• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Aconcagua 2005

wlodek Wyświetlono: 1862 razy 2005-03-02 16:32:01
  Ocena:2.97 (71 głosów)


Aconcagua to najwyższa góra Ameryki Południowej, Północnej oraz najwyższa na południe od równika, jednak ta wyprawa to nie tylko wyprawa górska, to także: argentyńskie wino, jerba mate, dziewczyny z Buenos Aires, indianie Quechua i inne przygody...
[29.01 WAW Okęcie]

Odprawa biletowa poszła bez problemu. Pani z obsługi nawet nie mrugnęła okiem widząc 5 kg nadbagażu. Żegnamy się z Anetą i udaję się do gate'u. Drobiazgowa kontrola - muszę nawet zdjąć buty, nie mówiąc o kurtce z kieszeniami wypchanymi puszkami z pasztetem sojowym. W końcu udało się - siedzę w samolocie - obsługa gada coś po francusku wykonując te same co zwykle śmieszne gesty, mające na celu wzbudzenie w pasażerach przekonania, że mają szanse na wyjście z życiem z ewentualnej katastrofy lotniczej.

Skrzydła samolotu są oblodzone - podjeżdża specjalna machina, wyglądająca jak spryskiwacz do szyb lub ogrodu w skali 10:1. Startujemy. Wszystko jak zwykle. Przekąska niejadalna, dobrze, że mają wino ;-) Wieczorny samolot do Paryża jest prawie pusty. Obok mnie nikt nie siedzi, więc wyciągam się na trzech fotelach jak jaśniepan!

Lądujemy w CDG - widać, że zanikł zwyczaj klaskania po udanym lądowaniu...

[29.01 CDG Paryż]

Dwie godziny bezczynności. Bezsensowny transport autobusem z terminalu B do C wokół całego lotniska. Wewnątrz terminalu tylko kilka chińskich sklepów. Nuda. Papierosy po 5 euro, duża czekolada po 10.

W końcu wsiadam do samolotu w kierunku Buenos Aires. Tym razem jest pełno - 100 prócz zajętych miejsc (oczywiście w klasie ekonomicznej). Tym razem zamówione jedzonko lacto-ovo jest OK. 14 godzin lotu, prędkość 800-90 km/h, temperatura na zewnątrz -51 st.C, całkowity dystans 11111 km... W końcu widać Buenos Aires...

[30.01 Buenos Aires]

Boskie Buenos - tak się to nam wydaje – w rzeczywistości pułap chmur na wysokości 300 m. Deszcz cały czas pada - raz mocniej - raz słabiej... Miasto poza ścisłym centrum, przypomina bardziej Hawanę (http://havana2001.republika.pl) niż Los Angeles... Na ulicach mieszka bardzo dużo bezdomnych - w niedziele maję swoje mieszkania przed zadaszonymi wejściami do banków i urzędów publicznych... W ścisłym centrum wszystkie knajpki i sklepy zamknięte, pełno policji włącznie z transporterami wyposażonymi w armatki wodne - pomnik Kolumba ochlapany czerwoną farbą - pełno napisów sprayami i graffiti (wszystkie hasła w stylu "politycy - oddajcie nasze pieniądze" albo "chcemy w końcu demokracji"). Tak się złożyło, że w samolocie oglądałem film pt. "Zapiski motocyklisty" - film był o kiełkowaniu idei rewolucji południowoamerykańskiej w młodości Ernesto "Che" Guevary - który pochodził właśnie z Buenos Aires...

Generalnie atmosfera nie jest miła - tylko kilku zdezorientowanych turystów szwęda się po centrum...
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • pablo / 2008-04-05
    Guevara pochodził z Rosario !
  • wisienka / 2008-02-28
    piękna przygoda, piękny reportaż , nic tylko ... pozazdrościć 8)
ArgentynaWybierz obszar który Cię interesuje

ArgentynaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju