• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Peru i Boliwia 2009 cz.III czyli znowu w Peru

luksliw Wyświetlono: razy 2010-06-06 12:51:44
  Ocena:2.42 (78 głosów)


Peru i Boliwia cz.III czyli powrót do Peru. Po kilkudniowym wypadzie do Boliwii wróciliśmy do Peru na dalsze zwiedzanie tego kraju. Zaczynamy od Arequipy.
Dzień 14. (18.07. sobota)

Budzik ustawiony na 9.30 wyrywa nas ze snu. Śniadanie jemy na tarasie. Jest bardzo przyjemnie. Prosimy o dodatkowe bułki bo jesteśmy bardzo głodni. Zdecydowanie potrzebujemy dnia odpoczynku. Na dziś mamy w planie tylko Plaza de Armas i klasztor Santa Catalina oraz drobiazgi typu załatwienie wycieczki do kanionu, kupienie biletów do Nasca i zakupy w markecie. Musimy też znaleźć bankomat bo do Arequipy dojechaliśmy na oparach gotówki.
Centralny plac w mieście, okazuje się, zgodnie z tym co przeczytaliśmy w przewodniku, najciekawszym
i najładniejszym w Peru. Na pewno takiego placu,
z przystrzyżonymi drzewkami, kolumnadami, kafejkami na tarasach i monumentalną Katedrą, nie powstydziłaby się żadna europejska stolica od Moskwy po Lizbonę. Zwiedzamy, robimy zdjęcia, napełniamy brzuchy w knajpie, w wąskiej uliczce za katedrą. Przejście Convento Santa Catalina zajmuje 2 godziny. Okazuje się to bardzo interesujące miejsce. W Arequipie jest też z kilkanaście kościołów ale nas budowle sakralne jakoś nie pociągają więc oglądamy je tylko z zewnątrz.
W hostelu zostawiliśmy rzeczy do prania. Kiedy wracamy popołudniu są czyste, suche i pachnące. Bardzo miła odmiana. Wieczorem idziemy na kolację na Plaza de Armas, po drodze kupujemy bilety do Nasca, a wcześniej rezerwujemy hotel w Pisco i wycieczkę do kanionu Colca na jutro. Generalnie dzień trochę przecieka nam przez palce ale był nam potrzebny odpoczynek bez pośpiechu, autobusów, dźwigania plecaków itp. Kładziemy się spać wcześniej bo jutro mamy o 4.00 ruszyć busem do kanionu. Niestety obok wprowadza się 4 chłopaków, którzy mimo naszych uwag do późna hałasują.

Dzień 15. (19.07. niedziela)

O 3.30 budzi nas gość z hostelu z informacją, że busik już na nas czeka. Trochę to dziwne bo pytaliśmy jakieś 15 razy, o której ruszamy i za każdym razem senora zapewniała nas, że o 4.00. Na szczęście jesteśmy spakowani. Duże plecaki wrzucamy do recepcji, będą tu sobie czekać na nas cały dzień. Do Cruz de Condor, punktu obserwacji kondorów mamy prawie 4 godziny drogi. Powoli zaczyna świtać. Po drodze znów widzimy wypadek. Tym razem na naszych oczach taksówka potrąca pieszego przebiegającego przez jezdnię. Nasz kierowca i przewodnik nie zwracają na to uwagi.
Trochę przysypiamy i budzimy się dopiero na miejscu. Jest bardzo ładnie. Skarpa, którą dokładnie obsiedli turyści z aparatami oraz piękny kanion 1200 metrów w dół. Jak na zawołanie o 8.00 rano pojawia się pierwszy kondor i siada sobie na skale 25 metrów poniżej nas. Wzbudza zachwyt - nie wiemy jeszcze co nas czeka za chwilę. Po paru minutach pojawia się drugi, a potem trzeci i kolejne.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Piotr / 2010-12-14
    Super - na pewno się przyda przed i w czasie podróży
PeruWybierz obszar który Cię interesuje

PeruChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju