Wrażenia z rejsu " Perły Atlantyku" 18.07.2010 - 25.07.2010
DagmaraKinga Wyświetlono: razy 2010-08-15 09:09:55![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.59 (54 głosów) |
Chciałabym podzielić się z Wami wrażeniami z mojego pierwszego w życiu rejsu. Było to dla mnie podwójne wyzwanie: pierwszy raz na morzu i pierwsza pilotowana grupa... i to od razu na głębokiej wodzie jaką jest Atlantyk : ).
Rejs rozpoczęliśmy w Maladze. Tuż po zaokrętowaniu, grupa wyruszyła na obchód zapoznawczy : ). Na pierwszy ogień poszły kabiny, restauracja, no i oczywiście bary, w których serwowane były kolorwe drinki z parasolkami. Kiedy wszyscy poczuli się na statku jak u siebie, usłyszeliśmy dźwięk z komina i statek ruszył ku Casablance. Niemalże w tym samym momencie na pokładzie słonecznym rozbrzmiała muzyka w stylu latino, a ekipa animatorów wciągnęła ludzi do zabawy. Niesamowite przeżycie- hiszpanie wiedzą jak się bawić - Viva Espana ! : )
Rano przyblilśmy do Casablanki. Stąd miałam okazję zrealizować jedno z moich marzeń - pojechać do Marakeszu... Maroko to pierwszy afrykański kraj który odwiedziłam, więc krajobraz który widziałam zza szyb autokaru w drodze, pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Spalona słońcem gleba koloru czerwonego, rosnące gdzieniegdzie palmy i berberyjskie domy, w których aż trudno uwierzyc, że mogą mieszkać ludzie - wszystko to przy akompaniamencie muzyki etnicznej naprawdę robiło wrażenie.
Zwiedzanie Marakeszu rozpoczęliśmy od wizyty w pałacu El Bahia. Nasz przewodnik Mahdi świetnie mówił po angielsku, więc dowiedzieliśmy się naprawdę ciekawych rzeczy na temat tego miejsca, a nie tylko ogółów, co ponoć często zdarza się w krajach arabskich. Z pałacu El Bahia przeszliśmy do miejscowej zielarni, na suki, plac Jemaa el Fna, a następnie na prawdziwy marokański lunch, podczas którego mogliśmy podziwiać taniec brzucha ze świecami na głowie : ). Wycieczka niestety była krótka, lecz biorąc pod uwagę 50 stopniowy upał, z ulgą udaliśmy się do naszego klimatyzowanego autokaru.
Kolejnym portem był Agadir, czyli marokańskie Miami. Tutaj był czas na plażowanie i czas wolny, ale jak wiadomo dusze podróżnicze nie lubią odpoczywać, więc oprócz relaksu na plaży, z grupką ochotników postanowiłam zaliczyć jeszcze twierdzę Kasbah górującą nad miastem. Tutaj miałam okazję znowu doświadczyć czegoś nowego, a mianowice po raz pierwszy w życiu jechałam na wielbłądzie : ).
Nastał czas pożegania z Marokiem. Nasz statek ruszył na południowy - zachód, aby powitać tajemniczą wyspę Lanzarote. Lanzarote to najbardziej wysunięta na wschód wyspa archipelagu Wysp Kanaryjskich. Jej główną atrakcją są wygasłe wulkany, na których obszarze mieści się Park Narodowy Timanfaya. Krajobraz parku jest przedziwny, zimny, księżycowy. Naszą przewodniczką była pani Ewa, która już od 12 lat mieszka w tym "kosmicznym" miejscu. Zwiedzanie parku możliwe jest jedynie autokarem po wytyczonych drogach, ponieważ cały teren jest pod ścisłą ochroną i zabronione jest stąpanie po wygasłej lawie, nie mówiąc już o zabieraniu pamiątkowych kamyczków z wyspy ; ).
| Oceń relację |
PortugaliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju




















