Andaluzja 2009
Radosny_Smok Wyświetlono: razy 2010-03-01 20:22:20![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.40 (140 głosów) |
Dziennik z podróży rowerowej
Wyprawa Andaluzja 2009
Przebieg trasy: Malaga - Almunecar - Granada - Cordoba - Sewilla - Kadyks - Ronda - Malaga
Planowany dystans : ok. 850 km
Termin: 18.04.09 - 02.05.09
Uczestnicy: Jarek Jerrvix (Warszawa), Sławek (Wałbrzych), Krzysiek (Kraków), Marta Kitka (Kraków), Krzysiek Smok (Kraków)
Dzień 1
Bezkresny błękit morza, złote plaże, dreszczyk emocji. Pod nami Malaga. Jeszcze kilka chwil i wylądujemy, umęczeni czterogodzinną podróżą w ciasnym wnętrzu samolotu. Czekaliśmy na ten moment 6 miesięcy, a teraz rozpoczynamy naszą kolejną rowerową przygodę. Co nas czeka? Jacy ludzie? Jakie wrażenia? Myśli gnają jak szalone. Samolot dotyka pasa startowego i już po kilkudziesięciu minutach czekamy na nasze bagaże w hali przylotów. Jest wszystko! Cóż za ulga! Zadowoleni sprawnie montujemy rowery. Mnie przypada w zaszczyt zmontowania nawet dwóch: mojego i siostry. Tak. W tej wyprawie bierze udział moja siostra. Jest to jej debiut i cała męska część zespołu od tej chwili trzyma za nią kciuki, oczywiście w chwilach, gdy nie ma w rękach kierownicy lub kieliszka z winem sic!). Rower mojej siostry to przykład doskonałych układanki puzzli. Ilość śrubek, którymi trzeba przykręcić stylowe błotniki, bagażnik i lampkę przyprawia mnie o zawrót głowy. Jeszcze trochę i stracę cierpliwość szukając kolejnych podkładek na posadzce hali lotniska. Ufff, koniec !!!! Pompowanie kół, pakowanie sakw i jesteśmy gotowi do drogi. Znamy położenie i nazwę campingu, ale dojazd do niego jest bardzo skomplikowany. Sieć autostrad oplatających lotnisko i camping, który położony jest zaledwie 5 kilometrów od terminalu, poważnie utrudnia nam zadanie. Po kilu nawrotach sprzed znaków zakazujących ruchu rowerów udaje się nam odnaleźć drogę, która doprowadza nas wprost do celu. W chwili radości nie zauważamy nawet, że ostatni stu metrowy odcinek pokonujemy drogą szybkiego ruchu. Ale co tam. Znaleźliśmy go! Camping do tanich nie należy. 10 euro od osoby to dwa razy więcej niż w Norwegii czy też w Niemczech. W dodatku brakuje tu kuchni. Jestem rozczarowany. Na szczęście w recepcji udaje się nam kupić kartusz z gazem i pierwszy wieczór w Andaluzji spędzamy przy ciepłym posiłku i gorącej herbacie tudzież kawie. Wina niestety brak. Obiecujemy sobie solennie zakup niezbędnych trunków w dniu jutrzejszym. Przed zaśnięciem pilnie studiuję mapę. Nie mam pojęcia jak dotrzeć do centrum Malagi nie zahaczając o autostrady. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Zasypiamy przy akompaniamencie padającego deszczu. Deszczu??!! Tylko jego nam jeszcze tutaj brakowało.
Dzień 2
Padało całą noc i cały poranek. Tego się nie spodziewaliśmy. Ku naszej radości chmury szybko się rozchodzą i wychodzi słońce. Dzisiaj nasz pierwszy dzień prawdziwego pedałowania.
| Oceń relację |
Komentarze
HiszpaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju







































































Kolejna wciągająca relacja:)Pozdrowionka!
Wycieczka super. Bardzo fajowa relacja.
Fajowa wycieczka i super relacja! Udzielił mi się wasz dobry humor. Podoba mi się zwłaszcza wszechobecość kartoników z winem :) Skądś to znam!
Jacku myślę że podejmę się trudu opisania przygód z Etiopii, a czy będzie to podobna opowieść tego niewiem :)
Smoku,
relacja zachęcająca do zwiedzenia kolejnych paru interesujących miejsc na naszym kontynencie.
Ciekawa i barwna relacja. Czy można się spodziewać podobnej z Etiopii?