Eurotrip'09- Hiszpania, Andora, Francja, Belgia, Holandia, Niemcy
Wyświetlono: 168 razy 2009-11-07 18:09:30![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.72 (244 głosów) |
Relacja z autostopowej wyprawy z Barcelony do Polski
WYJAZD
Była to sobota 8 sierpnia 2009 r. godzina ok 19.30 lotnisko Ławica w Poznaniu. Po opróżnieniu w toalecie 200 ml piersiówki z whisky, ruszamy na odprawę. Tak zaczyna się nasza autostopowa wyprawa przez Europę.
Pomysł wyjazdu narodził się jakoś w maju, rok temu z Bartkiem byliśmy w Wenecji, również autostopem, teraz postanowiliśmy ruszyć na zachód. Docelowymi miejscami podróży miały być Barcelona, Andora, Bordo, Paryż, Bruksela i Amsterdam. Pierwszym punktem była Barcelona, pod którą zamierzaliśmy dolecieć samolotem, udało nam się kupić bilety na tani lot linią RyanAir, do Girony, miasta położonego ok. 100 km na północ od Barcelony. Termin lotu był na 08.08.09. godz. 20.30
Jak już wyżej wspomniałem na lotnisku spotkaliśmy się o 19.30, zdaliśmy bagaż , niestety w podręcznym została piersiówka z whisky, która miała nam pomagać w trudnych chwilach, żeby się nie zmarnowała wypiliśmy ją na "hejnał" w toalecie. Potem pożegnaliśmy z przyjaciółmi , przeszliśmy przez strefą bez cłową (zafascynowani cenami alkoholi) , postaliśmy w kolejce za okazaniem biletów, wyszliśmy na oświetloną słabym wieczornym słońcem płytę lotniska i weszliśmy na pokład samolotu. Lot trwał ok. 2,5 godz. Po wyjściu z lotniska położonego ok. 4 km na południe od samej Girony udaliśmy się szukać miejsca do spania, rozglądaliśmy się za jakimś polem, krzakami gdzie moglibyśmy rozbić namiot. Było już koło północy, gdy w pewnym momencie po drugiej stronie niewielkiego skrzyżowania zobaczyliśmy dwie osoby z wielkimi podobnymi do naszych plecakami. Zawołali do nas po angielsku gdzie jedziemy, odkrzyknęliśmy "We go to Barcelona!" , zaraz potem usłyszeliśmy "Polacy?" Była to para Stopowiczów z Polski, Karolina i Kuba którzy od 4 dni jeździli po Hiszpanii stopem, tak jak my przylecieli do Girony samolotem, tak jak my, nazajutrz planowali jechać do Barcelony i tak jak my, nie mieli gdzie spać. Skąd wiedzieli że jesteśmy Polakami? Po akcencie z jakim wykrzyczeliśmy "Barcelona" . Mówili, że jak tylko to usłyszeli nie mieli wątpliwości, że jesteśmy Polakami. Razem z nami udali się na poszukiwania miejsca do rozbicia namiotu. Znaleźliśmy ładne krzaczki na skraju pola, nie daleko drogi, z dala jednak od jakichkolwiek zabudowań. Spędziliśmy miły wieczór w towarzystwie nowych znajomych, jak się okazało był to ich pierwszy wyjazd autostopowy, zamierzali dojechać do Gibraltaru a następnie wrócić również stopem do domu.
HISZPANIA
09.08.09 Pierwszy dzień podróży. Po wynurzeniu się z namiotu zobaczyliśmy dokładnie miejsce w którym spaliśmy. Był to skraj pola słoneczników, mały zagajnik pinii. Urok tego miejsca, dźwięk cykad, poranne i tak już gorące słońce , chodzące po namiocie patyczaki, wtedy naprawdę poczuliśmy Hiszpanię.
| Oceń relację |
AndoraWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju














