• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Hua Shan

martynaoj Wyświetlono: razy 2010-05-19 21:47:31
  Ocena:3.69 (1499 głosów)


Krótka opowieść o wejściu na górę wschodu słońca.

"Lai, lai, lai". Głos prowadzącego mnie Chińczyka sięgał nieprzyzwoicie wysokich i nieprzyjemnych dla ucha barw. Spytanie tego wąsatego jegomościa w średnim wieku o drogę na dworzec okazało się kiepskim pomysłem. Ale, jak to mówią, było już po ptakach. Uścisk jego ręki był zbyt mocny, a ja byłam zbyt zdezorientowana by zareagować w jakikolwiek sensowny sposób. Na szczęście para stojących nieopodal policjantów miała wystarczająco trzeźwy umysł i już po kilku głośnych i groźnie brzmiących zdaniach byłam wolna. Dzięki Bogu! Okazało się bowiem, że autobus na Hua Shan był w zupełnie innym kierunku.

Xi'an - stolica terakotowej armii, był moim przed ostatnim przystankiem przed powrotem do domu. Natomiast wejście na Hua Shan, a dokładniej oglądanie ze szczytu wschodu słońca, było jednym z głównych celów podróży. Po interwencji policji, uzbrojona w plecak, aparat i dwie butelki wody, w końcu znalazłam się w autobusie. Chwila odpoczynku - pomyślałam. Ot, nic bardziej mylnego. Zawrotna prędkość podstarzałej maszyny wprawiała większość pasażerów w dzikie konwulsje, a mi przypominała co chwilę o pierożkach zjadanych w pędzie w drodze na dworzec. I choć były bardzo smaczne, mogły być wówczas sprawcami niemałej tragedii.

AZJATYCKI DZIKI ZACHÓD

Wioska przy Hua Shan świeciła pustkami. Jedyne czego brakowało, to niesione wiatrem kule tumbleweeds. Nie mając w zasięgu wzroku żadnego sklepu, w którym mogłabym się zaopatrzyć w prowiant, ruszyłam w drogę. Do Szczytu Północnego prowadzą 3 trasy. Pierwsza opcja, raczej dla tych starszych i tych bardzo małych, obejmuje wjazd kolejką. Druga opcja została stworzona z myślą o nieustraszonych łowcach przygód. Wejście od strony kolejki polega bowiem na pokonywaniu dobudowanej do pionowej ściany "drogi" z desek, o szerokości około pół metra (tam nawet krzak tumbleweed by się nie zmieścił!). Uwielbiam wyzwania, ale równie mocno chciałam wrócić do domu w jednym kawałku. Wybrałam więc opcję trzecią, która prowadziła na North Peak okrężną drogą, może nie tak wymagającą, ale z pewnością nie pozbawioną adrenaliny.

GÓRA (NIE) DLA ZAKOCHANYCH

Wspinając się na szczyt ciężko nie zwrócić uwagi na tysiące wygrawerowanych kłódek wiszących na łańcuchach, słupkach i właściwie wszystkim, co na zamknięcie kłódki pozwala. Wierzy się, że pary, które je powieszą pozostaną związane ze sobą na zawsze, a ich samych spotka wielkie szczęście.
Strona:  1, 2, 3


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Krzysiek / 2010-05-29
    Relacja ta przypomniała mi o moim wejściu na górę Synaj w Egipcie. Tu kolejka linowa, tam karawany wielbłądów ciągnące się po obu stronach idących na górę i arabowie próbujący złamać silną wolę, kusząc z każdym metrem niższymi cenami przejazdu. Potem potworne zmęczenie, oczekiwanie na słońce i wreszcie radość z powodu jego wzejścia. Jak widać słońce świeci wszystkim i obserwuje te poczynania ludzi dążące do pokonania własnych słabości i urzeczywistnienia pragnień :)
  • martynaoj / 2010-05-23
    Dzięki, Janusz! Sama bym lepiej tego nie ujęła. Informacji praktycznych nie ma, bo wszystko można znaleźć w przewodnikach, na forach i oczywiście w internecie. Zaś co do podróży po Chinach, cała wyprawa trwała 2 miesiące. Połowę czasu spędziłam zwiedzając samotnie, a połowę z bratem. Każda część podróży domaga się relacji, ale zaczęłam od Hua Shan, bo temat wydawał się być najbardziej interesujący. Także, jak tylko znajdę kawałek czasu, biorę się do pisania pozostałych relacji. Pozdrawiam :-)
  • Filomat / 2010-05-23
    Hmmm... patrzac z tej perspektywy masz racje, pozdrawiam
  • janusz / 2010-05-22
    Hej Filomat. Bo to jest, zgodnie z tytułem \"Krótka opowieść o wejściu na górę wschodu słońca.\". A jak chcesz te inne dane, to powertuj gotowce w necie. Mnie się bardzo podoba takie osobiste, szczere opowiadanie, trochę bez początku i bez końca. ot opowieść przygody. I niedopowiedzenie... dlaczego Chiny? dlaczego tam? sama? z kim? jak? I już rodzi się pomysł do działania.
  • Filomat / 2010-05-22
    Prawda czyta sie przyjemnie, ale brakuje mi konkretnych informacji o cenach, ludziach, pogodzie, jak gdzie skad i dlaczego ? Pozdrawiam, a w ogole to ciekawy pomysl na wyprawe
ChinyWybierz obszar który Cię interesuje

ChinyChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju