Dziennik z podróży na Antarktydę
pajdos Wyświetlono: razy 2010-02-11 22:26:13![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.88 (196 głosów) |
Dziennik z wyjazdu na najzimniejszy kontynent Antarktydę
SIEDEM KONTYNENTÓW
22.11.2009 Buenos Aires - Ushuaia
Po kolejnej nocy spędzonej w stolicy Argentyny musiałem dostać się na krajowe lotnisko AEP, skąd odlatywał mój samolot do Ushuaia. Niestety Monika, mój najlepszy kompan w podróży, odleciała wczoraj do Europy. Po 3,5 godzinach lotu moim oczom ukazała się ziemia ognista a chwilę później Ushuaia. Poza samolotami linii Aerolineas Argentinas nie ma za wiele opcji aby dostać się do najdalej wysuniętego na południe miasta świata (nie licząc miasteczka Puerto Williams w Chile). Dobrze że przeloty są stosunkowo tanie, problemem mogą być jednak często zmieniające się godziny odlotów, co wymaga ich potwierdzenia. Do hostelu La Posta Albergue dostałem się w klika minut taksówką. Schronisko to jest bardzo klimatyczne a wielu jego mieszkańców wróciła, lub planowała wyjazd na Antarktydę. Nie tracąc czasu postanowiłem sprawdzić swoją kondycję i udałem się w pobliskie góry na lodowiec Martial leżący tuż w pobliżu miasta. Lodowaty wiatr przypominał o bliskości Antarktydy.
23.11.2009 Ushuaia - Kanał Beagle
Nadszedł dzień do którego przygotowywałem się od kilku miesięcy. Spakowany wyruszyłem do centrum miasta. Ponieważ miałem jeszcze kilka godzin postanowiłem, pozwiedzać okolice. Punktualnie o 16.00 odprawiłem się w porcie a chwilę później stałem przed Profesorem Molchanow. Tak nazywał się rosyjski statek, wynajmowany przez firmę Oceanwide Expeditions (www.oceanwide-expeditions.com lub www.747.pl) . Miał się stać moim domem w rejsie na najzimniejszy z kontynentów. Załoga złożona z Rosjan i międzynarodowej obsługi ciepło nas przywitała. Polał się szampan i został wzniesiony toast za pomyślność wyprawy. Na statku znalazło się 48-miu pasażerów z 14 krajów. Odbijaliśmy od brzegu przy pięknej pogodzie. Wszyscy spędzili ten czas na pokładzie podziwiając wspaniałe góry wokół kanału Beagle. Zaraz potem odbyło się szkolenie i próbny alarm na wypadek opuszczenia okrętu. Po kolacji spędziłem jakiś czas na pokładzie, poczym poszedłem do kajuty przygotować się na najgorsze.
24.11.2009 Cieśnina Drake
Zgodnie z zapowiedzią około drugiej w nocy wypłynęliśmy na otwarte wody, co niewątpliwie dało się odczuć zwłaszcza że pogoda się gwałtownie zmieniła. Całym statkiem strasznie kołysało. Podczas dnia prowadzone były wykłady na temat flory i fauny białego kontynentu i otaczającego go oceanu. Każdy kto tylko chciał czy też był wstanie, mógł z nich korzystać. Wśród pasażerów naszego statku wielu było już na podobnym rejsie i znosili go całkiem dobrze. Zdecydowanie gorzej natomiast mieli nowicjusze, tacy jak ja. Niestety pomimo dużych zapasów różnych medykamentów, nie zdołałem obronić się przed chorobą morską.
| Oceń relację |
AntarktydaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













