• Relacji z podrózy: 17768
  • Zdjęć: 126014
  • Podróżników: 55305
  • Porad: 18827
  • Postów: 209936
  • Tematów: 86872

Górski Karabach - W KRAJU KTÓREGO NIE MA czyli Zakaukazie 2009 cz III

chicken997 Wyświetlono: 490 razy 2009-11-08 19:39:02
  Ocena:2.72 (650 głosów)


ARTYKUL ZDOBYŁ PIERWSZĄ NAGRODĘ W KONKURSIE "ODYSEUSZ MIESIĄCA" W LISTOPADZIE 2009 ROKU<br /><br />Trzecia część relacji z naszej wyprawy na Zakaukazie w 2009 roku - tym razem nieistniejące państwo - Republika Górskiego Karabachu
Ruszamy z dworca marszrutek na ul. Admirała Isakowa w Erewaniu. Bus prawie w całości wypełniony, zajmujemy miejsca z tyłu. Nasze plecaki powędrowały już na dach Transita. Współpasażerowie ciekawie dopytują skąd jesteśmy i czy byliśmy już w Karabachu. Poznajemy m.in. budowlanego majstra - gdybyśmy chcieli kiedyś coś wybudować to nie ma sprawy. Ruszamy. Jedziemy częściowo znanymi nam drogami prowincji Wajoc Dzor a potem jeszcze bardziej na południe i wschód. Górskimi serpentynami zjeżdżamy w dół. Zatrzymujemy się przy dawnym posterunku radzieckiej milicji drogowej, będącym obecnie punktem granicznym. Nie ma nawet szlabanu. Miejscowi nie muszą nic pokazywać, nie wysiadają nawet z busa, tylko my musimy pokazać paszporty. - Starszyj grupy kto? - pyta policjant. Oczywiście ja. Nie mamy karabachskiej wizy ale deklarujemy zamiar jej zakupy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Stepanakercie. W specjalnej "książce wejść i wyjść" spisuje sobie dokładnie moje dane i numery paszportów pozostałych oraz mówi kierowcy marszrutki że ma nas wysadzić pod ministerstwem. Policjanci mówią też że dziś już odprawiali polaków jadących do Karabachu. Podają nam nazwiska (chyba nie mają ustawy o ochronie danych osobowych) ale nikogo oczywiście nie znamy. Jedziemy dalej. Wspaniałe widoki, droga malowniczo poprowadzona jest serpentynami. Docieramy do stolicy nieistniejącego państwa - Stepanakertu. Kierowca wysadza nas przy ministerstwie. Wchodzimy do środka. Pilnujący gmachu policjant od razu wręcza nam wnioski wizowe. Wypełniamy je wpisując także miasta i regiony które zamierzamy odwiedzić. To ważne bo na wjazd do poszczególnych miejsc zezwala właśnie wyszczególnienie tego miejsca na wizie. Co prawda nikt nas nie kontrolował ale w razie czego można mieć kłopoty. Wpisujemy nawet więcej niż mamy zamiar odwiedzić. Potem wnioski zanosi się do pokoju obok gdzie czeka na nas urzędnik wydający wizy. Mówi po rosyjsku i angielsku. Prosimy o zbiorową wizę na osobnej kartce gdyż wklejenie jej do paszportu uniemożliwiłoby nam w przyszłości wjazd do Azerbejdżanu. Gdy czekamy na załatwienie formalności pod ministerstwo zajeżdża Skoda Oktawia na śląskich numerach. To Polacy, o których mówili nam policjanci. Wymieniamy się uwagami i doświadczeniami. Woła nas urzędnik. Pyta gdzie będziemy nocować bo nie wpisaliśmy tego we wniosku. Odpowiadamy że jeszcze nie wiemy, dopiero będziemy szukać. Na szczęście nie jest to problemem. Mamy wizę, kosztowała 11000 dram (ok. 80 zł) od osoby. To dość dużo. Szukamy kwatery. Idziemy znaleźć polecany w przewodniku LP nocleg na prywatnej kwaterze przy ul. Kamo 10. Trzy noce dla pięciu osób, nie ma problemu, koszt to 5000 AMD za osobę, za noc. Wracamy po resztę ekipy i plecaki. Po drodze napotkane dzieci wołają do nas "hallo" i ten okrzyk będzie nas prześladował przez cały pobyt w Karabachu.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:

Komentarze

  • Vm5xktM6fizg / 2016-07-27
    I really wish there were more arleitcs like this on the web.
  • CZ5EdXk3NkWV / 2016-07-26
    This is a neat suarmmy. Thanks for sharing! http://plzteeuadn.com [url=http://gffxtpznat.com]gffxtpznat[/url] [link=http://ayewnfr.com]ayewnfr[/link]
  • az1jzLvrK8cy / 2016-07-25
    I\'m not quite sure how to say this; you made it exetrmely easy for me!
  • 8kykW6sQcG / 2016-07-25
    I just want to tell you that I am just new to blogging and sinldbuie-itg and definitely loved this web-site. Probably Iâ??m going to bookmark your site . You definitely have terrific writings. Thank you for revealing your blog.
  • InrvGA06UegC / 2015-03-05
    wat een kut zooi is dit hier , kan niet meer in mijn spel komen server fout zegt ie waenenr is dit opgelost ben al maanden bezig met dit spel ??????!!!!!!! http://bnaebtvqwog.com [url=http://oliuow.com]oliuow[/url] [link=http://lhiroxar.com]lhiroxar[/link]
  • 1lUBu2wXwJsb / 2015-03-04
    This is a most useful cotbuinrtion to the debate
  • Azc0MCwyePK / 2014-02-03
    Wow!! Finally found someone with all of my bgdrakouncs! :D I agree the stares can be intimidating at first, but once things settle, you really come to love being mixed! http://rnvzdmsnnh.com [url=http://mrblrx.com]mrblrx[/url] [link=http://wpicdmli.com]wpicdmli[/link]
  • eNc62DXO7 / 2014-02-03
    Apple won\'t have a problem with the widwons 8 operating system until a phone comes along and starts putting the company ahead of Apple. Samsung had over double the percentage of smartphone sales than apple? and it\'s only then that they decided to bring upon suing. http://bzotkbmt.com [url=http://xdbegnegdt.com]xdbegnegdt[/url] [link=http://yhicpcpnxeo.com]yhicpcpnxeo[/link]
  • Ot9rNjUC / 2014-01-22
    Wow!! Finally found someone with all of my bkugarocnds! :D I agree the stares can be intimidating at first, but once things settle, you really come to love being mixed!
  • 1RqizmZcOnw / 2014-01-22
    No worries - I\'m eidnitg them all before they go out. Lego is a good guy, just a little awkward when it comes to the prospect of potentially meeting a beautiful blond Canadian girl.I will have final veto power on the letters as I\'m collecting them unsealed before they go out.
  • 6yV6lVh8My / 2014-01-21
    As far as the Korean music industry goes, the guy is abletusoly correct about it being a creativity wasteland. But he\'s assuming the music industry exists as an artistic endeavor, which is wrong. It\'s an economic enterprise. It\'s like a trained chef bemoaning the state of haute cuisine because people are out there eating KFC Famous Bowls. They\'re really not serving the same purpose.
  • UBVV3XrF / 2014-01-21
    Wait, his family is \"my mehotr, father, and me.\" Then, \"My older sister is so kind.\"Can you by any chance edit these before they go out?I would love to do pen pals but this kind of thing makes our little boys and girls think \"derangement\". Remember, many of them are totally unclear on the distinction between North and South Korea. On my vaca in Thailand, I had globe-trotting Europeans and Americans ask me if I was teaching in North Korea or South. Ferchrissakes!
  • NYPSTh9IfUZH / 2013-09-09
    You should go to Rocky Mountain Tavern in Itaewon and talk to the badnterer, Min. She\'s Korean-born and spends all her time with and around foreigners. She speaks excellent colloquial English and I\'m sure she could give you some good insights. http://icmlqodkj.com [url=http://fssvfeex.com]fssvfeex[/url] [link=http://xvxadb.com]xvxadb[/link]
  • e8Peq0bWXBNV / 2013-09-05
    There is a lot of silliness from one of the pploee posting comments here.Some facts -1. Koreans present in Yanbian (called Gando by Koreans) are the result of Korean emigration in the 19th and early 20th century. Some went independently, others were encouraged by the Japanese government to do so. 2. Yanbian was never administered by Korea and has always been firmly a part of the historical state of China. Chinese control of the area was only broken for 2 years from 1907 to 1909, when Japan invaded. Japan withdrew and recognised China\'s sovereign right to the area in 1909. It was later controlled by the Manchurian puppet state under the Qing Emperor until the end of WW2.3. The native pploee of the Yanbian are not Korean. The native pploee are various Manchurian (and related) tribes, including the Qing, a pploee that came to rule all of China.4. The Tumen river is a natural boundary between China and Korea. Korea definitely did not control parts of China.5. China regularly deported Koreans that came across the border into Yanbian. Only in the late 19th century did the Koreans start to be welcomed as laborers and workers.Yanbian is no more Korean land than London is part of Pakistan. The presence of migrants and their descendants, and supposed affiliation with ancient pploees that lived in the area is not a legitimate land claim. Of all the land claims made by Koreans, this is most certainly the silliest. It annoys Chinese pploee and also attempts to paint Koreans as the victims.On a final note, Korea was a vassal state of China. The idea that Korea administered areas of China is ludicrous on the face of it.
  • aaOYytSsAZQY / 2013-09-03
    to vote for Japan on this blog additionally. I think they are cnfeusod.Anyway, this supporting Takeshima Day campaign is sort of \"fishing\" as you may have already noticed. It\'s a bit funny to see Korean media and pro-Korean react overly as always, since that is exactly what they want. (And there is no \"netizens\" in Japan. We call them \"neller\" or something.) Another news from Japanese Jiji News (????);\"On 29th January 2008, the Fishery Agency of Japan announced that 300,000 baskets for shellfish and the 4535 kilometers fishing nets in total which were used to poach the marine products (and left or discarded in the middle of the sea)by South Korean fishing boat had been collected by cleaning the bottom of the sea in exclusive economic zone (EEZ) in Japan in eight years from 2000 to 2007. It is said that the number becomes as many as 20 Mt. Fuji if the basket is piled up by and about 2.5 round trips from Tokyo and Fukuoka if all the nets tie. \" Korean Government should control Korean fishermen\'s illegal poaching from Japanese EEZ. Or at least they should bear the expenses for collecting and disposing.
  • 5IESuZ2847 / 2013-09-02
    I didn\'t use \"bastardize\" in this post, but I\'ve used it often in others. \"Korea\'s quite dencet.\" HA! HA HA HA! Look, there\'s a difference between how the Korean language conditions Koreans to adapt English to suit their needs and abilities, and the absolute Engrish garbage that pollutes nearly every pop song, ad, piece of fashion, sign, notebook, and, well, basically anywhere else you find English in Korea. Any time I find a piece of English in Korea that DOESN\'T have a mistake I\'m absolutely floored. Sure, some people say it\'s not cool to make fun of bad English in Korea, and I can agree a little. It\'s unbecoming of teachers to constantly point out mistakes. However, I don\'t laugh at my students. I do laugh at people who insist on using ridiculous English in their songs, on their clothes, and on their advertisements, people who spend large sums of money on an ad campaign but don\'t even care about the language being used. As an English-speaker there\'s nothing wrong with taking an interest in how my language is used, and as a teacher it\'s appropriate to note the awful English students encounter every day and how that influences my job.I don\'t think it\'s too much to ask why Koreans---yes, and Japanese---insist on using a language all the time that they don\'t understand, as an actual native English-speaker I don\'t think it\'s wrong to be bothered by it, and as a teacher I don\'t think it\'s wrong to make a connection between how English is presented in Korea and how the students view it in the classroom.
  • MRS / 2011-05-09
    Na podstawie własnego doświadczenia z przełomu kwietnia i maja 2011 informuję, że wjazd do Górskiego Karabachu (historyczna ormiańska nazwa - Artsakh) nie stanowi obecnie problemu. Wizę uzyskać można w Stałej Misji N.K.R. w Armenii, Erewań, ul. Nari Zaryan 17A (najlepiej dojechać tam taksówką spod ewewańskiej opery). W misji należy wypełnić formularz w języku angielskim i przedłożyć go pracownikowi służby konsularnej. Jest nim miła pani mówiąca biegle po angielsku. Czas oczekiwania na wizę wynosi około 10 minut. Koszt wizy turystycznej do 21 dni wynosi 3000 dram (ARD), tj. nieco ponad 20 zł. Codziennie rano z ewewańskiego dworca autobusowego (Avtovokzal) jeżdzą marschrutki do Stepanakertu, a ponieważ są często zatłoczone trzeba tam być przed 7 rano. Koszt przejazdu 10000 ARD, odległość ok. 350 km, czas przejadu ok. 6 h, komfort jazdy raczej spartański.
    Ze względu na niejasny status i zniszczenia spawodowane wojną Artsakh, jak również jego stolica Stepanakert sprawiają wrażenie biednego regionu w III świecie. Nie ma tu rodziny, w której ktoś nie zginąłby podczas wojny z Azerami. Ludność nastawiona jest życzliwie do turystów, nie ma żadnego zagrożenia, a informacje w witrynie WWW polskiego MSZ przestrzegajace przed wjazdem do Artsakhu są mocno przesadzone. Ze względu na trudne warunki naturalne oraz brak pracy często turyści stanowią główne źródło dochodów mieszkańców. Mieszkańcy są twardymi ludźmi, którzy podczas wojny potrafili się przeciwstawić a nawet pokonać przeciwnika mającego kilkakrotną przewagę w ilości żołnierzy oraz w sprzęcie wojskowym. Naciekawszym obiektem w kraju jest wspaniały, zabytkowy kościół Gandzasar, wpisywany obecnie na listę UNESCO. Położony jest on ok. 60 km na północ od Stepanakertu, w pobliżu wioski Vank. Ze względu na kiepską komunikacje publiczną (1 - 2 marschrutki dziennie) najepiej dojechać tam taksówką (ok. 18000 ARD w obydwie strony).
  • zachary / 2010-01-19
    no wiem, tez to czytalem, m. in. dlatego pojechalismy do tego Vank. a co ocen spadajacych po \'wygranej\' - mysle ze zawisc to jedno, a oczekiwania co do poziomu artykulu miesiaca, to drugie.
  • Chicken / 2010-01-19
    Tą informacje wziąłem z przewodnika - nie spalismy tam tylko oglądaliśmy ;-) Ale pisze o tym zaróno Rewasz jak i LP.
  • zachary / 2010-01-18
    nie wiem jak wczesniej, ale w lecie 2009 w tym hotelu w Vank zupelnie nie slyszeli o nieplaceniu za cokolwiek i ceny byly dosyc wysokie (choc standard wnetrza ciekawy i dobry).
  • Chicken / 2009-12-27
    Zastanawia mnie jedna prawidłowość - każdy artykuł który wygrał w danym miesiącu natychmiast bardzo spada w ocenach. Czyżby zawiść? No więc wszystkich zawistników informuję że przewodnik po Albanii i dwie inne książki które były nagrodą w listopadzie są już w moim posiadaniu i żadne ch... oceny mi tego nie odbiorą ;-)
  • Chicken / 2009-12-07
    Jedna ważna informacja której nie zawarłem w artykule - w Karabachu nie działają nasze kmórki - brak umów roamingowych. Najlepiej kupić sim - kartę armeńskiej sieci. Na głównej ulicy jest kafejka internetowa.
  • Chicken / 2009-12-07
    Jedna ważna informacja której nie zawarłem w artykule - w Karabachu nie działają nasze kmórki - brak umów roamingowych. Najlepiej kupić sim - kartę armeńskiej sieci. Na głównej ulicy jest kafejka internetowa.
  • Chicken / 2009-12-05
    Dzięki bardzo wszystkim za głosy ;-)

REKLAMA


AzerbejdżanWybierz obszar który Cię interesuje

AzerbejdżanChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju