• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Ekskursja na Krym 2009

tmz24 Wyświetlono: razy 2010-07-17 22:33:21
  Ocena:2.11 (55 głosów)


Wyprawa studencka na Krym w okresie 14-30.07.2009
Ekskursja na Krym (2009)


Zanim przejdę do treści najbardziej istotnych wspomnę, jak doszło to tego, że znalazłem się tam a nie gdzie indziej. Pierwotną ideą był udział w 2-tygodniowym spływie kajakowym na Ukrainie, jednakże z początkiem lipca 2009 doszły mnie słuchy o tajemniczej wyprawie "Azjatów" z ogólnie pojętego Wschodu (z Lublina. "Azjatów" tj. Olę, Gosię i Przemka autor poznał na stypendium Erasmusa 2007-2008 na Selcuk University w Konya, Turcja). Wiadomość ta okazała się na tyle silnym bodźcem, że postanowiłem dowiedzieć się na temat owych faktów trochę więcej. Jeden telefon do Oli, drugi do Michała i wszystko stało się jasne - destynacja Krym, start w połowie lipca.
Tak więc, 14 lipca o godzinie 22.25 Michał, następnie ja o 23.25 znaleźliśmy się w pociągu relacji Szczecin Gł.-Lublin, na odcinku którego zastraszające tempo wyniosło ponad 9 godzin. Po kilku browarach i ledwo przespanej nocy o 7.55 dotarliśmy do stolicy "Polski B" tj. Lublina. Następnie, skierowaliśmy się na miejscowy dworzec PKP i podjęliśmy obserwację tubylców jako, że reprezentują oni odmienny od naszego styl ubierania i zachowywania się. Po dwóch godzinach oczekiwania przyjechał komitet powitalny w postaci Małgo, która namówić na wyprawę się nie dała. Po kolejnej godzinie dołączyła do nas reszta ekskursji, co w sumie dało 8 osób (skład grupy to: Ola (Social), Przemo, Michał, Basia, Maciek, Piotrek, Paweł i Tomek). Z sentymentem spojrzeliśmy na wysłużonego Ikarusa, którego tylne miejscówki należeć wkrótce miały do nas. Dotarłszy do granicy w Rawie Ruskiej wypiliśmy po drinku made by Oboloń i ruszyliśmy dalej w kierunku miasta Lwów. O 16.40 na miejscu powitała nas postać wybitna - Pani Sława, która ponoć "trzęsie całym Lwowem". Po drodze przypomnieliśmy sobie smak 1715 i innych z gatunku złotego trunku. Złożywszy bagaże w naszym lokum, skierowaliśmy się obowiązkowo do Pyzatej Chaty będącej główną jadłodajnią turystów (podróżników też). Nie mogąc znieść widoku pijaczka "tańczącego" na chodniku prowadzącym do opery, wybraliśmy się po Longerka, którego co rok inny poznajemy smak. Następnie, po wcześniejszym zaopatrzeniu się w "mokry prowiant", poszliśmy odwiedzić pomnik Iwana Franko. Skutkiem owych manewrów był ciężki poranek, który szczególnie dał się we znaki Michałowi, Maćkowi i Przemowi.
16.07 - godz. 8.37 to start żelazną drogą do Chmielnickiego, gdzie pożywiliśmy się pizzą i uzupełniliśmy zapasy na drogę, którą kamrat Cybuski przespał prawie całą. Warto wspomnieć, że w międzyczasie Ola została skarbnikiem, której to funkcji pełnienie okazało się nie lada wyczynem ;) otrzymała ksywę Social. W momencie, gdy niektórzy rozmyślać zaczęli o śnie, Paweł z Przemkiem podjęli inicjatywę niejakiego Saszy, jako że 'we are Ukrainians'.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje

UkrainaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju