• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Śladami Józefa Flawiusza.

Valion Wyświetlono: razy 2010-05-20 02:33:44
  Ocena:2.83 (191 głosów)


Tym razem poniasło nas na Bliski wschód
Tym razem udaliśmy się do świata Józefa Flawiusza i Stevena Runcimana, do sceny starożytnych, na której odgrywały się biblijne historie, do miejsc doskonale znanych, często odwiedzanych ale jakże tajemniczych, baśniowych i pociągających. W tej wyprawie udaliśmy się do Egiptu, Izraela, Palestyny i Haszymidzkiego Królestwa Jordanii. Trudno jest opisać podróż do miejsc tak popularnych i często odwiedzanych, tak by nie powielać setek podobnych relacji. Na czym się skupić? Co opisać?
Jak to zazwyczaj jest z naszymi wypadami, wyjazd do Egiptu nas samych zaskoczył. Braliśmy pod uwagę zarówno Karaiby jak i Turcję czy Cypr. Jednak ostateczną decyzję podjęliśmy pod wpływem znajomej, która dopiero co wróciła z Sharm. Sam w sobie Egipt nie bardzo nas interesował (no może poza antycznymi zabytkami nad Nilem- ale w te rejony planowaliśmy zupełnie inną wyprawę). Ale ostatecznie do wyjazdu do Dahabu skusiła nas bliskość Ziemii Świętej i Petry. I zaraz na wstępie muszę przyznać, że gdyby nie te wycieczki uznałbym ten wyjazd za całkowicie nieudany. Egipt zrobił na mnie jak najgorsze wrażenie. Zaczęło się zaraz po wylądowaniu, gdy celnik starał się od nas wyłudzić za wizę więcej dolarów niż powinien. Angole płacili. My nie mieliśmy takiego zamiaru. Jeszcze w dzień wyjazdu sprawdzałem informacje dot. wizy, ile kosztuje, czy jest jednokrotna itd. Wiza we wszystkich źródłach kosztować miała 15$. Co z tego skoro celnik czy kto to tam był wołał od wszystkich 18$. 15 szło do szuflady a 3 do kieszonki. I wszyscy są zadowoleni. Miał jednak tego dnia pecha. 15 to nie 18. On do nas 18 a ja mu grzecznie podaje 15 i wskazuję informację ile ma wiza kosztować. Koleś wszystkiego się spodziewał, ale nie tego, że ktoś mu w oczy wyrypie, że okrada turystów. Bardzo niemiłe zrobiło to na mnie wrażenie. Odchodząc poinformowałem czekających za nami ile kosztuje wiza. I w zasadzie tak mógłbym opisać cały podyt w Egipcie. Permamentna próba wyprucia z Ciebie każdego grosika. Miałem już do czynienia ze zjawiskiem targowania się czy wyłudzania. Jednakże nigdy nie miało to takiego charakteru jak w Egipcie. Laga papierosów 15 euro zaś w egipskich funtach równowartość ok 25 euro, itd. Człowiek czuje zwyczajnie niesmak. Przejscie deptakiem to dosłownie Via Dolorosa. Skubani dosyć dużo rozumieją po polsku. Na deptaku jest ze 30 sklepów po każdej stronie. W każdym sklepie siedzi ze 3/5 nierobów= cwaniaków. Gdy się idzie deptakiem każdy z nich cie zatrzymuję, coś tam gaworzy w stylu "wszystko 2 dolar", "pani u mnie darmo", "tanio u mnie", ect. I nie ważne, że zlałeś, albo odmówiłeś 30-tu poprzednim naganiaczom. Jeśli chcesz iść dalej deptakiem musisz zlać czy odmówić kolejnej setce naciągaczy. Więc nie dziwi raczej fakt, że do Dahabu udawaliśmy się tylko w ostateczności. Czyli ze 3 razy w ciągu dwóch tygodni pobytu.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
EgiptWybierz obszar który Cię interesuje

EgiptChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju