarte naszego entuzjazmu prysło po trzech godzinach bezproduktywnego wyciągania kciuka w kierunku nadjeżdżających pojazdów.
Na dodatek zaczyna padać, a my nie mamy dachu nad głową. W takich sytuacjach jak zwykle trzeba improwizować, a więc staramy się zatrzymać busa jadącego w wybranym przez nas kierunku. Po kilkunastu minutach czekania i wypatrywania - sukces, jedziemy do Mysłowic.
Jak się okazało, podjęliśmy słuszną decyzję, bo deszcz do krótkotrwałych "kapuśniaczków" nie należał. Po miłej przejażdżce wysiadamy w pobliżu ekspresówki w kierunku granicy, gdzie na krótko przystrzyżonej trawce pomiędzy zjazdami i wjazdami z estakady, rozkładamy karimaty i po skromnym posiłku, zarządzamy pół godziny drzemki. Wypoczęci niczym po pobycie w średniej klasy SPA, ruszamy wzdłuż drogi ekspresowej, gdzie zdajemy sobie sprawę, że niełatwo nam będzie złapać okazję w takich warunkach. Wzbudzamy, co prawda, różne reakcje wśród kierujących, ale po krótkim czasie zatrzymuje się samochód i tak naprawdę dopiero teraz rozpoczynamy naszą wyprawę.
Kierowcą jest nasz rówieśnik, który w Lublinie bywał nie raz i dobrze zna się z naszym znajomym. Jest to na pewno ważna dla niego kwestia, gdyż bez wahania zaprasza nas do Zakopanego, gdzie właśnie zmierza. Może nie byłoby w tym nic zaskakującego, ale sympatyczny kolega jedzie w odwiedziny do koleżanki, której bez zająknięcia oświadczył, że przyjedzie na noc ze znajomymi z Lublina.
Do Zakopanego docieramy przed zmrokiem, robimy zakupy na wieczór
i przekraczamy próg nietuzinkowego, góralskiego domku, zamieszkałego przez wspomnianą dziewczynę. Wspólnie przygotowujemy kolację, rozmawiamy i raczymy się złocistym trunkiem. Ostatnią czynność powtarzamy jeszcze wielokrotnie jak na dobrą integrację przystało.
| Oceń relację |
Komentarze
AustriaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















Hej, Na pewno optymalną liczbą są dwie osoby - najlepiej chłopak+dziewczyna (bezpiecznie dla Was, a kierowca chętniej weźmie). co do bagażu - to już bardziej kwestia indywidualna, z pewnością trzeba unikać zbędnego balastu, warto mieć natomiast bidony na wodę, małą kuchenkę gazową, śpiwory, karimaty, namiot, mapy, podstawowe naczynia, latarke, markera itp. jak masz jeszcze jakies pytania - smialo :) pozdrawiam!
Świetna relacja :)
Wraz ze znajomymi także planujemy podróż autostopem (konkretnie Włochy) i teraz jestem jeszcze bardziej \'napalona\' na ten wyjazd. :)
Jeżeli masz jakieś wskazówki dla początkujących to bardzo proszę (np. w ile osób najlepiej jechać, co zabrać bez czego nie można się obyć, a co można sobie odpuścić). :)