Piesza wędrówka po Hiszpanii
hantuana Wyświetlono: razy 2010-04-16 17:03:10![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.36 (97 głosów) |
Camino de Santiago to ponad 800 przemierzonych kilometrów, wielu poznanych ludzi, obcowanie z przyrodą, w końcu to droga do wnętrza siebie.
Celem pielgrzymki jest grób św. Jakuba Apostoła, który według legendy został pochowany w miejscu, gdzie dziś istnieje miasto Santiago de Compostela. Jest to cel w sensie dosłownym, natomiast moim osobistym celem była droga, rozmowy z ludźmi i z Bogiem, znalezienie tego, czego jeszcze nie znalazłam, zrozumienie tego, czego nie pojmowałam.
Istnieje dużo tras pielgrzymkowych do Santiago. Ja wybrałam jedną z mniej popularnych prowadzącą wzdłuż wybrzeża oceanu. Na camino wyjechałam z dwoma kolegami. Ze względu na małą ilość pielgrzymów na tej trasie, można było w sposób szczególny obcować z przyrodą, która nie szczędzi człowiekowi zachwytu. Wędrówka po górzystych, samotnych terenach wraz z widokiem oceanu po horyzont powoduje, że chce się żyć pełnią życia i jednocześnie uczy pokory. Człowiek czuje się mały, a jednocześnie ważny, ponieważ to dla niego zostało stworzone to piękno, które ma przed oczami.
Droga pełna była niezwykle ciekawych miejsc. Często mijaliśmy urocze zakątki w przecudnej scenerii. Przykładem może być niewielka, odludna plaża, z której rozpościerał się widok na oświetloną miejscowość i pięknie położone za nią wzgórza. Obok widniała góra, przez którą mieliśmy przejść oraz śliczne, wielkie skały podrasowane kolorem, jakby pomarańczowym. Poza tym ani grama człowieka. Wszystkiemu towarzyszyła piękna czerwona kula zachodzącego słońca. Atmosfera i wygląd tego miejsca sprawiało wrażenie bycia na bezludnej wyspie niczym Robinson Crusoe. Na trasie można było się znaleźć również w całkiem innej scenerii. Niczym nie skrępowane pola, z których wyrastało jedno drzewo na kilometr oraz ocean na wyciągnięcie ręki sprawiały, że ziemia wydawała się być jednak płaska. Oczywiście były też odcinki mniej fascynujące i bardziej monotonne, np. kiedy trzeba było iść 25km szosą. Nie mniej jednak takie etapy również były potrzebne, aby nie spowszedniały niezwykłe widoki. Tak samo jest w życiu. Radosne chwile zawsze lepiej smakują po doświadczeniu smutku.
Ważnym aspektem były mijane miejscowości, bardzo zróżnicowane. Czasami człowiek przechodził przez niewielkie wioski, oddalone kilka kilometrów od cywilizacji, w których nie było sklepów ani barów, a w których wszyscy się znali. Oczywiście były również duże miasta, takie jak Bilbao, Santander, Aviles czy Ribadeo. Najbardziej urokliwe były jednak miasteczka, nie za duże, z zabytkowymi wąskimi uliczkami, kamieniczkami, z praniem rozwieszonym pod oknami. Ponadto w hiszpańskich miastach często organizowane są tkz. fiesty, czyli wieczorne imprezy. Na ulice wychodzą wtedy muzycy, którzy grają i śpiewają, prowadzone są różne zabawy. Raz mogłam nawet zobaczyć przedstawienie, w którym występowali ludzie chodzący na szczudłach.
| Oceń relację |
HiszpaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














