... kto zamawial lososie?
jajo13 Wyświetlono: razy 2010-02-03 12:53:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.78 (1189 głosów) |
Kamczatka,urząd gubernialny,połów ryb,łososie,kawior,
KAMCZATKA ;
na kolację ... jeszcze raz łosoś.
"Głasnost" w byłym Związku Radzieckim odmieniła nie tylko życie ludzi. Zmieniły się również diametralnie warunki dostępu i możliwości korzystania z przyrody. Obszary, które również dla Rosjan do niedawna były zamknięte, dziś są dostępne - aczkolwiek z pewnymi ograniczeniami- nawet dla turystów z Zachodu. Tym sposobem wielu przyjaciół przyrody ma dostęp do krajobrazów i przestrzeni o których wcześniej nawet jakichkolwiek informacji nie było. Przykładem Kamczatka, najbardziej na wschód wysunięta część Syberii, leżąca na północ od Japonii i Wysp Kurylskich a na południe od Alaski, między 50 a 60 stopniem szerokości geograficznej północnej, albo mówiąc bardziej obrazowo, rozciągająca się na długości odpowiadającej odległości z Wiednia do Sztokholmu. Można przelatywać setki kilometrów nad Kamczatką i nie widzi się żadnego pojedynczego domu, żadnego auta, żadnej drogi czy pola, żadnej przecinki w lesie i jakiegokolwiek człowieka. Widzi się tylko górzysty ląd, otoczony ciemnozielonymi dolinami, szerokimi wąwozami, widać wodospady, od czasu do czasu dymiący wulkan oraz czarnego orła albo niedźwiedzicę z młodymi. Krajobraz zanurzony w wiecznej ciszy. Jednakowoż Kamczatka nie jest całkowicie dziewicza. 380 tysięcy mieszkańców żyje tam na powierzchni większej od Francji, dwie trzecie z tej liczby w stolicy Pietropawłowsku Kamczackim i okolicach.
Pogoda dopisała. Błękitne niebo, leciutka bryza od rzeki Kamczatki,w tle wznoszący się na 4800 m n pm i skrzący śniegiem wierzchołek wulkanu Kluczewskaja Sopka. Na dole,wśród byle jak poskładanych,ponarzucanych na się belek i desek,tuż przy przystani promowej i zarazem porcie towarowym w Kluczach - jednym z wszystkich trzech miast Kamczatki - my,siedmiu uczestników polsko - niemieckiej wyprawy, w oczekiwaniu na barkę,która być może nigdy nie nadpłynie... Rozłożeni na belkach,prawie nie wyczuwamy zefirowatych podmuchów. Grzejemy się w słońcu. Co było do zjedzenia, zostało zjedzone. Mamy jeszcze po butelce miejscowego piwa. Tyle,co pościągaliśmy kapsle,przymierzywszy się do bardziej w tej sytuacji napoju aniżeli trunku,gdy...
-Tak nie należy- odezwały się gromkie głosy mijających nas mężczyzn - jeżeli piwo, to z rybą. Podeszli bliżej, poczęstowali każdego kawałkiem wędzonej ryby - jak już zdążyliśmy się byli zorientować, normalnej ,zwyczajowej tu zakąski. Wymieniliśmy kilka grzecznościowych uwag,po czym przybysze - jak się zdaje autochtoni,czyli w miejscowej nomenklaturze Kamczadały- powoli udali się w swoja stronę. Odeszli już parę kroków, gdy któryś z nas zagadnął o taszczone przez nich, kilkukilogramowe, blisko na metr długie parę sztuk łososi.
| Oceń relację |
RosjaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













