• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 54782
  • Porad: 18827
  • Postów: 209734
  • Tematów: 86794

Tunezja to nie tylko morze

tomnow2720 Wyświetlono: 16 razy 2010-03-20 18:00:11
  Ocena:2.33 (393 głosów)


Tym razem pojechaliśmy z biurem podróży. Po prostu okazało się, że wykupienie tygodniowego pobytu w hotelu w Sousse było tańsze niż bilet lotniczy z Warszawy do Tunisu. W Sousse spędziliśmy jeden dzień, który poświęciliśmy na przypomnienie sobie tego uroczego miasta i wynajęcie samochodu. Drugiego dnia rano wyruszyliśmy na trzydniową wycieczkę na południe Tunezji. Pierwszym przystankiem był El Dżem – ruiny teatru rzymskiego. Z Sousse do El Dżem prowadzi świetna autostrada. W samym El Dżem, oprócz ruin teatru jest bardzo ciekawe muzeum – odbudowany dom rzymski, gdzie wystawiono bardzo ciekawe mozaiki. Do muzeum obowiązuje ten sam bilet co do teatru. Następnie – wieczorem dotarliśmy do Matmaty – miasta troglodytów mieszkających w domach wykutych w skałach. Ledwie wjechaliśmy do wsi zaczepił nas naganiacz hotelowy i zaproponował hotel Il Sidris, w którym kręcono fragmenty filmu Wojny Gwiezdne. Warunki jednak, jak na nasze potrzeby, były tam zbyt spartańskie. W końcu zatrzymaliśmy się w hotelu Matmata, gdzie nakarmili nas olbrzymią kolacją - w cenie pokoju. Poszwędaliśmy się trochę po Matmacie i okolicach robiąc zdjęcia. Następnego dnia rano ruszyliśmy w kierunku Douz, zwiedzając po drodze muzeum berberyjskie oraz opuszczoną obronną wieś Tamerzet. W Douz, oczywiście dotarliśmy na granicę Sahary zrobiliśmy krótki spacer po pustyni. W Douz ciekawe jest niewielkie muzeum Sahary. Z Douz przez wielki Szot dotarliśmy do Touzer. Po drodze spotkaliśmy kilkunastoletniego Berbera wypasającego olbrzymie stado wielbłądów. W Douz pierwszy raz jadłem mięso z wielbłąda. Smakuje trochę jak wołowina, ale jest delikatniejsze. Następnego dnia w planie były oazy w pobliżu granicy z Algierią. Bardzo popularna oaza, do której turyści są przywożeni autokarami to Chabaka. Wrażenie jest niesamowite – palmy rosnące nad potokiem płynącym przez góry pozbawione jakiejkolwiek roślinności. Krótka wspinaczka i niestety powrót do samochodu. Jedziemy dalej – do Tamerzy. Tu już jest zakaz wjazdu autokarów – droga jest zbyt wąska i kręta. Za to są znaki ostrzegające przed wielbłądami. I rzeczywiście natykamy się na stado tych zwierząt – około setki – przekraczających drogę. Zatrzymujemy się by zrobić zdjęcie i widzimy (słyszymy) jak samica przywołuje młode a następnie je karmi. Tuż przy drodze! Oaza w Tamerzet to niewielki wodospad (ok. 5 m wysokości). Tu oraz w Chabace, a także później w Mides wrażenie robią opuszczone wsie, które zostały zniszczone kilkanaście lat temu na skutek ulewnych deszczy. W Tamerzie, w środku oazy, jadąc wyboistą gruntową drogą, docieramy do malutkiej restauracji, gdzie pijemy herbatę wśród palm i śpiewu ptaków. Następny etap to Mides – głęboki kanion porównywalny w przewodnikach do Wielkiego Kanionu Colorado. Nie byłem w Colorado, ale ten faktycznie robi wrażenie. Robi się późno a chcemy jeszcze zobaczyć Kairouan i dotrzeć do Sousse tak by oddać samochód. Jak na złość co chwila zatrzymuje mnie policja, chyba tylko by spytać, czy wszystko w porządku. Jedziemy drogą, na którą nas skierowali policjanci, a której nie było na mapach. Pusto, gładko, piękne widoki i znów wielbłądy na szosie. Do Kairuan docieramy już po zamknięciu wielkiego meczetu, tak że oglądamy go tylko z tarasu prywatnego domu, a następnie dajemy się ”uwieść” lokalnemu „przewodnikowi”, który nas oprowadza po medinie. Faktycznie pokazuje nam miejsca, do których sam raczej bym się nie odważył wejść. Do Sousse mamy ok. 55 km o 45 min. Dzięki świetnym drogom docieram do granic miasta przed godz. 18, ale utykami w korku, tak że jesteśmy w wypożyczalni po 18. Okazuje się, że na nas czekają, bo szef był tego dnia w Touzer i nas widział. Ostatnie dwa dni to znów wędrówki po Sousse i jej medinie. Katakumby dobrego pasterza okazały się nie warte zwiedzania, a tym bardziej ceny za bilety. Wreszcie jest afrykańskie słońce, więc czas w przerwach między spacerami po mieście i plaży spędzamy leniuchując na tarasie hotelowym.
Pewnie jeszcze wrócę do Tunezji, bo wiele zostało tam rzeczy do zobaczenia.





Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

REKLAMA


TunezjaWybierz obszar który Cię interesuje

TunezjaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju