Autostop_Puff! Puff! Puff!_Romania
kosmitka Wyświetlono: razy 2010-07-12 19:10:39![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.81 (106 głosów) |
Kwiecień 2010. Piękny element Europy, ujęty w pięciodniowej ekspedycji - kierunek Rumunia
Przemierzamy Przemyśl, mijając i ocierając się o specyficzne, ukraińskie torby. Śniadanko pod szyldem „bar” opuszczonego dworca, pseudo-toaleta poranna poranka pewnego i w drogę. Charaszo, charaszo, charaszo……o! Kierunek na Cisną.
Zaiste interesujący zwiastun dalszego wędrowania. Krótki spacer po wietrznym wówczas mieście i stop, autostop. Kierowca, pewien młody mężczyzna opowiada o urokliwym miejscu, tajemną nicią spowitym Kraśniku i oto oczom naszym ukazał się ów majestatyczny element konstrukcji miasta - zamek, rozbudzając naszą - a jakże - ciekawość. Jeden z istotniejszych zabytków architektonicznych , zbudowany pod koniec XVI w. przez kasztelana przemyskiego Stanisława Krasickiego, postanawiamy zwiedzić za symboliczną , studencką złotówkę. Intrygują cztery narożne baszty. Każda posiadająca nazwę własną – Boska, Papieska, Królewska, Szlachecka - odzwierciedlająca aprobowaną przez fundatorów hierarchię świata. Znają owe tereny i historia barwne orszaki królewskie Zygmunta III Wazy, Władysława IV, Jana Kazimierza II i Augusta II. Kolejni znakomici dzierżący klucz sławetnej rezydencji, to postaci szlacheckich rodów, m. in. urodzony w Krasiczynie Kard. Adam Sapieha. Żegnamy się z przesympatycznym staruszkiem, czuwającym nad bezpieczeństwem krasiczyńskiej chluby.
Stopujemy przy cmentarzysku, gromadząc na sobie spojrzenia miejscowych. Zimnisko, brrrr. Autobusik jakieś 10 km. i kierunek na Kuźminę. Kawałek z buta i wege jedzonko. Tu stajemy się świadkami ex-romansu, podszytego komponentem iście chmielowej interakcji.
Maryla_ta
Kolejny autostop po ok. kilometrowej wędrówce. Zatrzymuje się auto-wyskakuje z niego pewna, ok. 45-letnia kobieta. Od razu nas informuje, że jedzie z synem przed siebie, by odreagować problemy rodzinne. Syn trzeźwy, wszak kierowca, ona niekoniecznie.
I tak za namową zdecydowanej i nad wyraz odważnej po procentach nieznajomej, przystaneczek i promyków słońca kilka. Wstępnie zdiagnozowałam ją w swym myśleniu jako współuzależnioną od swojego syna. On milczący naprawiacz aut, ona „przedstawicielka” bankowego świata pewnego regionu południa. Marylka. Kawał życia z mężem, już nie mężem opowiedziała i o synu już nie mężczyźnie swojej kobiety . Uparła się, że nam pokaże najpopularniejszy w tym regionie deptak. I stało się. Zmierzamy w kierunku najwyższej budowli hydrotechnicznej w Polsce, miejsca, z którego musiano przesiedlić tysiące ludzi i gdzie pod wodą znalazło się kilka wsi. Opuszczone zabudowania rozebrano, budowę rozpoczęto w 1937 r. z udziałem 2000 robotników, ale II Wojna Światowa opóźniła znacznie jej kontynuację.
Analizując i chłonąc historię owego malowniczego miejsca, zastanawiałam się, co jeszcze Marylka nam zaserwuje poza zapowiedzianym, późniejszym obiadkiem.
Zrobiło się zimno i ciemno.
| Oceń relację |
Komentarze
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju

































Leno! Zarezerwowałam jakieś 200zł i wróciłam z kieszeniami bynajmniej nie dziurawymi, a zatem \'wypchanymi\' kasą. Niewiele.
Mam pytanko: ile mniej więcej pieniędzy przeznaczyłaś na tę podróż? Planuję z koleżankami wyjazd stopem do Rumunii i nie jestem pewna w jaką ilość pieniędzy się zaopatrzyć.
Świetny artykuł, opatrzony niezwykłymi opisami. Bardzo podoba mi się Twoje ilustrowanie Kraśnika, który jak dotąd kojarzył mi się jedynie z zaściankowością, bigoterią i przaśnymi chatami;)
Nadmierne używanie zdrobnień nieco psuje rys całości, poza tym-rewelacja!