Podboju Europy etap ostatni czyli Kosowo 2009
Obieżyświat Wyświetlono: 278 razy 2009-11-23 11:12:16![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.87 (333 głosów) |
Wyprawa motocyklowa 2009
...Jest styczeń roku 2009... Tradycyjnie, to właśnie w te długie zimowe wieczory opracowywałem wszystkie plany moich dotychczasowych wypraw motocyklowych - tak jest również i tym razem. Zatem wielka mapa Europy zostaje rozłożona na podłodze, okulary na nos, uśmiech na twarz, no i zaczynamy... Hmmm - tu byłem, tam byłem, i tu także już byłem... No cóż - niewiele już tych "białych plam" na Starym Kontynencie pozostało... Zaraz, zaraz - a tak właściwie, to w których krajach jeszcze NIE byłem? Ile ich jest? Przyjrzyjmy się więc dokładniej: San Marino, Watykan, Chorwacja, Albania, Macedonia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina oraz najmłodszy kraj w Europie czyli Kosowo - w sumie osiem... Wychodzi na to, że gdyby tak się przyłożyć i zrobić rundę wokół Adriatyku, to odwiedziny w nich wszystkich "za jednym zamachem", byłyby całkiem realne, a i trasa przy okazji przepiękna... Już mi się przypomniały adriatyckie plaże i urokliwe bałkańskie pejzaże. A zatem?... No tak!!! - Nie ma co dłużej kombinować - to właśnie jest genialny plan wyprawy w roku 2009!!! Nagle dotarła do mnie świadomość, że jeśli uda mi się szczęśliwie ten plan wykonać, to spełnią się wszystkie moje marzenia związane z dalekimi motocyklowymi wyprawami...
A zatem decyzja zapadła - cel i hasło tegorocznej wyprawy brzmi: "Podboju Europy etap ostatni czyli KOSOWO 2009"...
Dzień pierwszy - 31.05.2009
Już od kilku tygodni pogoda jakoś nie ma zamiaru się ustabilizować... Dzisiejszy - niedzielny poranek także nie wróży niczego konkretnego. Tymczasem na zegarku dziewiąta i co prawda nie pada ale jest zimno, a niebo nad Bogatynią przysłonięte jest sino-burą powłoką szarpanych wiatrem chmur...
No cóż - pozostaje tylko mieć nadzieję, że może jednak uda się dziś wystartować "na sucho"... Starszy syn Paweł od wczoraj jest we Wrocławiu ale młodszy - Grzesiek, a także mama - są już od dobrych dwudziestu minut na Nadbrzeżnej.
W tej chwili zjawiają się kolejno Magda z Jackiem i Solek.
Po raz pierwszy niestety nie pożegna mnie tym razem ojciec, ale czuję jego obecność i niemal widzę jak uśmiecha się radośnie gdzieś tam z wysoka, z pomiędzy gwiazd... W wesołej gromadce przy kawie i dowcipach, czas biegnie bardzo miło i bardzo szybko, dlatego - mimo wszystko - nie ma co dłużej zwlekać. Jeszcze tylko kilka pożegnalnych uścisków "na misia", a już po chwili gromkie furgotanie rozlega się echem po całej dzielnicy. Trzymajcie się Kochani i do zobaczenia za kilka tygodni!!! Ruszając zwolna, spoglądam w lusterko i widzę jeszcze mamę z chusteczką przy załzawionych oczętach oraz uniesione w geście pozdrowienia ręce syna i przyjaciół...
| Oceń relację |
Komentarze
WłochyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
















Pięknie napisane, pomogłeś mi w podjęciu decyzji co do letniej wyprawy.Będę szukał śladów kół Waszych motocykli chociaz z pewnością wysoko w górach ich nie znajdę.
Dziękuję za relację, zazdroszczę ale w sensie pozytywnym tych sukcesów podróżniczych .Życzę większych w Nowym Roku .Serdecznie pozdrawiam.
Przekonałaś mnie keyla, choć do niedawna nie było to jeszcze takie oczywiste ;)...
Z drobną różnicą jednak... Otóż najpierw za Ocean (maj 2010), a potem - kto wie - może i faktycznie Azja bliższa i dalsza? - Chciałbym bardzo...
co teraz? no jak to co? Azja blizsza i dalsza a potem za ocean!!! :) to chyba oczywiste:)
powodzenia!
POPROSTU CZYTAŁAM TO JAK DOBRA KSIAŻKE ,NIE MOGŁAM SIE ODERWAC >
Opowieść z motocyklem w tle jest napisana z dużą swadą. Przybliża potencjalnemu motocykliście - włóczędze to co może zdarzyć się na trasie. Pokazuje kolejne dni podróży podczas walki z kaprysami aury w nieznanym terenie, wśród urokliwych krajobrazów, pośród nieznanych acz życzliwych ludzi. Całość przeplatana wątkami osobistymi i rodzinnymi. Polecam także do czytania osobom niekoniecznie zmotoryzowanym, gdyż relacja Obieżyświata tryska werwą i humorem. Jednego tylko nie jestem pewna. Czy jest to rzeczywiście opowieść z dwukołową maszyną w tle, czy może jednak w roli głównej.
Orchidea
Opowieść z motocyklem w tle jest napisana z dużą swadą. Przybliża potencjalnemu motocykliście - włóczędze to co może zdarzyć się na trasie. Pokazuje kolejne dni podróży podczas walki z kaprysami aury w nieznanym terenie, wśród urokliwych krajobrazów, pośród nieznanych acz życzliwych ludzi. Całość przeplatana wątkami osobistymi i rodzinnymi. Polecam także do czytania osobom niekoniecznie zmotoryzowanym, gdyż relacja Obieżyświata tryska werwą i humorem. Jednego tylko nie jestem pewna. Czy jest to rzeczywiście opowieść z dwukołową maszyną w tle, czy może jednak w roli głównej.
Orchidea