Nurkowanie na Marsie
tomkos Wyświetlono: razy 2010-01-10 17:19:24![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.79 (414 głosów) |
W połowie listopada 2009 miałem okazję uczestniczyć w wyjeździe nurkowym do jeszcze nie do końca odkrytego rejonu Egiptu jakim jest Marsa Alam na południu. Warto tam pojechać, bo nie ma tłoku turystów, krajobrazy są dziewicze, a rafy niezniszczone. Niewielu nurków pod wodą, dużo dzikich zwierząt jak rekiny, delfiny, żółwie, mureny, skrzydlice, rogatnice, admirały, płaszczki, które w innych regionach Egiptu zaczynają należeć do rzadkości, a niedługo będą nie do spotkania pod wodą, a jedynie na zdjęciach.
Po raz pierwszy wybrałem się do Egiptu na nurkowanie wraz z ekipą nurków, którzy nurkowali w tym kraju niejednokrotnie, niektórzy nawet ok. 20 razy. Zaufałem ich wyborowi miejsca i nie żałuję. Zabrałem ze sobą aparat Canon A360 z obudową podwodną i udało mi się zrobić mnóstwo fotek przepięknej rafy i zamieszkujących jej zwierząt. Jednego dnia nie miałem ze sobą aparatu bo robiłem kurs Deep Divera, a to właśnie wtedy widzieliśmy dwukrotnie rekina (!!!) i rodzinę kilkunastu delfinów przepływających koło naszej łodzi w parku zw. Dolphin House. Ale fotokronika z pozostałych dni wyprawy i tak jest bardzo bogata.
Zatrzymaliśmy się w hotelu Holiday Beach, okazały i obszerny teren i budynki, miła i żartobliwa obsługa, schludne pokoje. Brakowało nam tylko owoców morza w menu, choć mieliśmy All Inclusive, to tylko dzień przed wyjazdem podano mało zjadliwe kraby. Generalnie jedzenie było niezłe, choć oczywiście trzeba było unikać soków, które rozcieńczane są wodą (niezdrową dla naszych żołądków) oraz drinków z lodem (oczywiście z surowej wody), a także sałatek owocowych na noc (m.in. z ciężkostrawnych jabłek i gruszek). Ci co przestrzegali tych paru prostych zasad nie mieli kłopotów żołądkowych zw. zemstą Faraona.
Pierwszego dnia mieliśmy wolne na aklimatyzację, więc wylegiwaliśmy się na plaży, a nieliczni nurkowali z ABC (maska i rurka). Ja wziąłem oczywiście ze sobą aparat i ku mojemu zdziwieniu na głębokości kolan w morzu przy hotelowej plaży roiło się od ryb: chetoników, papugoryb, igliczni, zeberek i wielu innych. Oczywiście trzeba było uważać na fale, bo na głębszej wodzie była już rafa, o którą można było się pokaleczyć oraz unikać jeżowców, bo ich kolce mogą wniknąć tak głeboko, że będzie potrzebna pomoc chirurgiczna (pamiętałem o nich po wizycie w Chorwacji, gdzie ok. miesiąca po powrocie miałem jeżowcową pamiątkę w palcu).
Drugiego dnia wyruszliśmy ze sprzętem nurkowym do naszej bazy, którą wspołprowadził Polak, niejaki Junior, podobno najlepszy blender w Egipcie. Przeniósł się tutaj niedawno aa Dahabu, bo miał dość tłumu turystów, a w Marsa Alam jest wciąż tyle rzeczy do odkrycia. Choć widząc powstające wokół błyskawicznie nowe hotele i resorty odkąd otwarto lotnisko, już myśli, że za kilka lat region zacznie przypominać pewnie Hurghadę i dlatego myśli o kolejnej przeprowadzce, tym razem na Bali. Generalnie wyluzowany koleś i dobrze wyposażona baza. Nie ma problemu z Nitroxem, nawet dla nurków technicznych, bo w naszej grupie byli zapaleńcy, któzy nurkowali z 3 butlami i gorącym Nitroxem, przygotowanych specjalnie przez Juniora.
Ja jako nurek rekreacyjny, miałem wszystko co potrzeba i mnóstwo zapału do nurkowania, dlatego po zapoznaniu się z ofertą wycieczek przez rezydenta, dość kuszących np.
| Oceń relację |
EgiptWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju





























