• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Górski Karabach - W KRAJU KTÓREGO NIE MA czyli Zakaukazie 2009 cz III

chicken997 Wyświetlono: 490 razy 2009-11-08 19:39:02
  Ocena:2.95 (266 głosów)


ARTYKUL ZDOBYŁ PIERWSZĄ NAGRODĘ W KONKURSIE "ODYSEUSZ MIESIĄCA" W LISTOPADZIE 2009 ROKU<br /><br />Trzecia część relacji z naszej wyprawy na Zakaukazie w 2009 roku - tym razem nieistniejące państwo - Republika Górskiego Karabachu
Ruszamy z dworca marszrutek na ul. Admirała Isakowa w Erewaniu. Bus prawie w całości wypełniony, zajmujemy miejsca z tyłu. Nasze plecaki powędrowały już na dach Transita. Współpasażerowie ciekawie dopytują skąd jesteśmy i czy byliśmy już w Karabachu. Poznajemy m.in. budowlanego majstra - gdybyśmy chcieli kiedyś coś wybudować to nie ma sprawy. Ruszamy. Jedziemy częściowo znanymi nam drogami prowincji Wajoc Dzor a potem jeszcze bardziej na południe i wschód. Górskimi serpentynami zjeżdżamy w dół. Zatrzymujemy się przy dawnym posterunku radzieckiej milicji drogowej, będącym obecnie punktem granicznym. Nie ma nawet szlabanu. Miejscowi nie muszą nic pokazywać, nie wysiadają nawet z busa, tylko my musimy pokazać paszporty. - Starszyj grupy kto? - pyta policjant. Oczywiście ja. Nie mamy karabachskiej wizy ale deklarujemy zamiar jej zakupy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Stepanakercie. W specjalnej "książce wejść i wyjść" spisuje sobie dokładnie moje dane i numery paszportów pozostałych oraz mówi kierowcy marszrutki że ma nas wysadzić pod ministerstwem. Policjanci mówią też że dziś już odprawiali polaków jadących do Karabachu. Podają nam nazwiska (chyba nie mają ustawy o ochronie danych osobowych) ale nikogo oczywiście nie znamy. Jedziemy dalej. Wspaniałe widoki, droga malowniczo poprowadzona jest serpentynami. Docieramy do stolicy nieistniejącego państwa - Stepanakertu. Kierowca wysadza nas przy ministerstwie. Wchodzimy do środka. Pilnujący gmachu policjant od razu wręcza nam wnioski wizowe. Wypełniamy je wpisując także miasta i regiony które zamierzamy odwiedzić. To ważne bo na wjazd do poszczególnych miejsc zezwala właśnie wyszczególnienie tego miejsca na wizie. Co prawda nikt nas nie kontrolował ale w razie czego można mieć kłopoty. Wpisujemy nawet więcej niż mamy zamiar odwiedzić. Potem wnioski zanosi się do pokoju obok gdzie czeka na nas urzędnik wydający wizy. Mówi po rosyjsku i angielsku. Prosimy o zbiorową wizę na osobnej kartce gdyż wklejenie jej do paszportu uniemożliwiłoby nam w przyszłości wjazd do Azerbejdżanu. Gdy czekamy na załatwienie formalności pod ministerstwo zajeżdża Skoda Oktawia na śląskich numerach. To Polacy, o których mówili nam policjanci. Wymieniamy się uwagami i doświadczeniami. Woła nas urzędnik. Pyta gdzie będziemy nocować bo nie wpisaliśmy tego we wniosku. Odpowiadamy że jeszcze nie wiemy, dopiero będziemy szukać. Na szczęście nie jest to problemem. Mamy wizę, kosztowała 11000 dram (ok. 80 zł) od osoby. To dość dużo. Szukamy kwatery. Idziemy znaleźć polecany w przewodniku LP nocleg na prywatnej kwaterze przy ul. Kamo 10. Trzy noce dla pięciu osób, nie ma problemu, koszt to 5000 AMD za osobę, za noc. Wracamy po resztę ekipy i plecaki. Po drodze napotkane dzieci wołają do nas "hallo" i ten okrzyk będzie nas prześladował przez cały pobyt w Karabachu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • MRS / 2011-05-09
    Na podstawie własnego doświadczenia z przełomu kwietnia i maja 2011 informuję, że wjazd do Górskiego Karabachu (historyczna ormiańska nazwa - Artsakh) nie stanowi obecnie problemu. Wizę uzyskać można w Stałej Misji N.K.R. w Armenii, Erewań, ul. Nari Zaryan 17A (najlepiej dojechać tam taksówką spod ewewańskiej opery). W misji należy wypełnić formularz w języku angielskim i przedłożyć go pracownikowi służby konsularnej. Jest nim miła pani mówiąca biegle po angielsku. Czas oczekiwania na wizę wynosi około 10 minut. Koszt wizy turystycznej do 21 dni wynosi 3000 dram (ARD), tj. nieco ponad 20 zł. Codziennie rano z ewewańskiego dworca autobusowego (Avtovokzal) jeżdzą marschrutki do Stepanakertu, a ponieważ są często zatłoczone trzeba tam być przed 7 rano. Koszt przejazdu 10000 ARD, odległość ok. 350 km, czas przejadu ok. 6 h, komfort jazdy raczej spartański.
    Ze względu na niejasny status i zniszczenia spawodowane wojną Artsakh, jak również jego stolica Stepanakert sprawiają wrażenie biednego regionu w III świecie. Nie ma tu rodziny, w której ktoś nie zginąłby podczas wojny z Azerami. Ludność nastawiona jest życzliwie do turystów, nie ma żadnego zagrożenia, a informacje w witrynie WWW polskiego MSZ przestrzegajace przed wjazdem do Artsakhu są mocno przesadzone. Ze względu na trudne warunki naturalne oraz brak pracy często turyści stanowią główne źródło dochodów mieszkańców. Mieszkańcy są twardymi ludźmi, którzy podczas wojny potrafili się przeciwstawić a nawet pokonać przeciwnika mającego kilkakrotną przewagę w ilości żołnierzy oraz w sprzęcie wojskowym. Naciekawszym obiektem w kraju jest wspaniały, zabytkowy kościół Gandzasar, wpisywany obecnie na listę UNESCO. Położony jest on ok. 60 km na północ od Stepanakertu, w pobliżu wioski Vank. Ze względu na kiepską komunikacje publiczną (1 - 2 marschrutki dziennie) najepiej dojechać tam taksówką (ok. 18000 ARD w obydwie strony).
  • zachary / 2010-01-19
    no wiem, tez to czytalem, m. in. dlatego pojechalismy do tego Vank. a co ocen spadajacych po \'wygranej\' - mysle ze zawisc to jedno, a oczekiwania co do poziomu artykulu miesiaca, to drugie.
  • Chicken / 2010-01-19
    Tą informacje wziąłem z przewodnika - nie spalismy tam tylko oglądaliśmy ;-) Ale pisze o tym zaróno Rewasz jak i LP.
  • zachary / 2010-01-18
    nie wiem jak wczesniej, ale w lecie 2009 w tym hotelu w Vank zupelnie nie slyszeli o nieplaceniu za cokolwiek i ceny byly dosyc wysokie (choc standard wnetrza ciekawy i dobry).
  • Chicken / 2009-12-27
    Zastanawia mnie jedna prawidłowość - każdy artykuł który wygrał w danym miesiącu natychmiast bardzo spada w ocenach. Czyżby zawiść? No więc wszystkich zawistników informuję że przewodnik po Albanii i dwie inne książki które były nagrodą w listopadzie są już w moim posiadaniu i żadne ch... oceny mi tego nie odbiorą ;-)
  • Chicken / 2009-12-07
    Jedna ważna informacja której nie zawarłem w artykule - w Karabachu nie działają nasze kmórki - brak umów roamingowych. Najlepiej kupić sim - kartę armeńskiej sieci. Na głównej ulicy jest kafejka internetowa.
  • Chicken / 2009-12-07
    Jedna ważna informacja której nie zawarłem w artykule - w Karabachu nie działają nasze kmórki - brak umów roamingowych. Najlepiej kupić sim - kartę armeńskiej sieci. Na głównej ulicy jest kafejka internetowa.
  • Chicken / 2009-12-05
    Dzięki bardzo wszystkim za głosy ;-)
AzerbejdżanWybierz obszar który Cię interesuje

AzerbejdżanChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju