• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Pierwsze kroki w Andach

transandino Wyświetlono: razy 2010-08-24 12:30:12
  Ocena:1.77 (47 głosów)


Relacja z trekkingu w Cordillera Huaytapalla i Cordillera Central.
Rozpoczynamy w Huancayo, kulturalnym i biznesowym centrum środkowych Andów oraz bazie wypadowej w okoliczne Cordilleras i w miasteczka doliny Mantaro. Na miejscu spotykamy się z "czwartym członkiem" naszej załogi, Marco. "Huancayo jest miastem hamburgerów" rzuca i zabiera nas do swojego ulubionego lokalu na przekąskę. Miejscowe bary wypracowały kilka wariacji popularnej kanapki dodając do klasycznego schematu regionalne przyzwyczajenia, takie jak miłość do czerwonej cebulki (na wybrzeżu dodają ją wszędzie!), czy lokalny sos huancaína (serowo-chili).
Dwa dni poświęcamy na rekonesans okolicznych pasm górskich. Najpierw udajemy się w Cordillera Huaytapallana, oddalone od naszego miasta o 30 km. Samochód dociera do restauracji/schroniska na wysokości 4550 m.n.p.m (gdy wrócimy czekać nas będzie wyborny pstrąg). Stąd można udać się w głąb Huaytapallany, której najwyższe szczyty, Lasuntay i Yanaucsha osiągają wysokość 5557 i 5530 m n.p.m.. W czasie 10-kilometrowego spaceru trud oddychania na takich wysokościach rekompensują nam naprawdę wspaniałe widoki.
Docieramy do opadającego zboczem góry lodowca Yanaucsha, przechadzając się po nim kawałek. Unoszący się nad nami szczyt kusi, by się z nim zmierzyć. Marco zapewnia nas, że jest trudny technicznie ale kto wie, może jeszcze tu wrócimy. Spacer okazał się dobry do przyzwyczajenia się do wysokości – następnego dnia w Cordillera Central idzie nam łatwiej, choć dwa dni to oczywiście wciąż mało na porządną aklimatyzację. Położone trochę dalej, bo 150 km od Huancayo, pasmo jest nam już dobrze znane. Przebiega tędy ważny fragment trasy Kolei Transandyjskiej – przejeżdżaliśmy tędy kilkakrotnie, powstało tu już kilka ujęć do naszego filmu. Ten rejon Cordillera Central zwany jest Ticlio – to tutaj znajduje się pomnik Ernesta Malinowskiego. Wędrówkę rozpoczynamy z przełęczy położonej na wysokości 4818 m.n.p.m. Naszym celem jest masyw Anticona. Góra posiada trzy wierzchołki, z czego najwyższy osiąga wysokość 5150 m.n.p.m. Ruszamy trochę nieprzygotowani – Marco jeszcze tutaj nigdy nie był i choć podobno jest to popularna góra, nie zrobiliśmy żadnego researchu, nie znamy drogi. Dzisiejszy trekking sam w sobie będzie więc rekonesansem. Góra wygląda naprawdę pięknie, choć tego dnia na niebie jest sporo chmur. Atakujemy od strony północno-zachodniej z planem osiągnięcia pierwszego szczytu i podążania granią w kierunku najwyższej Anticony. Droga jest stroma a podłoże sypkie, szybko docieramy jednak do grani. Ta okazuje się trudniejsza do przejścia niż zakładaliśmy. Przed nami wymagająca ekspozycja, do tego trudna wulkaniczna skała. Dzisiejszego dnia założyliśmy mniejszą ilość czasu i sprzętu niż wymagałaby tego Anticona. Przynajmniej z tego miejsca – wraz z Marco zostawiamy resztę drużyny, by udać się na zwiad.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PeruWybierz obszar który Cię interesuje

PeruChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju