• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 54782
  • Porad: 18827
  • Postów: 209734
  • Tematów: 86794

Wyprawa do Egiptu w maju 2009

tomnow2720 Wyświetlono: 9 razy 2010-01-09 13:37:16
  Ocena:2.46 (320 głosów)


Nasza wyprawa do Egiptu – maj 2009 r.

To był mój drugi wyjazd do Egiptu. Pierwszy raz byłem ponad trzy lata wcześniej na wycieczce objazdowej z biurem podróży i wtedy zdecydowałem, że do Egiptu wrócę, ale już bez płacenia haraczu.
Tym razem wybraliśmy się we dwójkę – z moją lepszą połową. Wyjeżdżając z Warszawy mieliśmy zaplanowaną trasę i mniej więcej harmonogram podróży, zarezerwowany hostel w Kairze, i zapewniony odbiór z lotniska. Do Kairu przylecieliśmy ok. 2 w nocy, kierowca z hostelu czekał na nas zgodnie z planem. Hostel – Beduin Hotel (hotel to dumnie brzmiąca nazwa) położony 10 min. spacerem od Muzeum Kairskiego. Bardzo skromne, ale wystarczające warunki, cudowni gospodarze zapraszający na wspólne posiłki i oferujący daleko idącą pomoc.
Pierwszy dzień w Kairze, który moją żoną szokował przede wszystkim brakiem reguł ruchu drogowego, to było zwiedzanie Muzeum Kairskiego, szwendanie się po mieście i próba zorientowania się możliwościach podróży pociągiem do Luksoru. Po południu zwiedziliśmy dzielnicę Koptyjską, gdzie zjedliśmy skromny, ale smaczny i sycący obiad. Po powrocie do hotelu negocjowaliśmy, przy butelce przywiezionej śliwowicy (sic! – muzułmanie podobno nie piją alkoholu) i paląc sziszę, wynegocjowaliśmy wynajem samochodu z kierowcą na następne dwa dni.
Dzień drugi – wyprawa do Sakkary – zabytków nie będę opisywał, bo kto widział to wie, a kto nie widział niech żałuje, ale może przeczytać w przewodnikach – później do Dahshur. Niestety nie dało się podjechać do piramidy łamanej, ale wejście do piramidy czerwonej było przeżyciem nie lada (w czasie pierwszej swojej wyprawy do Egiptu byłem w piramidzie Chafre w Gizie). Sześćdziesięciometrowy korytarz w dół (z powrotem – w górę) o wysokości ok. 1 metra. Z Dahshur pojechaliśmy do Gizy – było po południu, więc luźno i spokojnie mogliśmy wszystko zwiedzić i odpocząć w klimatyzowanym muzeum barki przy piramidzie Chufu.
Dzień trzeci – samochód czekał i wyjazd od Mejdum. Znów wejście do piramidy – tym razem łamanej piramidy Snofru i mastaby. Już wtedy bolały nas nogi po wejściu do czerwonej piramidy, a po tych dwóch wejściach ledwo chodziliśmy. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że każde z tych wejść to od 50 do 100 m korytarza o wysokości ok. 1m w dół i w górę – cały czas trzeba iść w kucki. Następnego dnia kląłem wysokie kairskie krawężniki. Z Mejdum pojechaliśmy do oazy Fajum – piramida Amenemhata III w Hawarze, gdzie polska misja archeologiczna pracuje przy wykopaliskach Labiryntu opisanego przez Herodota. Byliśmy tam drugą grupą turystów tego dnia, a było już po południu. Z Hawary pojechaliśmy do Illum – piramida Senusereta II, gdzie byliśmy pierwszą grupą turystów od kilku dni.
Czwarty dzień pobytu w Kairze został przeznaczony na zwiedzanie tzw. muzułmańskiego Kairu – Cytadeli i dzielnicy Chali Al Chalili. Wieczorem taksówką pojechaliśmy na dworzec Giza, skąd pociągiem dotarliśmy do Luksoru. Przed wyjazdem z hotelu / hostelu, okazało się, że nasz gospodarz ma znajomego, który prowadzi lokalne biuro podróży i może nam zarezerwować hotel w Luksorze, jak również odebrać nas z dworca kolejowego. Ponieważ cena wydawała się – po negocjacjach – rozsądna, skorzystaliśmy z tej oferty. Transport w Luksorze czekał, hotel był całkiem przyzwoity.
Piątego dnia w Egipcie, a pierwszego dnia w Luksorze, po nocnej podróży, zwiedziliśmy świątynię w Luksorze. Po drodze umówiliśmy transport na następne dwa dni, na zwiedzanie Teb Zachodnich i do Abydos i Dendery. Ze świątyni luksorskiej postanowiliśmy przejść się trasą alei sfinksów do świątyni w Karnaku. Jakież było nasze miłe zdziwienie, gdy okazało się, że aleja sfinksów jest odkopywana! Po zwiedzeniu świątyni w Karnaku i posiłku w jakiejś małej, lokalnej restauracyjce, odpoczynek na dachu hotelu przy basenie.
Następny, szósty, dzień podróży poświęciliśmy na zwiedzanie Teb zachodnich: Doliny Królów, Deir-el-Bahari, Ramesseum, Deir-el-Mediny i Medinet Habu. Z okien samochodu spojrzeliśmy na Kolosy Memnona.
Siódmego dnia wyprawa do Abydos i Dendery. Po powrocie do Luksory chcieliśmy zwiedzić muzeum mumifikacji, ale było zamknięte. W drodze do hotelu mieliśmy przykrą przygodę – na żonę, a później na mnie rzucił się pies (jak się okazało, zapewne wściekły, które tego dnia pogryzł ok. 20 osób). Odbyliśmy więc podróż ambulansem do szpitala. Zwiedzanie egipskich przybytków służby zdrowia i stan tych obiektów może wyleczyć nas z kompleksów. Ale brawa za organizację i opiekę nad turystami – po chwili w szpitalu pojawił się szef „naszego” biura podróży, który się cały czas nami opiekował i o nas dbał, a następnie odwiózł do hotelu. W hotelu czekała na nas policja i musieliśmy złożyć zeznania. Ja mówiłem po angielsku, nasz opiekun tłumaczył, a policjant pisał po arabsku. A na koniec była awantura, bo powiedziałem, że niczego co nie jest napisane po polsku albo angielsku nie podpiszę. Skończyło się na tym, że napisałem po angielsku oświadczenie, że nikogo nie oskarżam.
Następnego, tj. ósmego dnia w Egipcie planowaliśmy pojechać do Asuanu, ale w związku z przygodą z psem zostaliśmy jeden dzień dłużej w Luksorze. Wykorzystaliśmy ten czas na zwiedzenie Doliny Królowych i … muzeum mumifikacji. Po południu spróbowaliśmy w restauracji egipskiego przysmaku, czyli gołębia, a później wraz z jednym z przesłuchujących mnie dzień wcześniej policjantów wypaliliśmy sziszę w sziszarni jego kuzyna. Korzystając z usług „naszego” biura podróży zarezerwowaliśmy hotel w Asuanie, i dziewiątego dnia pobytu w Egipcie pracownik biura wsadził nas do pociągu. W Asuanie czekano na nas. Hotel położony był 100 m od dworca. Od razu po rozpakowaniu się popłynęliśmy na Elefantynę, a po południu zwiedzaliśmy suk, gdzie odwiedziłem znaną sobie pijalnię soków, w której podają najlepszy na świecie sok z trzciny cukrowej.
Dziesiątego dnia - wyprawa na zachodni brzeg – zwiedziliśmy grobowce możnych i przespacerowaliśmy się ok. 3 km po pustyni do ruin klasztoru Św. Szymona. Moja lepsza połowa odmówiła powrotu na własnych nogach, więc wracaliśmy na wielbłądach. Jazda na wielbłądzie szła mi całkiem dobrze, nawet udało mi się kłusować. Moja żona wymagała „kierowcy” – całkiem młodego Nubijczyka, którego bardzo mocno obejmowała.
Jedenastego dnia – wyprawa do Abu Simbel, a po powrocie zwiedziliśmy Muzeum Nubijskie.
Jedenastego dnia – po uprzednim zarezerwowaniu za pośrednictwem naszego biura podróży hotelu w Hurgadzie, zostaliśmy wsadzeni do autobusu i odbyliśmy wspaniałą podróż w poprzek Egiptu.
Z pobytu w Asuanie warto wspomnieć o wizycie w szpitalu, gdzie dostaliśmy kolejną dawkę szczepionki przeciw wściekliźnie – gdyby nie pomocny recepcjonista z hotelu, który miał wujka dyrektora w tym szpitalu, bo byśmy zginęli. W tym szpitalu pierwszy (i mam nadzieję ostatni) raz widziałem, jak pielęgniarka otwiera ampułkę z zastrzykiem zębami.
Hurgada to całkiem inny świat – niby Egipt, ale taki inny.
Pierwszego i drugiego dnia w Hurgadzie, tj. trzynastego i czternastego dnia w Egipcie, po prosu plażowaliśmy, ale już nam się nudziło, więc, za pośrednictwem „naszego biura podróży” wykupiliśmy na piętnasty dzień naszego pobytu rejs statkiem na rafę koralową. Nasz opiekun prosił tylko, by na statku nie mówić ile zapłaciliśmy, to wziął od nas 1/3 ceny którą płacą turyści z biur podróży. Ta informacja się potwierdziła.
Szesnasty dzień pobytu to droga autobusem z Hurgady do Kairu – na lotnisko, skąd o 3 rano następnego dnia wylecieliśmy do Warszawy.
Jednym z tematów trapiących polskich turystów wybierających się do Egiptu jest tzw. zemsta faraona, czyli problemy żołądkowe. Przez cały pobyt w Egipcie żywiliśmy się w jak najbardziej lokalnych jadłodajniach, piliśmy herbatę i kawę, paliliśmy sziszę w lokalach „dla miejscowych” i nic nas nie brało. Stosowaliśmy kilka zasad: codziennie wieczorem ok. 50 g wódki, przed każdym jedzeniem mycie rąk, a jeśli nie było możliwości – dezynfekcja rąk specjalnym środkiem kupionym w Polsce w aptece. Dwa razy faraon usiłował mnie zaatakować – w obu przypadkach po posiłku spożytym w dobrej restauracji – raz w Hurgadzie, a drugi – na lotnisku w Kairze.
Tyle jeszcze zostało do zwiedzenia. Pewnie za kilka lat wrócę do Egiptu by zobaczyć Amarnę, Liszt, speosy wokół jeziora Nassera, może odbudkopią całą aleję sfinksów w Luksorze?





Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • thk0UMDQu55 / 2014-01-19
    Centrum Innowacji może być strzałem w dziesiątkę, o ile faziycknte będą tam powstawały technologie we wspf3łpracy z przemysłem, z produkcją. Mnie brakuje w Grodzisku centrum-galerii handlowej, ktf3ra zmieniłaby obraz grodziskiego handu, zdominowanego teraz przez prywatną inicjatywę, typu butiki. Poza tym centra handlowe pełnią czasami funkcję cywilizacyjną , kulturotwf3rczą, jak było na przykład z Centrum Wileńska na warszawskiej Pradze Pf3łnoc.Trzecia rzecz kultura w Grodzisku. Chodzi mi o kameralne miejsca, gdzie można się zaszyć i pomyśleć o czymś z oddalenia . Może w pijalni czekolady, planowanej w Willi Foksal, uda się stworzyć taką atmosferę, o ile nie będzie się tam organizować kinderparty.
  • w7M6nFUqK5ku / 2013-09-07
    Ta decyzja pociągnie w koncwkeensji likwidacje Fabryki Lnu i Sklepu Wokulskiego- ostatnich bastionf3w żyrardowskiego lnu .Zostanie tylko z Litwy i ChinA co na to nasze władze kochane????Mieszkańcy Żyrardowa , spieszcie się po resztki żyrardowskiego lnu http://fbmjezben.com [url=http://fgbpmnv.com]fgbpmnv[/url] [link=http://xzbfdt.com]xzbfdt[/link]
  • d8pCLD7cWm / 2013-08-31
    Dziewczyna wpadła przez własną głupotę . Przechodziła przez tory spojrzała się w lewo ale już w prawo nie? a do tego miała bdazro głośno puszczoną muzyke w słuchawkach pociąg trąbił a ona nie usłyszła ?
  • 4qlXrfLuRia0 / 2013-08-30
    Greetings! I\'ve been following your weolbg for a long time now and finally got the bravery to go ahead and give you a shout out from Houston Tx! Just wanted to say keep up the great work! http://wtqnnxsjfqk.com [url=http://amltle.com]amltle[/url] [link=http://xvucump.com]xvucump[/link]
  • iMZdBeLGp / 2013-08-30
    No niestety ;( Dziewczyna wpadła przez własną głupotę . Przechodziła przez tory sprjzoała się w lewo ale już w prawo nie a do tego miała bardzo głośno puszczoną muzyke w słuchawkach pociąg trąbił a ona nie usłyszła Wyobrażam sobie załamanie jej rodzicf3w ;([*]
  • e4jz9pU2WU / 2013-08-29
    Centrum Innowacji może być strzałem w dziesiątkę, o ile fankycztie będą tam powstawały technologie we wspf3łpracy z przemysłem, z produkcją. Mnie brakuje w Grodzisku centrum-galerii handlowej, ktf3ra zmieniłaby obraz grodziskiego handu, zdominowanego teraz przez prywatną inicjatywę, typu butiki. Poza tym centra handlowe pełnią czasami funkcję cywilizacyjną , kulturotwf3rczą, jak było na przykład z Centrum Wileńska na warszawskiej Pradze Pf3łnoc.Trzecia rzecz kultura w Grodzisku. Chodzi mi o kameralne miejsca, gdzie można się zaszyć i pomyśleć o czymś z oddalenia . Może w pijalni czekolady, planowanej w Willi Foksal, uda się stworzyć taką atmosferę, o ile nie będzie się tam organizować kinderparty.
  • ANYA / 2010-04-20
    Z CHARAKTEREM ;)

REKLAMA


EgiptWybierz obszar który Cię interesuje

EgiptChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju