Weekendowa eskapada
trzyswiaty Wyświetlono: razy 2010-02-20 12:03:57![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.29 (570 głosów) |
z wizytą u Królewej...
Chcieliście kiedyś czegoś tak bardzo, że słowo "niemożliwe" znikało z Waszego słownika? Pragnęliście zrealizować marzenie, kiedy wszyscy dokoła mówili, że to nierealne? Dlaczego tak się przy tym upierasz, pytali. Odpowiedź jest prosta. Życie bez marzeń jest niczym. Staje się tęczą pozbawioną kolorów, promykiem słońca bez przyjemnego ciepła. To marzenia napędzają turbinę życia dostarczając przy tym barwnych wspomnień.
Pamiętam grę komputerową z dzieciństwa. Akcja rozgrywała się na najsłynniejszej ulicy San Fransisco. Samochody wylatywały w powietrze uderzając z powrotem z impetem o asfalt. Wyobraźnia zaczynała działać.
W głowie zaczął rodzić się pomysł. Od tej pory oglądając jakikolwiek film wyłapywałam najdrobniejsze szczegóły. Podróż do San Fransisco stała się moim celem. W wieku 23 lat udało mi się go osiągnąć. W pierwszej chwili nie wiedziałam, co mnie bardziej cieszy. To, że udało mi się zrealizować plan, czy to, że czasami nawet najbardziej niemożliwe okazuje się możliwe. Teraz wyszukuje nowych rzeczy, do których mogę dążyć. Każde nowo odwiedzone miejsce jest małym sukcesem na mojej mapie życia.
Siedząc pewnego listopadowego wieczoru w domu z moim współlokatorem zastanawialiśmy się jak możemy uczcić ostatni rok studiów. Hmm...a może mały wypad za miasto? Wszyscy za? Zatem do dzieła. Szybkie przeszukiwanie tanich linii lotniczych i gotowe. Ruszamy z wizytą do KrólowejJ Ryanair zafundował nam wycieczkę za jedyne 8 zł (pociąg do Poznania 11 zł). Zabukowaliśmy bilety na 30 stycznia. Mieliśmy nadzieje, że termin lotu nie pokryje się z żadnym egzaminem. W najgorszym wypadku czekało nas drugie podejście. Tegoroczna zima zaskoczyła nie tylko drogowców, ale i nas. Cała eskapada stanęła pod znakiem zapytania. Trójka osób się wykruszyła. Zostało nas czworo. Nie zastanawiając się długo spakowaliśmy śpiwory, trochę prowiantu i gotowi do drogiJ O godzinie 14:15 zamknęłam drzwi mieszkania mając nadzieje, że uda mi się złapać szybko jakiś podmiejski. Troszkę wiało, a ja nie byłam za ciepło ubrana. Nawet spakowana w plecaku bluza nie bardzo pomagała. No cóż. Bądźmy szczerzy-zmarzlak ze mnie:) Po dwudziestu minutach nadjechał autobus. Wpakowałam się w 19 a po następnych 15 minutach kupowałam już bilet na pociąg. Pozostała trójka była już w drodze z Torunia. Miałam nadzieje, że zdążą dojechać. Nie musiałam się martwić, kiedy zapowiedzieli pół godzinne opóźnienie na trasie do Poznania - a pomyśleć, że już obmyślałam strategie rzucania się na tory. Zawsze popsują całą zabawę. W końcu towarzystwo dotarło. Od tej chwili zrobiło się wesoło. Zajęliśmy miejsca na piętrze osobówki. Kilka partyjek w makao i jesteśmy na miejscu. Rozejrzeliśmy się dookoła w poszukiwaniu elki (L).
| Oceń relację |
Wielka BrytaniaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














