Survivor’s diary (21 dni niepewności)
emilyw Wyświetlono: 144 razy 2009-11-24 23:40:34![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.88 (351 głosów) |
Jest to historia o dziewczynie i chłopaku, którzy spotykają się oko w oko z siłami przyrody. I nie chodzi tu o jakieś igraszki pogody czy figle płatane ludziom przez Matkę Naturę. Mam tu na myśli prawdziwą SIŁĘ i jej niszcząca i bezwzględną postać, wobec której człowiek jest tylko pyłem marnem i jedyne co może zrobić to pokornie przyznać się do tejże postaci i modlić się do swoich bogów, którzy jak wiadomo rzadko słuchają. <br />I właśnie ta dziewczyna, o której wiadomo, że już dawno temu ześwirowała na punkcie całej tej Azji i która to wymyśliła sobie, że Himalaje tylko czekają żeby odsłonić się przed nią z całym swoim tajemniczym pięknem, tak by mogła tam poczuć to nieopisane poczucie wolności i wielkości. Absolutnie nie Brala pod uwagę, żeby coś z misternego planu, jaki sobie wymyśliła mogło się nie udać (no bo niby dlaczego?!).<br />I właśnie ten chłopak, który jest wiernym kompanem tejże dziewczyny, łaskawie i w miarę cierpliwie znosząc jej fanaberie i pomysły, ciągle zastanawiając się nad tym, że większość swego cennego urlopu ma spędzić w dziczy, bez dobrego jedzenia i w ciągłym wysiłku, wyrusza razem z nią do Nepalu. W podróż, której przebiegu nikt nie mógł przewidzieć.
Dzień 1-2 (zmiana stref czasowych).
Nieprzerwana niemalże podróż z lotniska na lotnisko. Warszawa żegna podróżnych pozytywnymi przebłyskami słońca. Finlandia konserwuje max niską temperaturą na swoim terytorium i zadziwia podejrzanym puree z kurczaka na pokładzie swoich linii lotniczych. Indie witają przerostem biurokracji pod postacią miliona formularzy do wypełnienia i psychozą na punkcie wirusa grypy (Czy przyjechał Pan/Pani z kraju znajdującego się na poniższej liście? /poniżej lista chyba wszystkich krajów na świecie/ Pan w okienku: Proszę zaznaczyć NIE i iść dalej)...no i jak zwykle przepisy przepisami z życie swoją drogą, bo ludzie przecież MUSZĄ sprawnie podróżować. W międzyczasie pałaszujemy pierwsze potrawy lokalnej kuchni
- ...hm...samosy widać, że lotniskowe, ale ten keczup jakiś taki dziwny, nie?
Katmandu - powtórka z rozrywki, znów milion papierków do wypełnienia.
- Normalnie już nauczyłam się i numeru paszportu i wizy!
- To świetnie, ale ci co stoją przed nami maja jeszcze jakieś małe karteczki a my nie. I chyba stoimy nie w tej kolejce co trzeba, bo tu się tylko podpis dostaje a wizy wydają po drugiej stronie.
Dojazd do Thamelu - głównej dzielnicy miasta, mekki turystów i zagłębia hotelowo-handlowego przebiega dość sprawnie, miasto sprawia wrażenie...dość podłego miejsca. Jeny, to przecież biedny kraj, czego się spodziewać - marmurów!
Nasz hostel lord - Kem, od pierwszej chwili jakoś nie wzbudza zaufania, dużo gada (It's ok! You ok.?), dużo się śmieje i cały czas klepie mnie albo J po ramieniu. Nasz pokój jest ok., przestronny i ma mega duże i wygodne łóżko, ale łazienka - koszmar to mało powiedziane.
- Ej, nie ma ciepłej wody! Diabli....to nie jest pokój, który była na zdjęciu w necie, co?
- Nieee, na pewno nie.
Daje sobie na wstrzymanie - dam radę, nie takie klimaty przyszło mi już przerabiać.
W zasadzie od razu po szybkim (i zimnym) prysznicu wyskakujemy na miasto. Tłok i hałas klaksonów różnego rodzaju skuterów jest bardziej upierdliwy niż w Chinach (trudno uwierzyć!). Jednakże urzeczona podziwiam miasto i ludzi, tak różnych od tego co znam. Malowane riksze, kobiety noszące sari w najbardziej jaskrawych kolorach, jakie można sobie wyobrazić, zapachy kadzideł i przypraw wydobywające się z przeróżnych ołtarzyków i świątyniek, które znajdują się dosłownie co 10 kroków, no i te szyldy - matko nic przez nie nie widać, jeden na drugim.
J już mnie ciągnie za kołnierz - potem zwiedzanie teraz interesy. Kolega Kema prowadzi nas bowiem do zaprzyjaźnionej agencji turystycznej, żeby pomogli nam załatwić permity na trek.
| Oceń relację |
Komentarze
NepalWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju









































Gdzie mozna doczytac reszte relacji??
ja planuje zakotwiczyc sie w jakiejs swiatyni w nepalu na 3 miesiace ;)
mogło być gorzej, panienko...