Słowenia 2010
henq Wyświetlono: razy 2010-08-09 19:57:02![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.73 (30 głosów) |
Podobno Słowenia to miniaturka Europy. Są tu wysokie góry, jaskinie i ciepłe morze. Relacja dotyczy 2-tygodniowego pobytu na kempingach Słowenii.
31.V. Poniedziałek.
Leje i jest zimno. Nie chce się wyłazić ze śpiwora. Wiatr tak silny, że wodę Jadzia idzie zagotować pod wiatę. Tam poznaje Szkota, który chodzi po Alpach sam(trasę zaplanował na pół roku). Jest dość słabo wyposażony, zakatarzony, zamiast namiotu tylko jakaś płachta. Co prawda to zdarza mu się nocować w hotelach. Nawet korzysta z naszej butli, która gotuje szybciej i więcej.
Potem idziemy zwiedzać okolicę w gumowych butach. Dovje to sympatyczna wieś otoczona barwnymi łąkami, z widokami na Triglav i Karawanki. Przy skrzyżowani szosy do Kranjskiej Gory z drogą do Mojstrany pomnik Aljaża, zasłużonego badacza tych okolic, kompozytora i pieśniarza. W Mojstranie biorę z bankomatu trochę euro, kupujemy jakieś pieczywo w piekarni i koło 12-tej wracamy na kemping na właściwe śniadanie.
Po śniadaniu fotografuję okolicę, łąki, kemping, strumień za kempingiem i małą elektrownię wodną na nim. Na kempingu są też korty tenisowe do wynajęcia. W skrzynce prądowej do podłączania przyczep kempingowych sikorki bogatki założyły gniazdo.
Nadal zimno i silny wiatr. Trochę czytam, najchętniej w śpiworze. Wymieniam wkłady do lodówki i rozmawiam z Aną, kierowniczką tego kempingu. Wie chyba wszystko o tych górach. W masywie Triglava jest jeszcze dużo śniegu i oba schroniska w pobliżu szczytu są zamknięte.
1.VI. Wtorek.
Spało się prawie do ósmej, ale ranek wstał pogodny. Na niebie nieliczne chmurki.
Przygotowani jak zwykle wychodzimy o 10-tej na szlak na Babę (Frauenkogel). Odkrytą wczoraj ścieżką za kempingiem dochodzimy do szlaku(białe kółko na czerwonym) będącego fragmentem słoweńskiego szlaku alpejskiego. Szlak idzie najpierw drogą gruntową, koło małej elektrowni wodnej, dalej lasem przez barwne, alpejskie polany, ciągle w górę. Mijamy pojedyncze chałupy, przystosowane na dacze jak i rozwalone szałasy. Koło jednego z nich, na używanym jeszcze pastwisku, robimy krótki postój.
Potem coraz wyżej, koło stromych wapiennych skał(Bela pecz), przez wapienne piargi i znowu do drogi gruntowej, która tu niedaleko się kończy.
Las się kończy i wychodzę na rozległą halę szczytową. W dolnej części jest budynek schroniska(Dovska rozca), nowy, ale jeszcze nieczynny. Stromo w górę po trawiastym stoku i jestem na Babie (1891 m). Chłodny wiatr, zakładam kurtkę i robię zdjęcia. Rozległe widoki na dolinę Savy i masyw Triglava na południe i na Villach, Woerthersee i wlot do tunelu Karawanki na północ. Na zachód wznosi się wyższa Kepa. Wejście zajęło mi godzinę. Kończę zdjęcia i schodzę.
Gdy Jadzia czekała na rozwidleniu, minęła ją liczna(12)grupa Japończyków. Ale poszli na Babę inną trasą, chcąc znaleźć łagodniejsze wejście. Ja ich nie spotkałem.
| Oceń relację |
Komentarze
SłoweniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

















Słovenia jest przepiękna.Znam ja bardzo dobrze; od miasta Ptuj do Koper.Jak zostało to tutaj zauwazone jaskinie, jeziora, góra, i wspaniali ludzie.